Александр Вертинский — Джонни tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Джонни", wykonawca: Александр Вертинский.

Tekst piosenki

Увы, на жизни склоне
Сердца все пресыщённей,
И это очень жаль…
У маленького Джонни
Горячие ладони
И зубы, как миндаль.
И зубы, как миндаль.
У маленького Джонни
В улыбке, в жесте, в тоне
Так много острых чар.
И что б ни говорили
О баре «Пикадилли»,
Но это славный бар.
Но ад ли это, рай ли —
Сигары и коктейли
И кокаин подчас!
Разносит Джонни кротко,
А денди и кокотки
С него не сводят глаз.
С него не сводят глаз.
Но Джонни — он спокоен:
Никто не удостоен,
Невинен алый рот.
В зажженном им пожаре
На Пикадилли в баре
Он холоден, как лед.
Как хрупки льдинки эти…
Однажды на рассвете
Тоску ночей гоня,
От жажды умирая,
В потоке горностая
Туда вошла она.
Туда вошла она.
Бессонницей томима,
Усталая от грима,
О, возраст, полный грез!
О, жажда, ради бога,
Любить еще немного
И целовать до слез.
Кто угадает сроки!
На табурет высокий
Присела у окна.
В почтительном поклоне
Пред ней склонился Джонни,
Он ей принес вина.
Он ей принес вина.
С тех пор прошли недели,
И ей уж надоели
И Джонни и миндаль.
И выгнанный с позором,
Он нищим стал и вором,
И это очень жаль.

Tłumaczenie tekstu piosenki

Niestety, na stoku życia
Serca są bardziej nasycone,
I to jest wielka szkoda…
Mały Johnny
Gorące dłonie
I zęby jak migdały.
I zęby jak migdały.
Mały Johnny
W uśmiechu, w geście, w tonie
Tyle ostrych zaklęć.
I bez względu na to, co mówią
O barze Piccadilly»,
Ale to fajny bar.
Ale czy to piekło, czy niebo —
Cygara i koktajle
I kokaina czasami!
/ Align = "left" / ,
A dandys i kokotki
Nie spuszcza z niego wzroku.
Nie spuszcza z niego wzroku.
Ale Johnny jest spokojny — :
Nikt nie został uhonorowany,
Niewinne szkarłatne usta.
W rozpalonym przez niego pożarze
Na Piccadilly w barze
Jest zimny jak lód.
Jak kruche są te lody…
Pewnego dnia o świcie
Tęsknota nocy goni,
Z pragnienia umierania,
W potoku gronostaj
Ona tam weszła.
Ona tam weszła.
Bezsenność tomima,
Zmęczona makijażem,
Och, wiek pełen marzeń!
Och, pragnienie, na miłość boską,
Kochać trochę więcej
I całować do łez.
Kto odgadnie czas!
Na stołek wysoki
Usiadłam przy oknie.
W czcigodnym ukłonie
Przed nią pochylił się Johnny,
Przyniósł jej wino.
Przyniósł jej wino.
Od tego czasu minęły tygodnie,
A ona ma już dość
Johnny i migdały.
I wyrzucony ze wstydu,
Stał się żebrakiem i złodziejem,
Szkoda.