Алексей Страйк — Запретный плод tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Запретный плод", wykonawca: Алексей Страйк.

Tekst piosenki

Давно то было, отжили древа,
И корни много раз пустили сок,
Меняли берега свои моря,
В прах превращая камень и песок…
Вставали горы, разрезая плоть,
Земля горела, воды вновь тушили,
Пожар бессмысленный по сути и по силе
И не лилась ещё на свете кровь.
Жизнь, зарождаясь, тут же умирала,
Святого духа ей не доставало…
В огонь пожарищ, в глубину морей,
В развалы гор, в расщелины камней,
Она стекала, вместе с бурой лавой…
На это всё, смотрел господь без слёз,
Но миг настал и он восстал из грёз.
Раздвинув небо, властными руками,
Прижавшись к водам, алыми губами,
В них жизнь вдохнул и тут потоки гроз.
Направили к земле лихие стрелы,
В неё вонзились, тот час ожило,
Поплыло, залетело, зап олзло,
Шипя, крича, ревя остервенело…
Так путь страданий начала земля,
Среди безвестного полёта во вселенной.
И появилась плоть и стала тленной эта плоть,
А вместе с ней, она. Земля…
Которая зерно в себя приняв,
И влагу корнем, свет вдохнув в глаза,
Взростила зло, побрав права добра…
Спал дьявол долгие века,
Но час пришёл, взошла луна…
Расправив чёрных два крыла,
Опять его позвала тьма…
Но вышел он средь бела дня,
Решив нарушить свой обет,
И в день и в ночь,
Оставить след, своих деяний отравных,
Что б сеять смерть, среди живых,
Что б сеять боль, когда легко,
Холодный ужас, на тепло,
На радость — горе,
Плач — на смех,
В любовь святую — тяжкий грех,
На братство — ужасы войны,
Он с этим, вышел из скалы…
И озирая небеса,
Поднялся тению орла
И по спирали закружил,
Над дымом, праведных долин…
Крылом рассеяв чёрный дым,
Он не увидел жизнь под ним!
Ни древ зелёных, ни озёр,
Ни речек, вьющихся из гор,
Не видно зелени полей
И изумрудный шлейф морей,
Не восхищал его очей…
Что ж он узрел из-под крыла?
Угасла жизнь, одна земля,
Испепелённая войной,
Пред ним, предстала не живой…
Готов он вновь извергнуть зло!
Но только право, для кого?
Но для кого? Вот в чём вопрос.
Когда шипы не колят роз,
Теряет смысл, запретный плод,
Никто его уж не сорвёт…
И стало тяжко вдруг ему…
По что она бога не просил,
Что б он то зло остановил,
Что б он задумался, зачем?
Его сослал на эту земь…
И в диком сне не разбудил,
Восстановив ровненье сил.
Ровненье зла, среди добра
И что бы жизнь, средь них цвела…
Добро и Зло — извечный мир:
Добро проснётся, зла лексир,
Как будто селевый поток,
Живое в мрак, сбивает с ног
И есть возможность от добра,
Остановить потоки зла…
Подумал дьявол:
Если бог, случайно тоже занемог?
И захлебнуло бы добро, обитель всю
И в раз светло, возникло над и под землёй,
Как он бы сладил с добротой?
И вскинул руки чернь небес:
О дух всевышний, я твой бес!
Не дай погибнуть, дай добра,
Что б зло я сеял до утра,
А ты б своею добротой,
Весь день терзал меня собой…
Разверзлись облака над ним,
И Господ бог, предстал пред ним:
А… Чёрный Ангел, ты ли это?
Который ненавидел света?
Который зелием своим,
Сгубил крещёный мною мир…
Ступай же с богом,
Ты прощён…
Но лик твой тёмный обречён,
На одиночество… во тьме…
Так покорись своей судьбе!
Мою ошибку много лет,
Ты исправлял, терзая свет
И преуспел… умолк пит,
Среди руин, их дух молчит…
Постой! О чём ты, мой творец?
Ты тайну знаешь всех сердец!
Предназначение моё, злом,
Ведь восхвалять Твоё добро!
Я спал, бездействовал, м ечтал,
А под тобою люд страдал!
Молитвы к небу обратя,
Они все верили в тебя!
А ты сгубил их, все и вся!
И все творения твои,
В могильные холма легли…
Иль ты признаешь, то что я,
Сильнее во сто крат тебя?
Коль без меня, моё же зло,
По всему миру проросло.
И уничтожило тот мир,
Где ты над всеми был кумир!
Постой! (и поднял руки бог)
Ты разобраться мне помог,
Как уничтожить

Tłumaczenie tekstu piosenki

Dawno, dawno temu, przeżyli drzewo,
I korzenie wiele razy puściły sok,
Zmienili brzegi swoich mórz,
W proch obracając kamień i piasek…
Powstały góry, przecinając ciało,
Ziemia płonęła, wody znów gasiły,
Ogień jest bezsensowny w istocie i mocy
I nie lała się krew na świecie.
Życie, rodząc się, natychmiast umierało,
Ducha Świętego nie dostała…
W ogień pożarów, w głąb mórz,
W ruiny gór, w szczeliny skał,
Spływała wraz z brązową lawą…
Na to wszystko, Bóg patrzył bez łez,
Ale chwila nadeszła i powstał z marzeń.
Rozsuwając niebo, mocnymi rękami,
/ Align = "left" / ,
W nich tchnął życie i tu strumienie burz.
/ Align = "left" / ,
Wbiły się w nią, ta godzina ożyła,
/ Align = "left" / ,
Sycząc, krzycząc, rycząc oszołomiony…
Tak więc droga cierpienia zaczęła się od ziemi,
Wśród niewyobrażalnego lotu we wszechświecie.
I pojawiło się ciało i stało się skorupą.,
A wraz z nią ona. Ziemia…
/ Align = "left" / ,
I wilgoć z korzenia, światło wdychane do oczu,
Wychowała zło, biorąc prawa dobra…
Diabeł spał przez wieki,
Ale nadeszła godzina, księżyc wzrósł…
/ Align = "left" / ,
Ponownie został wezwany przez ciemność…
Ale wyszedł w biały dzień.,
Decydując się na złamanie przysięgi,
I w Dzień Iw Nocy,
/ Align = "left" / ,
Aby zasiać śmierć wśród żywych,
Co siać ból, gdy jest to łatwe,
Zimny horror, na ciepło,
Na radość-smutek,
Płacz-na śmiech,
W miłości Świętej-ciężki grzech,
Na braterstwo-okropności wojny,
Jest z tym, wyszedł z klifu…
I rozglądając się po niebie,
Wstąpił tenia orła
I skręcił w spiralę,
Nad dymem, prawych dolin…
Skrzydło rozpraszanie czarny dym,
Nie widział życia pod nim!
Ani starorzecza, ani jeziora,
Nie ma rzek, które wiją się z gór,
Nie widać zieleni pól
I szmaragdowy pióropusz mórz,
Nie podziwiałem jego oczu…
Co widział spod skrzydła?
Życie zniknęło, jedna ziemia,
Spalona przez wojnę,
Przed nim, nie pojawił się żywy…
Jest gotowy, aby ponownie wypluć zło!
Ale tylko prawo, dla kogo?
Ale dla kogo? Oto pytanie.
Kiedy kolce nie kładą róż,
Traci sens, zakazany owoc,
Nikt by go nie zniszczył.…
I nagle stało się mu ciężko…
Przez co ona nie prosił Boga,
Co by powstrzymał zło,
Dlaczego miałby się zastanawiać?
Został zesłany na tę ziemię…
I w dzikim śnie nie obudził,
Przywrócenie równości sił.
Równość zła, wśród dobra
I co by było życie, wśród nich kwitło…
Dobro i zło-odwieczny świat:
Dobro się obudzi, zło leksykon,
/ Align = "left" / ,
/ Align = "left" /
I istnieje możliwość od dobra,
/ Align = "left" / …
Pomyślał diabeł:
Jeśli Bóg, przez przypadek, też jest nudny?
I zadławiłoby się dobro, siedzibę całą
I raz światło, powstało nad i pod ziemią,
Jak by to ujął z życzliwością?
I wyrzucił ręce z nieba:
O duchu Wszechmogącym, jestem twoim diabłem!
Nie pozwól umrzeć, daj dobre,
Co bym siedział zło do rana,
A Ty swoją życzliwością.,
Cały dzień dręczył mnie sobą.…
Chmury rozłożyły się nad nim,
I Pan Bóg, pojawił się przed nim:
Czarny Aniołku, czy to Ty?
Który nienawidził światła?
Który jest jego eliksirem,
Zniszczył mój ochrzczony świat…
Idź z Bogiem,
Wybaczam ci.…
Ale twoja twarz jest skazana na zagładę.,
Na samotność ... w ciemności…
Więc poddaj się swojemu przeznaczeniu!
Mój błąd przez wiele lat,
Naprawiałeś, dręcząc światło.
I udało się ... milk Pete,
Wśród ruin, ich duch milczy…
Czekaj! O czym ty mówisz, mój Stwórco?
Znasz sekret wszystkich serc!
Moje przeznaczenie, zło,
Chwalmy twoje dobro!
Spałem, nic nie robiłem.,
A pod tobą ludzie cierpieli!
Modlitwy do nieba,
Wszyscy w ciebie wierzyli!
A ty ich zniszczyłeś.
I wszystkie stworzenia są Twoje,
W grobowe wzgórza leżały…
Czy przyznajesz, że jestem,
Mocniej niż sto razy?
Kohl beze mnie, moje zło,
Na całym świecie.
I zniszczyło ten świat.,
Gdzie ty nad wszystkimi byłeś idolem!
Czekaj! (i podniósł ręce Bóg)
Pomogłeś mi to rozgryźć.,
Jak zniszczyć