ATL — Метаморфоз tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Метаморфоз", wykonawca: ATL.
Tekst piosenki
Я слышу мертвых. Я вижу мертвых.
Я чувствую мертвых, никто не живет в них.
Я слышу мертвых. Я вижу мертвых.
Я чувствую мертвых, никто не живет в них.
Белый шум и треск цикад
Полумесяц и крест — к деньгам
Пусть все это дерьмо унесет вас в небо как табор цыган
Мы по подъездам как привидения в цепях
Выспишься в могиле, если Фредди не заберет тебя
На холоде зубы редки скрепят как ступени ветхи
В этом подъезде как в склепе. Поднимите мне веки.
Так хочется свежего мяса,
Но на завтрак стопка и гренки
Рядом разложен труп невесты
У нас с ней узы крепки
В кулаки клочья волос
На бумагу то, чем я рос
Комкать ее в бутоны роз
Бесконечный уроборос
Вот и скажи, каких от жизни ждать метаморфоз
Когда твою пятиэтажку сковал мороз
Пусть спичка вспыхнет мериадами звезд
Так, чтобы с ней я не замерз. С ней я не замерз.
Вот и каких ждать от жизни метаморфоз
Когда твою пятиэтажку сковал мороз
Я слышу мертвых. Я вижу мертвых.
Я чувствую мертвых, никто не живет в них.
Я слышу мертвых. Я вижу мертвых.
Я чувствую мертвых, никто не живет в них.
Я слышу мертвых. Я вижу мертвых.
Я чувствую мертвых, никто не живет в них.
Я слышу мертвых. Я вижу мертвых.
Загниет тишина, заварится мозг как доширак
Плюс души рак, плюс туши в модных жирах
Солнце фальшивое сквозь щели пригреет паршиво
В моей стране холодно так, что стынет нефть в жилах
Нефть в жилах. Как балаквалу города
И пусть трясет от злости сильнее, чем от холода
От айсберга этой планеты мальдина отколота
Мне как-то похер, ведь рядом этих глаз омуты
Топчат подошвы подвалы травой поросши
Да ты не ссы, Алеша, у гномов ганджубас хороший
Капай капли, кабы акабы не сцапали
Ведь во мне нежности чуть больше, чем во всех частях пилы
Черт с ним и пусть улыбка оскалит десны
Тишину подъезда режет кашель туберкулезный
Вот и скажи, каких от жизни ждать метаморфоз
Когда твою пятиэтажку сковал мороз.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Słyszę zmarłych. Widzę martwych.
Czuję umarłych, nikt w nich nie żyje.
Słyszę zmarłych. Widzę martwych.
Czuję umarłych, nikt w nich nie żyje.
Biały szum i trzask cykad
Półksiężyc i krzyż-do pieniędzy
Niech całe to gówno zabierze cię do nieba jak Tabor Cyganów
Jesteśmy na podjazdach jak duchy w łańcuchach
Prześpisz się w grobie, jeśli Freddie cię nie zabierze.
Na mrozie zęby rzadko są mocowane jako stopnie zniszczeń
To wejście jest jak Krypta. Podnieście mi powieki.
Więc chcesz świeżego mięsa,
Ale na śniadanie stos i grzanki
Obok znajduje się Gnijąca panna młoda
Więź między nami jest silna.
W pięści strzępy włosów
Na papierze to, czym dorastałem
Grudka go w pąki róż
Nieskończony Uroboros
Więc powiedz mi, jakie życie czeka na metamorfozę
Kiedy twój pięciokondygnacyjny dom stał się mroźny
Niech zapałka rozbłysnie meriadami gwiazd
Żebym z nią nie zamarzł. Nie zmarzłem z nią.
Oto, czego oczekiwać od życia metamorfoza
Kiedy twój pięciokondygnacyjny dom stał się mroźny
Słyszę zmarłych. Widzę martwych.
Czuję umarłych, nikt w nich nie żyje.
Słyszę zmarłych. Widzę martwych.
Czuję umarłych, nikt w nich nie żyje.
Słyszę zmarłych. Widzę martwych.
Czuję umarłych, nikt w nich nie żyje.
Słyszę zmarłych. Widzę martwych.
Cisza zgnije, mózg zaparzy się jak Doshirak
Plus dusze rak, Plus tusz do rzęs w modnych tłuszczach
Słońce fałszywe przez szczeliny ogrzeje się kiepsko
W moim kraju jest tak zimno, że olej stygnie w żyłach
Olej w żyłach. Jako miasto balakvalu
I niech drży z gniewu bardziej niż z zimna
Od góry lodowej tej planety maldina została oderwana
Nie obchodzi mnie to, bo w pobliżu są te oczy.
Deptanie podeszwy piwnice trawą porośnięte
Tak, nie SSY, Alosza, krasnoludy ganjubas dobry
Kapaj krople, jeśli Akaby nie złapały
W końcu tkliwość we mnie jest nieco większa niż we wszystkich częściach piły
Do diabła z nim i niech uśmiech wyszczerbi dziąsła
Cisza wejścia tnie kaszel gruźlicy
Więc powiedz mi, jakie życie czeka na metamorfozę
Kiedy twój pięciokondygnacyjny dom stał się mroźny.