Кровосток — Зёма tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Зёма", wykonawca: Кровосток.
Tekst piosenki
Эх зёма, зёма,
Не встать, родной, тебе из чернозёма.
Нет, не встать,
Не отряхнутся и не прийти домой.
Никогда.
Улыбаясь, простреленной головой.
Ты Зёма, теперь часть природы.
Просто перегной, просто перегной.
Ну вот не люблю я природу.
Природа, ведь это хуйня.
Хуйня при любой природе.
Почти при любой — хуйня.
В природе есть что-то жуткое.
Какой-то страшный секрет.
Мяско кроваво-червивое.
Не здоровенький эксперимент.
Когда я смотрю на природу.
Я чувствую себя так.
Будто я принимаю роды.
С похмелья и натощак.
Но тут есть один моментик.
Моментик один тут есть.
Я родов блять не принимаю.
Могу лишь принять чью то смерть.
Любуетесь на колибри,
Зависшим над цветком.
А где-то ведь ёбанный тигр
Пастушком набивают брюшко.
Природа пригодна только.
Для вывоза людей в лес.
И то, поскольку постольку,
Этот метод доступен для всех.
Выбор, ребят, при ресурсах.
Это известь, асфальт, кислота.
А природа для бедных и утлых.
Бюджетная блять простота.
Ко всем динозаврам и белкам.
Гниющим и сгнившим давно.
Многим парням слово «Welcome».
Шепнула природа, закатав их в говно.
И там, в темноте под землёй.
Тускнеют их цепи с крестами.
И Adidas, вокруг плоти гнилой.
Вьётся своими тремя полосами.
Природа их просто съела.
Природа блять жрёт людей.
Эта старая с*ка, в конец ох*ела.
Придёт время, сквитаемся с ней.
Я бы вызвал природу на стрелку.
Предъявил бы по понятиям ей.
Но она недоступна, как целка.
Не приходят друзья, говорят — забей.
Короче, мать природа — них*я нам не мать.
А сплошной могильник без надписей.
Её не защищать, а в рот ей насрать.
За все её кровавые блядские пакости.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Ech Zema, Zema,
Nie wstań, kochanie, jesteś z czarnej ziemi.
Nie, Nie wstawaj.,
Nie otrząsnąć się i nie wrócić do domu.
Nigdy.
Uśmiechając się, postrzeloną głową.
Jesteś Zemą, teraz częścią natury.
Tylko humus, tylko humus.
Nie lubię natury.
Natura, to gówno.
Gówno w każdej naturze.
Prawie każdy.
W naturze jest coś strasznego.
Jakiś straszny sekret.
Mięsko krwawo-robakowate.
Kiepski eksperyment.
Kiedy patrzę na naturę.
Tak się czuję.
Jakbym odbierał poród.
Z kacem i na pusty żołądek.
Ale jest jeden punkt.
Jest jedna chwila.
Nie przyjmuję kurwa porodu.
Mogę tylko zaakceptować czyjąś śmierć.
Podziwiasz kolibry,
Wisi nad kwiatem.
A gdzieś tam jest pieprzony Tygrys.
Owczarek wypełnia brzuch.
Natura nadaje się tylko.
Do wywiezienia ludzi do lasu.
I to, ponieważ tak długo, jak,
Ta metoda jest dostępna dla wszystkich.
Wybór, ludzie, przy zasobach.
To wapno, asfalt, kwas.
A natura jest dla ubogich i słabych.
Budżet kurwa prostota.
Do wszystkich dinozaurów i wiewiórek.
Gnijący i gnijący dawno temu.
Dla wielu facetów słowo "Welcome".
Natura szeptała, przewracając je do gówna.
I tam, w ciemności pod ziemią.
Blakną ich łańcuchy z krzyżami.
I Adidas, wokół ciała zgniłe.
Wije się swoimi trzema pasami.
Natura je zjadła.
Natura zjada ludzi.
Ta stara S*ka, w końcu zjadła.
Kiedy nadejdzie czas, pogadamy z nią.
Wezwałbym naturę na strzałę.
Przedstawiłbym ją.
Ale jest niedostępna jak dziewica.
Nie przychodzą przyjaciele, mówią-zapomnij.
W skrócie, Matka Natura-nich*nie jestem naszą matką.
A solidny nagrobek bez napisów.
Nie chronię jej, ma to w dupie.
Za wszystkie jej krwawe zgorszenie.