Юрий Черкашин — Московская квартира tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Московская квартира", wykonawca: Юрий Черкашин.
Tekst piosenki
Между тенью и солнцем скользнул ветерок,
Прислонился к стеклу, дверь закрыл на замок.
Я дождался его после долгого сна.
Он мой пыл охладил, пыл вчерашнего дня
Я увидел вдруг свечи, цветы и портрет.
Кто-то прятал их здесь от меня столько лет,
И Божественный свет проявился на цвет,
А я думал уже, что его больше нет.
Слева-шкаф, справа-стул, помню, ветер подул.
Из открытых дверей по вискам полоснул.
Снег на шапке моей таял, падая вниз.
Я был счастлив тогда, я пел песни на бис.
И бокалов трезвон из открытх окон
Рассыпался по городу, пел саксофон.
Заставая врасплох запоздавших гостей,
Бой курантов отмерил полжизни моей.
Занавески вразлет, сколько пили — не в счет,
Только чувствовал я, что уже Новый Год,
Что уже новый снег на балконе лежит.
И подруга моя не о том говорит.
А когда поутру шел по тонкому льду,
Черный кот норовил предо мной проскользнуть.
Запах ели бил в нос, было жалко до слез,
Что уже не догнать стук вагонных колес.
Я ушел тогда прочь, все равно было мне,
Что закончилась ночь, и, что начался день,
Чемодан мой большой на дороге стоял,
А я веткой стихи на сугробе писал.
Для меня был перрон, словно край всей земли,
И гадала на сон мне цыганка с детьми,
Только в мыслях давно подъезжал я к Москве
И хотел посмотреть на перрон из купе.
Я хотел помотреть на перрон из купе…
Tłumaczenie tekstu piosenki
Między cieniem a Słońcem wsunął się wiatr,
Oparł się o szybę, zamknął drzwi na kłódkę.
Czekałem na niego po długim śnie.
Ochłodził mój zapał, zapał wczoraj
Nagle zobaczyłem świece, kwiaty i portret.
Ktoś ukrywał je przede mną przez tyle lat.,
I boskie światło objawiło się na kolor,
Myślałem, że już go nie ma.
Po lewej-szafa, po prawej-krzesło, pamiętam, wiatr wiał.
Z otwartych drzwi po skroniach.
Śnieg na mojej czapce topi się, spadając w dół.
Byłem wtedy szczęśliwy, śpiewałem piosenki bis.
I trzeźwy kieliszek z otwartych okien
Rozsypał się po mieście, śpiewał saksofon.
Zaskoczenie spóźnionych gości,
Walka kurantów odmierzyła połowę mojego życia.
Zasłony, ile wypił-nie liczy się,
Tylko czułem, że jest Nowy Rok,
Że już nowy śnieg na balkonie leży.
A moja przyjaciółka nie o tym mówi.
A kiedy rano szedłem po cienkim lodzie,
Czarny kot chciał się ze mną poślizgnąć.
Zapach świerku bił w nos, szkoda było łez,
Że już nie dogonić pukanie kół wagonów.
Odszedłem wtedy, i tak było dla mnie,
Że noc się skończyła i że dzień się rozpoczął,
Walizka mój wielki na drodze stał,
A ja pisałem wiersze na Zaspie.
Dla mnie był Peron, jak krawędź całej ziemi,
A Cyganka z dziećmi zastanawiała się nad moim snem,
Tylko w myślach długo jechałem do Moskwy
I chciałem zobaczyć Peron z przedziału.
Chciałem zobaczyć Peron z przedziału.…