Олег Митяев — Почтовый чиновник tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Почтовый чиновник", wykonawca: Олег Митяев.
Tekst piosenki
Почтовый чиновник чужое письмо
Откроет и станет читать,
Пока не заплачет.
И радости чьи-то расстроят его,
И долго не будет он спать
И думать иначе.
Иначе, чем думал все эти года,
Когда ничего для себя,
А все лишь Отчизне.
И надо же — это случилось тогда,
Когда так немного осталось от жизни.
От почты дом в пяти шагах —
Ему бы жить себе и жить.
Откуда взялся этот страх,
Что все не так могло бы быть?
Сто должен быть какой-то свет
От встреч прекрасных и потерь?
Летит листва, а их все нет… Все нет…
И будут ли теперь?
А может, не стоило трогать письма
И тихо скончаться, как жил,
Чиновником смирным?
И быть погребенным почетно весьма
За то, что исправно служил
Не шельмой трактирным?
Но вдруг ему вздумалось, что далеко,
В неведомом городе N, его ожидают.
А с места сорваться совсем нелегко
Зимой, когда лужи под утро не тают.
И все же к ночи он домой
Не воротился и пропал.
Он проклял дом и город свой,
И в город N не приезжал.
Указом видного лица
На дверь повешен был замок,
И на пол в доме без жильца
Упал от фикуса листок…
А может, не стоило трогать письма
И тихо скончаться, как жил,
Чиновником смирным?
Tłumaczenie tekstu piosenki
Urzędnik pocztowy
Otworzy i stanie się czytać,
Dopóki nie zacznie płakać.
I czyichś radości go zdenerwują,
I długo nie będzie spał
I myśleć inaczej.
Inaczej niż myślałem przez te wszystkie lata.,
Kiedy nic dla siebie,
To tylko Ojczyzna.
To się wtedy stało.,
Kiedy tak niewiele zostało z życia.
Od domu poczty pięć kroków —
Powinien żyć swoim życiem.
Skąd wziął się ten strach,
Że mogło być inaczej?
Sto musi być jakieś światło
Od spotkań pięknych i strat?
Liście lecą, a ich nie ma... …
I czy teraz?
Może nie powinnam była dotykać listów.
I po cichu umrzeć, jak żył,
Urzędnikiem?
I być pochowany honorowo bardzo
Za sprawną służbę
Nie szelmą karczmy?
/ Align = "left" / ,
W nieznanym mieście N, jest oczekiwany.
I nie jest łatwo się oderwać
Zimą, kiedy kałuże rano nie topnieją.
A jednak do nocy wraca do domu
Nie wrócił i zniknął.
Przeklął swój dom i miasto,
I do miasta N nie przyjechał.
Dekretem wybitnej osoby
Na drzwiach powieszono zamek,
I na podłogę w domu bez lokatora
Spadł z liści ficus…
Może nie powinnam była dotykać listów.
I po cichu umrzeć, jak żył,
Urzędnikiem?