Илья Чёрт — Ночная прогулка tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Ночная прогулка", wykonawca: Илья Чёрт.
Tekst piosenki
Переливает джаз любовь и грусть
По тонкому ножу в стакан.
Вдохнув слоистый сумрак бара, я выйду.
Галстука аркан
Ослабив, я шагну вдоль улиц.
Неоновые отблески рекламы
Разлиты краской в лужах подо мной.
Чуть с хрипотцой неспешный разговор у стойки.
Шаг, другой.
Рояля блюз
Покачивает катера в воде пятнистой меж мостами.
Журчит на Финском в ракушки одетый дамбы шлюз.
Весь город тонет на дне стакана виски.
Мяучит ранняя Луна, по крышам в легком фуэте порхая.
Играючи сдувая с подоконника души столетий груз.
И входит ночь с полуулыбкой Моны Лизы
Приподнимая темноты гипюровый подол.
По мостовой неспешно, словно корабли, идут машины,
И время осыпается под пеплом сигарет на стол.
На влажных тротуарах коты хвостами кошек обнимают,
Никто не спит, хоть стрелок ход уж за полночь пошел.
Трубач с балкона ноты в облака сливает грустно,
Мальчишка на скамейке
Сел, очарованный его игрой.
Пол чашки кофе с молоком, индийская с полынью сигарета.
Она на палубе рукою машет.
Шейкер за кормой
Взбивает смесь из зелени причалов,
Из пятен масел танкеров и барж,
Разбавив пополам из Ладоги прохладой.
На дне гранитного стакана пьяный марш
Курсантов, что ужами в самоволку ускользнули.
Чумеют звезды, облака в крови.
И в этом разгуляе-хороводе стою под фонарем.
Мне некуда идти.
Мой карандаш, как палочка глухого дирижера,
Скользит над арками чихающих домов.
Я эту ночь в пастельно белом напишу, пожалуй,
И подарю тебе под утро средь ожерелья снов.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Przelewa Jazz miłość i smutek
Po cienkim nożu do szklanki.
Wdychając warstwowy zmierzch baru, wyjdę.
Tie-up
Osłabiony, pójdę ulicami.
Neonowe refleksy reklamowe
Rozlane farbą w kałużach pode mną.
Trochę z chrypką, spokojna rozmowa przy kasie.
Krok, drugi.
Royal Blues
Wiggles Łodzi w wodzie nakrapiane między mostami.
Szemra na fińskim muszli platerowane tamy śluzy.
Całe miasto tonie na dnie szklanki whisky.
Miauczy wczesny Księżyc, po dachach w lekkim fuecie trzepocząc.
Żartobliwie zdmuchując z parapetu duszy wieków ładunek.
I nadchodzi noc z pół-uśmiechniętą Moną Lisą
Podniesienie ciemności gipiury hem.
Na chodniku powoli, jak statki, maszyny idą,
A czas rozpada się pod popiołem papierosów na stole.
Na wilgotnych chodnikach koty ogonami kotów przytulają,
Nikt nie śpi, nawet jeśli strzelec ruszył po północy.
Trębacz z balkonu notatki w chmury łączy smutno,
Chłopiec na ławce
Usiadł zafascynowany jego grą.
Pół filiżanki kawy z mlekiem, indyjski papieros piołun.
Macha ręką na pokładzie.
Shaker za rufą
Bije mieszaninę zieleni nabrzeża,
Z plam olejowych tankowców i barek,
Rozcieńczony na pół z Ładogi chłodnym.
Na dnie granitowego szkła pijany Marsz
Podchorążych, którzy uciekli.
Gwiazdy plagą, chmury we krwi.
I w tym szaleństwie-tańcu stoję pod latarnią.
Nie mam dokąd pójść.
Mój ołówek jest jak różdżka głuchego dyrygenta,
Ślizga się nad łukami kichających domów.
Napiszę tę noc w pastelowej bieli.,
I podaruję ci rano naszyjnik snów.