Юрий Лоза — Визит tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Визит", wykonawca: Юрий Лоза.
Tekst piosenki
Ещё вечерняя заря угасла не совсем,
Предмет, похожий на снаряд, за лесом шумно сел.
Оттуда вышел и пошёл, похожий донельзя,
Он думал очень хорошо о нас, как о друзьях.
Живущих на чудной планете,
Очень похожей на рай,
Лучше которого нету,
> G#m
Где милый сердцу край,
Где гомон птичих стай.
Три друга начали с утра, а к вечеру дошли,
Простые парни-шофера, хозяева земли.
Их большеглазых, озорных в соседнее село
Красивых, рыжих и льняных на танцы понесло.
По этой чудесной планете,
Очень похожей на рай,
Лучше которого нету,
Где гомон птичих стай,
Где милый сердцу край.
Шагал по берегу реки гонец далёкой (Фло),
Он ждал пожатия руки, объятий, тёплых слов.
Шагали берегом реки ребята, хоть куда,
У них большие кулаки и в жилах не вода.
И встреча двух цивилизаций, от них один, от нашей три,
Чтобы хоть как-то привязаться, спросили закурить.
Он улыбался, встрече рад, ведь он не понял их,
Через мгновенье наш собрат его пинал поддых.
На-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка,
> G#m
На-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка,
На-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка получи.
На-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка,
> G#m
На-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка, на-ка,
На-ка получи, да не кричи.
К несчастью тот, кто прибыл к нам, знал, что такое боль,
Очнулся он, когда Луна светила на убой.
Припухший глаз с трудом нашёл ракету в темноте,
И, думая нехорошо, он утром улетел
Подальше от чудной планеты,
Очень похожей на рай,
Лучше которого нету,
Где гомон птичих стай,
Где милый сердцу край.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Jeszcze wieczorny świt nie zniknął całkowicie,
Obiekt, podobny do pocisku, za lasem usiadł głośno.
Stamtąd wyszedłem i poszedłem, jak donelzya,
Myślał bardzo dobrze o nas jako o przyjaciołach.
Żyjących na cudownej planecie,
Bardzo podobny do raju,
Nie ma lepszego.,
> G#m
Gdzie słodkie serce krawędzi,
Gdzie jest homon ptasich stad.
Trzej przyjaciele zaczęli rano, a wieczorem dotarli,
Zwykli kierowcy, właściciele ziemi.
Ich wielkookich, psotnych do sąsiedniej wsi
/ Align = "left" /
Na tej cudownej planecie,
Bardzo podobny do raju,
Nie ma lepszego.,
Gdzie jest homon ptasich stad,
Gdzie słodkie serce krawędzi.
/ Align = "left" / Spacewatch),
Czekał na uścisk dłoni, uścisk, ciepłe słowa.
Ludzie chodzili brzegiem rzeki, nawet gdzie,
Mają duże pięści i nie ma wody w żyłach.
I spotkanie dwóch cywilizacji, od nich jeden, od naszych trzech,
Żeby się jakoś przywiązać, poproszono o palenie.
Uśmiechał się, spotkanie jest szczęśliwy, bo nie zrozumiał ich,
Chwilę później nasz kolega kopnął go w tyłek.
Na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka,
> G#m
Na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka,
Na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka.
Na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka,
> G#m
Na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka, na-ka,
Nie krzycz.
Niestety, ten, kto do nas przybył, wiedział, czym jest ból.,
Obudził się, gdy księżyc świecił na rzeź.
Opuchnięte oko z trudem znalazło rakietę w ciemności,
I myśląc źle, odleciał rano
Z dala od dziwnej planety,
Bardzo podobny do raju,
Nie ma lepszego.,
Gdzie jest homon ptasich stad,
Gdzie słodkie serce krawędzi.