Мезза — Выдох в город tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Выдох в город", wykonawca: Мезза.

Tekst piosenki

Я знаю, меня слышат все нерожденные дети
одинокий ворон парит в этом сером небе
В доме напротив горят случайные окна
Люди продолжают жить так же беззаботно
Я прощаю врагов и всех, кто меня предал
Я в комнате со львом и этот лев — мое эго
В небе над головой совсем не видно солнца
В отражении зеркала вижу незнакомца
Не знаю, что это за зверь у меня внутри
Пытаюсь приручить, слышу животный крик
Со временем привыкнешь и уже не слышишь
Я спокойно принимаю, что послано свыше
В лабиринте бродит заблудшая душа
Это последний шанс, мне трудно дышать
Земля уходит из-под ног, бездна
Кажется меня покинул отец небесный
Новостройки смотрят свысока
Сверху медленно плывут облака
Это все закончится скоро
Глубокий вдох дыма, выдох в город
Уличный фонарь, последний поезд
На платформе никого, я один то есть
Измененное сознание делает легче
Боль длится как зима — бесконечно
Закрыл глаза и обращаюсь к святым
Открываю глаза, жадно глотаю дым
От этой безысходности никуда не деться
Я рифмую под неровное биение сердца
Равнодушный город, порог на экспорт
Уверенный шаг вникуда, спасение бегством
Пустые дороги в заброшенном парке
Облака висят даже над триумфальной аркой
Лестничный пролет, пустые этажи
Глубоко затянись и больше не дыши
Жизнь может изменить случайная встреча
Что останется после? Останется вечность…
Новостройки смотрят свысока
Сверху медленно плывут облака
Это все закончится скоро
Глубокий вдох дыма, выдох в город.

Tłumaczenie tekstu piosenki

Wiem, że słyszą mnie wszystkie nienarodzone dzieci.
samotny Kruk unosi się na tym szarym niebie
W domu naprzeciwko płoną przypadkowe okna
Ludzie nadal żyją tak beztrosko
Wybaczam wrogom i wszystkim, którzy mnie zdradzili.
Jestem w pokoju z lwem, a ten lew to moje ego.
Na niebie nad głową nie widać słońca
W odbiciu lustra widzę nieznajomego
Nie wiem, co to za bestia w moim wnętrzu.
Próbuję oswoić, słyszę krzyk zwierząt
Z czasem przyzwyczaisz się i już nie słyszysz
Spokojnie akceptuję to, co zostało wysłane z góry
W labiryncie wędruje zagubiona dusza
To ostatnia szansa. mam problemy z oddychaniem.
Ziemia ucieka spod stóp, otchłań
Ojciec w niebie chyba mnie opuścił.
Nowe budynki patrzą z góry
Z góry powoli unoszą się chmury
To się wkrótce skończy.
Głęboki wdech dymu, wydech do miasta
Lampa uliczna, ostatni pociąg
Nikogo nie ma na peronie, jestem sam.
Zmieniona świadomość ułatwia
Ból trwa jak zima-bez końca
Zamknąłem oczy i zwracam się do świętych
Otwieram oczy, łapczywie połykam dym
Od tej rozpaczy nie da się uciec
Rymuję do nierównego bicia serca
Obojętne miasto, próg eksportu
Pewny krok w dół, Ucieczka ratunkowa
Puste drogi w opuszczonym parku
Chmury wiszą nawet nad łukiem triumfalnym
Schody, puste podłogi
Weź głęboki oddech i nie oddychaj.
Życie może zmienić przypadkowe spotkanie
Co zostanie po tym? / Align = "left" / …
Nowe budynki patrzą z góry
Z góry powoli unoszą się chmury
To się wkrótce skończy.
Głęboki wdech dymu, wydech do miasta.