Александр Новиков — Воробьи tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Воробьи", wykonawca: Александр Новиков.
Tekst piosenki
Проститутки на Тверской, как воробьи,
Жмутся с холода к шныряющим авто.
Подобрал бы кто, уж тут не до любви —
Под дождем стоять, распахивать пальто.
Поиграл бы кто хоть в теплые слова
(Ну, какие, к черту, «бабочки» в мороз!).
Где же ездишь ты, богатая братва —
Глазки синие, как медный купорос?
Где бы выловить, чтоб — денег три мешка?
Поделили, всем хватило бы расцвесть.
А что возьмешь с приезжего лошка —
На помаду да на пару раз поесть.
И столичная презлая суета
Не поверит ни слезам и ни словцу.
Время — за полночь. Ну, где ж вы, блатата?
Привезли бы, что-ль, богатую овцу.
Синим пламенем гори она, дыми,
Папиросочка кайфовая в горсти.
На Тверскую со студенческой скамьи —
Мать узнает, зарыдает, не простит.
И красива, и собой не лимита,
И с артистами могла бы покутить…
Может, просто улица не та?
На Лубянскую пора переходить.
Что за осень — на асфальте ни листка,
От неона ночи светлые, как дни.
Вот и розочки голландские с лотка
Тоже маются — приезжие они.
Тоже ввалятся сегодня в чей-то дом.
(Ну какие, к черту, жрицы от любви!)
Принцы… Ротшильды… Но это все потом.
А сегодня — на Тверской. Как воробьи.
Тоже ввалятся сегодня в чей-то дом.
(Ну какие, к черту, жрицы от любви!)
Принцы… Ротшильды… Но это все потом.
А сегодня — на Тверской. Как воробьи.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Prostytutki na Twerze jako wróble,
Ściskają się z zimna do węszących samochodów.
Kto by wybrał, to nie jest do miłości —
W deszczu stać, otworzyć płaszcz.
Kto by grał w ciepłe słowa
(Cóż, co, do diabła, "motyle" w mrozie!).
Gdzie ty jeździsz, bogaci bracia? —
Niebieskie oczy jak siarczan miedzi?
Gdzie by złapać, żeby-pieniądze trzy torby?
Podzielili się, wszyscy mogliby się rozkwitnąć.
A co weźmiesz od gościa Loska —
Na szminkę i kilka razy do jedzenia.
I wielkie zamieszanie
Nie uwierzy ani łzom, ani słowu.
Czas jest po północy. Gdzie jesteś, blatata?
Przywieźlibyście bogatą owcę.
Niebieski płomień płonie, oddycha,
Papierośnica w garści.
Na Twerską z ławki studenckiej —
Matka się dowie, płacze, nie wybaczy.
I piękna, i nie ma limitu,
I z artystami mogłabyś się zabawić.…
Może to nie ta ulica?
Czas przejść na Łubiańską.
Co za jesień-na asfalcie nie ma liści,
Od Neon noce są jasne jak dni.
To Holenderskie róże z tacy
Też się denerwują-oni są gośćmi.
Też wpadną dziś do czyjegoś domu.
(Cóż, co, do diabła, kapłanki z miłości!)
Książęta ... Rothschildowie ... ale to wszystko później.
A dzisiaj-na Twerze. Jak wróble.
Też wpadną dziś do czyjegoś domu.
(Cóż, co, do diabła, kapłanki z miłości!)
Książęta ... Rothschildowie ... ale to wszystko później.
A dzisiaj-na Twerze. Jak wróble.