Дымовая завеса — На районе tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "На районе", wykonawca: Дымовая завеса.

Tekst piosenki

На моей местности
В ряд стоят не дома, а крепости
Ночью между ними я хожу за табаком
Редко вижу пьяных мудаков
Много чаще мусоров
И как ФСБ кортежем
Мчат к себе в коттеджи
Из ресторанов под моим окном
Туда, где есть деревья
С ветками и листьями
Вместо ламп и объявлений,
А здесь у людей
Нашит штамп на тело
Эмблемы ложной веры
Полномочия на подлость
Безнаказанный обман
Навязанный контроль
Пока вы с ним согласны
То не опасны
Не согласны
Под землю или за решётку
Хвала кремлю
Ладно, я гоню
Лучше о красивом
На что обычно залипаешь в магазине
Я не о деликатесах и бутылках, что за трёху,
А о дамах в меховых воротниках, на нулёвых CLK
С порошком в ноздре
Этих боссов лысых в золотых цепях
Я тоже люблю слышать смех чаще, чем плач
Но, бля, не верю
Что всё так, а не иначе
Хотя, иначе по-любому,
Но это уж совсем всё грустно
Лучше вызвоню братву
Возьму пиваса и дури
И замучу на хате тусу
Чтоб разум в штиле ощутил хоть немного бури
Пусть в одном окне из миллионов, да
Ты не поймёшь меня
Если ты не жил где я или пока мы не знакомы
Хотя, иначе, по-любому
Пройдусь я по району по родному
Уже не помню, когда последний раз без пятки выходил из дому
Капли прошивают небо, у меня ж всё невесомо
Evisu кальсоны, Gucci снизу, зависну под карнизом
Три за пятьдесят и никаких сюрпризов
Кому, дурак, кидаешь вызов?
Здесь тебе быстро продырявят телевизор!
Камни крошит карта Visa
Пацанчики тут чуть-по-чуть хотят вот замутить свой бизнес
Чтоб капитал, чтоб в рост, да ещё чтоб чисто
Ну, а пока связка отмычек и бензин в канистрах
Ладно, ты не суетись так, ведь одна у тебя жизнь-то,
А жить мы будем на районе, так что на район пишите письма
Это мой район, Дымовая завеса,
Но у нас на районе всё как обычно
Базары личные: кто где спиздил лишнюю тыщу
В последнее время мало кого видно
Слышал, недавно одноклассника закрыли
Вот Костян женился, вроде расписались
Я-то случайно узнал, даже не поздравил
Ну, а так — кто бухает, кто хавает круглые
Спиды нюхают, особенно летом эти замуты
По кругу. Бывает разное на слуху
В общем, живём как-то, Вот что имею в виду
Покупаем еду в магазинах
Полируем пивом, ищем беломор на витринах
Ждём зиму, А я по улицам хожу, о чём-то думаю
Свои кеды ношу даже в погоду хмурую
Ещё темы пишу, слушаю музыку
Глотаю дым и не спешу стать взрослым
И если серьёзно — центр этого города
Дорог мне с его переулками, дорогами
Клубами гламурными с продажными бабами
Что сгорают в огнях элитных ресторанов
На район пишите письма, тут не спасут епископы
На районе выстрелы из таза серебристого
Ведь каждому срок назначен в храме икон,
Но на районе глаз остановит там, где ступит закон
Полигон мыслей, министры наркоснабжения
Стадо на кислом, стадо на быстром
Пока стадо на погонах меня обыскивает
Люди близкие сдавливают приступы ненависти
В крепостях тех райотделов
Хранятся летописи всех беспределов
Я безыдейный, но крест на шее помогает не бездействовать
И вера милицейская мне не понятна
И пусть район будет покрыт серо-красными пятнами
В мусоров я уверую вряд ли, бля
За рулём невнятно и за запахом жвачки мятной
Два литра лагера от ГИБДД упрятал я
Там, где есть много снега…
Салам, ребята, бля, моя местность дымом пропитана
Город с бронхитом, тут без понятных и свидетелей
Минус десять по Цельсию, из форточек дымят гейзеры
Малые залипают на клейстеры, глотки, смягчённые Зельцером
Блоки тут в действии, как у Кронштадта крейсеры
Ну хватит ереси тут с перечнем московско-нью-йорской прелести
Песенка стелется

Tłumaczenie tekstu piosenki

W mojej okolicy
W rzędzie nie są domy, ale twierdzy
W nocy między nimi chodzę po tytoń
Rzadko widzę pijanych dupków.
Dużo częściej śmieci
I jako FSB krotki
Wyścig do siebie w domkach
Z restauracji pod moim oknem
Tam, gdzie są drzewa
Z gałęziami i liśćmi
Zamiast lamp i reklam,
A tutaj ludzie
Naszyta pieczęć na ciele
Emblematy fałszywej wiary
Uprawnienia do podłości
Bezkarne oszustwo
Narzucona Kontrola
Tak długo, jak się z nim zgadzasz
To nie jest niebezpieczne
Przeciwny
Pod ziemią lub za kratkami
Chwała Kremlowi
Dobra, jadę.
Lepiej o pięknym
Na co zwykle przyklejasz się w sklepie
Nie mówię o delikatesach i butelkach.,
I O Panie w futrzane kołnierze, na zero CLK
Z proszkiem w nozdrzu
Tych szefów łysych w złotych łańcuchach
Ja też lubię słyszeć śmiech częściej niż płacz
Ale, kurwa, nie wierzę.
Że tak jest, a nie inaczej
Chociaż, w przeciwnym razie,
Ale to bardzo smutne.
Lepiej zadzwonię do bratvy.
Wezmę piwo i towar.
I torturuję imprezę w chacie
Aby umysł w spokoju poczuł choć trochę burzy
Niech w jednym oknie z milionów, tak
Nie zrozumiesz mnie.
Chyba, że mieszkałeś tam, gdzie ja lub dopóki się nie poznaliśmy.
Chociaż, w przeciwnym razie, w każdym razie
/ Align = "left" /
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz wychodziłem z domu bez pięty
Krople przeszywają niebo, u mnie wszystko jest nieważkie
Evisu kalesony, Gucci dolny, powiesić pod okapem
Trzy za pięćdziesiąt i bez niespodzianek
Komu, głupku, rzucasz wyzwanie?
To miejsce, w którym dostaniesz szybki cios w telewizor!
Kamienie kruszą kartę Visa
Dzieciaki tutaj trochę po trochu chcą się zaangażować w swój biznes
Do kapitału, do wzrostu, a nawet do czystego
Cóż, w międzyczasie zestaw kluczy i benzyna są w kanistrach
Dobra, nie przejmuj się tym, bo masz tylko jedno życie.,
I będziemy mieszkać w okolicy, więc pisz listy do dzielnicy
To moja dzielnica, zasłona dymna.,
Ale w okolicy jest tak jak zwykle.
Bazary osobiste: kto gdzie spizdil nadmiar tysiąca
Ostatnio niewiele osób widziało
Słyszałem, że niedawno zamknięto kolegę z klasy
Oto Kostian ożenił się, jak podpisali
Przypadkowo się dowiedziałem, nawet nie pogratulowałem
Cóż, a więc — kto pije, kto je okrągłe
AIDS wąchać, zwłaszcza w lecie te zamęt
W kółko. Na rozprawie zdarzają się różne rzeczy
W każdym razie, żyjemy w jakiś sposób, o to mi chodzi
Kupujemy jedzenie w sklepach
Polerujemy piwo, szukamy belomor w witrynach sklepowych
Czekamy na zimę, a ja chodzę po ulicach, myślę o czymś
Noszę moje trampki nawet przy pogodzie marszczę brwi
Więcej tematów piszę, słucham muzyki
Połykam dym i nie spieszę się, aby stać się DOROSŁYM
A poważnie — centrum tego miasta
/ Align = "left" /
Klubami efektowne ze skorumpowanymi kobietami
Co płonie w światłach elitarnych restauracji
Na powiat pisz listy, tu nie uratują biskupi
/ Align = "left" /
W końcu każdy termin jest wyznaczony w świątyni ikon,
/ Align = "left" /
Poligon myśli, ministrowie narkotyków
Stado na kwaśnym, stado na szybkim
Podczas gdy stado na mundurach mnie przeszukuje
Ludzie bliscy ściskają napady nienawiści
W twierdzach tych dzielnic
Przechowywane są zapisy wszystkich bezprawia
Jestem beznadziejny, ale krzyż na szyi pomaga nie być bezczynnym
A wiara milicji nie jest dla mnie jasna
I niech obszar pokryty jest szaro-czerwonymi plamami
W śmieci wierzę, że jest mało prawdopodobne, kurwa
Za kierownicą niewyraźnie i za zapachem gumy miętowej
Dwa litry obozu od policji drogowej zamknąłem
Gdzie jest dużo śniegu…
Salam, chłopaki, kurwa, mój teren dymem jest przesiąknięty
Miasto z zapaleniem oskrzeli, bez świadków i świadków
Minus dziesięć stopni Celsjusza, gejzery palą się z otworów wentylacyjnych
/ Align = "left" /
Jednostki tutaj w akcji, jak krążowniki Kronsztadu
Wystarczy herezji tutaj z listą moskiewsko-nowojorskiej uroku
Pieśń