Александр Розенбаум — Глухари tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Глухари", wykonawca: Александр Розенбаум.
Tekst piosenki
Когда-то грусть, бывало, налетала,
Когда-то многое хотелось изменить.
Прошли года, мы продолжаем жить,
А Спас еще закрыт, и валит с ног усталость.
Гроздья рябины под окном
Мне не дают никак уснуть…
Глухари на токовище бьются грудью до крови,
Не на шутку расходились — быть бы живу…
Так и мы когда-то жили, от зари и до зари,
И влюблялись, и любили — мчались годы с той поры.
Мчались годы, стерлись клювы, раны зажили давно,
Только шрамы доброй памятью остались.
А рябину всю склевали да порвали на вино,
Но кто помнил — прилетали на знакомое окно.
Тянет осенью из леса… Дом, над крышей вьется дым…
И антоновка созрела, пожелтела…
Оглянуться не успел я — друг мой Вовка стал седым,
А ведь тоже, было дело, передергивал лады.
На болотах все как прежде, крылья хлопают вдали,
Все буянят, все расплескивают удаль.
Ну, а я уже не буду — занавесочку спалил, —
И то вспомню, то забуду, как за птичками ходил.
Аккорды от А.Уфимцева.
Глухари на токовище бьются грудью до крови,
Не на шутку расходились — быть бы живу…
Так и мы когда-то жили, от зари и до зари,
И влюблялись, и любили —
Мчались годы с той поры.
Мчались годы, стерлись клювы, раны зажили давно,
Только шрамы доброй памятью остались.
А рябину всю склевали да порвали на вино,
Но кто помнил — прилетали на знакомое окно.
На-на-на-на-най най най
На-на-на-на-най най най
На-на-на-на-най на-на-най най най
На-на-на-на-най на-на-най най най
Tłumaczenie tekstu piosenki
Kiedyś smutek, bywało, przyleciał,
Kiedyś wiele chciało się zmienić.
Minęły lata, nadal żyjemy,
A uratowany jest nadal zamknięty, a zmęczenie spada z nóg.
Grona jarzębiny pod oknem
Nie mogę zasnąć.…
Głuchy na tokowisku biją piersią do krwi,
Nie żartowałem - żyję…
Tak i my kiedyś żyliśmy, od świtu do świtu,
I zakochali się, i kochali-ścigali się przez lata od tego czasu.
Lata pędziły, zużyte dzioby, rany zagoiły się dawno temu,
Tylko blizny pozostały dobrą pamięcią.
A jarzębina została sklepiona i rozdarta na wino,
Ale kto pamiętał-przyleciał do znajomego okna.
Ciągnie jesienią z lasu ... Dom, dym wije się nad dachem…
I Antonówka Dojrzała, żółknie…
Nie zdążyłem spojrzeć wstecz - Mój przyjaciel Vovka stał się siwy,
Ale też, była sprawa, przekręcał progi.
Na bagnach wszystko tak jak poprzednio, skrzydła klaskają w oddali,
Wszyscy się bujają, wszyscy się rozlewają.
Cóż, ja już nie będę — spaliłem zasłonę, —
A potem przypomnę sobie, a potem zapomnę, jak chodziłem za ptakami.
Akordy od A. Ufimcewa.
Głuchy na tokowisku biją piersią do krwi,
Nie żartowałem - żyję…
Tak i my kiedyś żyliśmy, od świtu do świtu,
Zakochaliśmy się i kochaliśmy. —
Od tego czasu ścigały się lata.
Lata pędziły, zużyte dzioby, rany zagoiły się dawno temu,
Tylko blizny pozostały dobrą pamięcią.
A jarzębina została sklepiona i rozdarta na wino,
Ale kto pamiętał-przyleciał do znajomego okna.
Na-na-na-na-na-na-na
Na-na-na-na-na-na-na
Na-na-na-na-na-na-na-na-na-na-na
Na-na-na-na-na-na-na-na-na-na-na