Аня Воробей — Иван tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Иван", wykonawca: Аня Воробей.
Tekst piosenki
А здоровый, рослый парень лом в костре вертел.
Жидкость, что комар не любит, лил на этот лом,
Чтобы мутный спирт, струился в котелок потом.
Этот спирт давал он, молча, девушке одной,
Что лежала без сознанья на земле сырой.
А река — Котуй бесилась, почему бы, нет?
Бросив, на берег пустынный черный пистолет.
Пистолет в пакете мокром — черный, именной,
С рукояткою красивой из кости резной.
Парень слышал лай собачий, крики и стрельбу,
Он поднял ее и быстро поспешил в тайгу.
Там землянка, как пещера, шкуры в ней лежат,
А кругом большие ели, комары жужжат.
Он растер ее всю спиртом, раны все промыл,
И большим тулупом теплым с головой укрыл.
А на юг тянулись караваны птиц,
И стекали капельки у нее с ресниц.
Караваны птиц. Капельки с ресниц.
Ему было двадцать девять, звали все — Иван,
Присосался, прицепился к этим он местам.
Он геологом когда-то все здесь исходил.
А с весны холодной этой, золотишко мыл.
Он один не побоялся лето жить в тайге,
Он почти не спал, копался сутками в реке.
И песок, и самородки, если все считать,
То намыл «рыжья» примерно килограммов пять.
А на юг тянулись караваны птиц,
И стекали капельки у нее с ресниц.
Караваны птиц. Капельки с ресниц.
Улетая, покружился серый вертолет,
Не успеешь оглянуться, как зима придет.
Он хотел уже срываться с этих диких мест,
В дальний город пробираться через мох и лес.
Вытирал он капли пота у нее с лица,
И решил, пусть будь, что будет, вместе до конца.
Вот немного отлежится и в себя придет,
А зимой он через сопки в город с ней уйдет.
А на юг тянулись караваны птиц,
И стекали капельки у нее с ресниц.
Караваны птиц. Капельки с ресниц.
Капельки с ресниц. Капельки с ресниц.
Tłumaczenie tekstu piosenki
A duży, wysoki facet łom w ognisku rożnie.
Płyn, że komar nie lubi, lał na ten złom,
Aby mętny alkohol spłynął potem do garnka.
Ten alkohol dał, w milczeniu, dziewczynie samotnej,
Że leżała nieprzytomna na surowej ziemi.
A rzeka Kotui była wściekła, dlaczego nie?
Rzucając, na brzeg opuszczony czarny pistolet.
Pistolet w worku mokrym-czarny, imienny,
Z rękojeścią piękne kości rzeźbione.
Facet słyszał szczekanie psa, krzyki i strzelanie,
Podniósł ją i szybko pośpieszył do tajgi.
Tam ziemianka, jak Jaskinia, skór w niej leżą,
A wokół są duże świerki, komary brzęczą.
Otarł ją alkoholem, umył rany.,
I duży kożuch ciepły z głową przykrytą.
A na południe ciągnęły się karawany ptaków,
I spływały jej krople z rzęs.
Karawany ptaków. Kropelki z rzęs.
Miał dwadzieścia dziewięć lat, wszyscy nazywali się Ivan,
/ Align = "left" /
Był geologiem.
A od tej zimnej wiosny myłem złoto.
On sam nie bał się lato żyć w tajdze,
Prawie nie spał, kopał w rzece przez kilka dni.
I piasek i bryłki, jeśli wszystko się liczy,
Następnie namył "rudą" około pięciu kilogramów.
A na południe ciągnęły się karawany ptaków,
I spływały jej krople z rzęs.
Karawany ptaków. Kropelki z rzęs.
/ Align = "left" / Spacewatch,
Zanim się obejrzysz, nadejdzie zima.
Chciał już wyrwać się z tych dzikich miejsc.,
Do odległego miasta przedzierać się przez mech i Las.
Wytarł jej krople potu z twarzy.,
I zdecydowałem, że może być, co się stanie, razem do końca.
Oto trochę leżeć i przyjść do siebie,
A zimą pójdzie z nią przez wzgórza do miasta.
A na południe ciągnęły się karawany ptaków,
I spływały jej krople z rzęs.
Karawany ptaków. Kropelki z rzęs.
Kropelki z rzęs. Kropelki z rzęs.