Один в каное — Човен tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Човен", wykonawca: Один в каное.
Tekst piosenki
Хвиля радісно плюскоче та леститься до човна,
Мов диття, цікава, шепче і розпитує вона:
«Хто ти, човне? Що шукаєш? Відки і куди пливеш?
І за чим туди шукаєш? Що пробув? Чого ще ждеш?»
І повзе ліниво човен, і воркоче, і бурчить:
«Відки взявся я — не знаю; чим прийдеться закінчить
Біг мій вічний — тож не знаю. Хвиля носить, буря рве,
Скали грозять, надять-просять к собі береги мене.
Хвилі — то життя, то гріб мій, пестощі і смерть моя;
Понад власним гробом вічно ховзаюсь тривожно я.
Поки лиш живу правдиво, поки гріб той підо мнов:
Вітер гонить, хвиля ломить — і я вже на дно пішов.
Що ж тут думать, що тужити, що питатися про ціль!
Нині жити, завтра гнити, нині страх, а завтра біль.
Кажуть, що природа — мати нас держить, як їм там тре,
А в кінці мене цілого знов до себе відбере.
Що ж тут думати? Тримає, то тримає, а візьме,
То візьме — ні в сім, ні в тому не питатиме мене.
Непогідний, несвобідний день мій, вік мій: жий чи гинь —
Все одно! Шукати цілі? Вік борись, плисти не кинь!»
Хвиля весело плюскоче та леститься до човна,
Ніжна, мов дитина, шепче і пришіптує вона:
«Човне-брате, втіх шукати серед смерті, верх могил —
Се ж не горе! Глянь на море, кілько тут несесь вітрил!
Не один втонув тут човен, та не кождий же втонув;
Хоч би й дев’ять не вернуло, то десятий повернув
І дійшов же до пристані. Та ніде той не дійде,
Хто не має цілі. Човен, як пливеш, то знай же, де!
Таж не все бурхає море, тихеє бува частіш.
Таж і в бурю не всі човни гинуть — тим ся ти потіш!
А хто знає, може, в бурю іменно спасешся ти!
Може, іменно тобі ся вдасть до цілі доплисти!»
Tłumaczenie tekstu piosenki
Fala radośnie rozpryskuje się i pochlebia łodzi,
Jak dziecko, ciekawa, szepcze i pyta:
"Kim jesteś, chovne? Czego szukasz? Skąd i dokąd płyniesz?
Czego tam szukasz? Co byłeś? Na co jeszcze czekasz?»
I leniwie skrada łódź, i grucha, i narzeka:
"Skąd się wziąłem-Nie wiem; co będzie musiał skończyć
Mój bieg jest wieczny - więc nie wiem. Fala nosi, burza wymiotuje,
Skały grożą, kuszą-proszą mnie o brzegi.
Fale-to życie, to moje wiosło, pieszczota i moja śmierć;
Nad własną trumną zawsze jestem niespokojny.
Na razie tylko żyję zgodnie z prawdą, podczas gdy ten pido wiosłował:
Wiatr goni, fala boli — i już poszedłem na dno.
Cóż, tu myśleć, co przeć, co pytać o cel!
Teraz żyć, jutro gnić, teraz strach, a jutro ból.
Mówią, że natura-matka nas trzyma, jak im tam tre,
A na końcu znowu zabierze mnie do siebie.
Co tu myśleć? Trzyma, to trzyma, ale bierze,
To weźmie - ani o siódmej, ani o to nie zapyta mnie.
Nieszczęsny, niewolny dzień mój, wiek mój: żej albo giń —
Nieważne! Szukać celów? Stulecie walcz, nie poddawaj się!»
Fala zabawy pluscoche i połyka do łodzi,
Delikatna jak dziecko, szepcze i szepcze:
"Czelne-bracie, radość szukać wśród śmierci, szczyt grobów —
To nie jest żal! Spójrz na morze, ile żagli tu pędzisz!
Nie jeden utonął tutaj, ale nie każdy utonął;
Nawet jeśli dziewięć nie jest w porządku, to dziesiąty zwrócił
I dotarłem do przystani. Ale nigdzie nie dojdzie,
Kto nie ma celu. Łódź, jak płyniesz, więc wiedz gdzie!
Taj nie wszystko szaleje morze, ciche jest częściej.
Tu i w burzy nie wszystkie łodzie giną-tym razem jesteś zadowolony!
A kto wie, może w burzy to Ty się uratujesz!
Może uda Ci się dopłynąć do celu!»