La Moza — Le monologue de l'individu à bout tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Le monologue de l'individu à bout", wykonawca: La Moza.

Tekst piosenki

Savais-tu qu’l’humain s’habitue à tout
Mais la mort du désir le fait passer à l’acte?
Le monologue de l’individu à bout
Pourrait peut-être bien ressembler à ça
J’ai envie d’pleurer toutes mes larmes jusqu'à c’que mon corps s'évapore
J’ai la peur au ventre, pauvre cancre de l’humain et d’ses rapports
Marre de ces ratures qui ne ligaturent mes plaies
Que pour mieux les réouvrir ou au pire les gangréner
Étant donné qu’j’ai tant aimé, maintenant que je suis seul
Désespoir instantané, direct sans sixième sous-sol
Qui peut m’aider alors qu’j’ai tout rejeté en bloc
Que j’me suis isolé dans la dépression et son enveloppe?
En arrêt maladie, j’calcule plus rien avec ces médocs
Tout juste la force de m’regarder en face, de m’dire qu’j’suis médiocre
Je n’ai d’autre solution que de m’infliger l’ultime sanction
2h du mat', j’suis là, accroupi sur un pont
J’me sens tellement minable, j’sais même pas si j’aurai l’courage
D’mettre fin à cette vie interminable sans revoir mon entourage
Trop d’pression accumulée, maintenant il est temps qu’j'évacue
J’manquerai à personne mais j’regrette pas c’que j’ai vécu
J’suis convaincu que le phénix renaîtra de ses cendres
Mourir une première fois car j’ai une revanche à prendre
Je suis à cran, je ne peux plus attendre
J’ai beaucoup trop crié, y avait personne pour entendre
Schéma classique jusqu’au coma éthylique
Pour qu’la vodka me délivre j’en bois des litres et des litres
J’me dis qu’l’amour est à mon avenir c’que l’espoir est au vide
Rien d’bien idyllique, putain qu’ce c’constat est horrible !
En pleine dérive, je déprime et je paie le prix
Je mets de l’eau dans mon acide comme mes piliers sont supprimés
Injection d’une dose létale, recours à l'état foetal
J’meurs un peu, beaucoup, à la folie, d’après le dernier pétale
Je n’sais plus comment lutter, je ne fais que m’engluer
Dans des pensées mortifères, ma volonté est emmurée
L’habit je l’ai trop enduré, je n’sais plus comment mourir
Toutes les folies m’passent par la tête et je ne fais que m’en nourrir
Je suis faible et je veux fuir mais comment faire autrement?
Pour une fois qu’j’me donne les moyens d’réussir c’que j’entreprends
J’arrête de rêver, l’envie d’crever
A surpassé tout l’reste, j’ai bien trop dérivé
Tout va si vite, tout s’précipite
Le reflet du miroir me révèle une figure pâlotte
J’radote, me répète encore qu’la vie n’est qu’une salope
Douloureuse comme une peine de coeur, violente comme une scène de cul
Putain, je suis à fleur de peau, allez, j’ouvre une bouteille de plus
C’est ma tournée, j’lève mon verre aux fantômes qui m’entourent
Aux sentiments destructeurs qui m’enivrent et me rendent fou
J’entrouvre la porte de mes songes
Pour qu’une brume épaisse m’agresse d’une rafale d’amertume
Mon quotidien a fini par m’transformer en éponge
Imbibé d’une existence à laquelle je n’adhère plus
J’ne vois plus aucune issue pour ne pas mourir écoeuré
J’ai perdu cette capacité à pouvoir sourire et pleurer
Ma décision est prise, elle est peut-être conne et stupide
J’m’en rends plus compte, j’veux en finir car sous mon sternum c’est qu’du vide
Fâché à mort avec ma femme, je n’peux presque plus voir ma gosse
Pourtant je l’aime, j’ai trop en tête de vouloir passer l’arme à gauche
J’ai cette envie qui m’presse, j’peux plus voir cette face anéantie qui m’blesse
J’me suis trop lamenté auprès du peu d’amis qui m’restent
Complètement épuisé de faire ce même constat cinglant
Cet hiver j’ai 45 ans et j’n’envisage pas l’printemps
Faudrait qu’j’en parle et qu’j’entame une psychothérapie
Je préfère boire pour mieux voir que j’ai vraiment raté ma vie
Assis dans mon salon, mon verre se vide, je le remplis
La tête me tourne, j’ai la nausée, je connais bien ce ressenti
Tant pis, ce soir c’est rage et tristesse au menu
Mais sommes-nous des hommes nés pour lutter contre l’insomnie?
Ça me noue les entrailles, je ne dors plus, je me morfonds
J’ai beau forcer, tous mes projets s’en vont vers un fossé sans fond
J’m’enfonce, l’alcool n’a pas noyé mes peines
Tout s’précipite, je décide de me taillader les v…

Tłumaczenie tekstu piosenki

Czy wiesz, że człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego
Ale śmierć pożądania zmusza go do działania?
Monolog człowieka na końcu
Może to będzie wyglądać tak
Chcę wypłakać wszystkie moje łzy, zanim moje ciało wyparuje.
Mam strach w brzuchu, biedne stworzenie o człowieku i jego związku
Mam dość tych kieliszków, które nie opatrują moich ran
Co jest lepsze, aby otworzyć je ponownie lub w najgorszym przypadku zgorzel
Biorąc pod uwagę, że tak bardzo kochałem, teraz, gdy jestem sam
Natychmiastowa rozpacz, prosta bez szóstej piwnicy
Kto może mi pomóc, kiedy odrzuciłem wszystko luzem
Że odosobniłem się w depresji i jej skorupie?
Pod koniec choroby, nic nie mogę obliczyć z tych leków
Wystarczy siły, aby spojrzeć mi w twarz, powiedzieć, że jestem Przeciętny
Nie mam innego wyjścia, jak nałożyć na siebie ostateczną karę
2 nad ranem, jestem tutaj, kucając na pokładzie
Czuję się jak kretyn, nawet nie wiem, czy mam odwagę.
Zakończyć to niekończące się życie, nie widząc mojego otoczenia.
Zbyt wiele nagromadzonych nacisków, teraz nadszedł czas na ewakuację
Nikomu nie będę tęsknić, ale nie żałuję tego, co przeżyłem
Jestem przekonany, że Feniks odrodzi się z popiołów
Umrzeć po raz pierwszy, ponieważ muszę się zemścić
Nie mogę dłużej czekać.
Za dużo krzyczałem, żeby nikt nie słyszał.
Klasyczny schemat przed śpiączką etylową
Aby wódka dostarczyła mi litry i litry
Mówię sobie, że miłość jest moją przyszłością, że nadzieja jest pustką
Nic idyllicznego, do cholery, to okropne !
W pełnym dryfie wpadam w depresję i płacę cenę
Wkładam wodę do mojego kwasu, gdy moje słupki są usuwane
Wstrzyknięcie śmiertelnej dawki, leczenie stanu płodu
Umieram trochę, dużo, do szaleństwa, na ostatnim płatku
Nie wiem już, jak walczyć, jestem po prostu oszołomiony
W mrocznych myślach moja wola jest zamurowana
Przeszedłem zbyt wiele, Nie wiem, jak umrzeć
Wszystkie głupoty przechodzą przez moją głowę i po prostu je żywię
Jestem słaby i chcę uciekać, ale jak inaczej?
Kiedy pozwolę sobie na sukces, zaczynam
Przestaję marzyć, chcę umrzeć
Pokonałem Wszystko inne, Za dużo dryfowałem
Wszystko idzie tak szybko, wszystko się spieszy
Odbicie w lustrze pokazuje mi bladą figurę
Cieszę się, powtarzam sobie, że życie jest po prostu dziwką
Bolesny jak ból serca, okrutny jak scena z dupy
Cholera, jestem kwiatem. otworzę kolejną butelkę.
To moja wycieczka, podnoszę kieliszek do duchów, które mnie otaczają
Do niszczycielskich uczuć, które odurzają mnie i doprowadzają do szału
Otwieram drzwi moich snów.
Aby gęsta mgła dała mi podmuch goryczy
Moja codzienność zmieniła się w gąbkę.
Przesiąknięty egzystencją, do której już się nie trzymam
Nie widzę wyjścia, żeby nie umrzeć z tęsknoty.
Straciłam zdolność uśmiechania się i płaczu.
Moja decyzja została podjęta, być może jest głupia i głupia.
Nie rozumiem już, chcę to zakończyć, ponieważ pod moim mostkiem jest pustka.
Rozgniewany na śmierć przez żonę, prawie nie widzę mojego dziecka
A jednak kocham to, myślę zbyt dużo o zmianie broni w lewo
Mam to pragnienie naciska na mnie, nie mogę już zobaczyć tej rozdartej twarzy, która mnie boli.
Za bardzo opłakiwałem tych kilku przyjaciół, których miałem.
Całkowicie wyczerpany tą samą jastrzębią uwagą
Tej zimy mam 45 lat i nie rozważam wiosny
Muszę o tym porozmawiać i rozpocząć psychoterapię.
Wolę pić, aby lepiej widzieć, że naprawdę tęskniłem za moim życiem
Siedząc w salonie, moja szklanka opróżniła się, napełniam ją
Kręci mi się w głowie, mam mdłości, dobrze znam to uczucie
Dziś wieczorem wściekłość i smutek w menu
Ale czy jesteśmy mężczyznami urodzonymi do walki z bezsennością?
To zawiązuje mi wnętrzności, nie śpię, mam mdłości.
Wszystkie moje plany idą w bezdenną otchłań.
Zanurzam się, alkohol nie zagłuszył moich smutków
Wszystko rzuca się w oczy, decyduję się wyciąć v…