Олег Митяев — Случайность tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Случайность", wykonawca: Олег Митяев.
Tekst piosenki
Ах, как несложно описать
Роман курортный, тривиальный,
Пока привычно будет спать
Район провинциальный.
Пока никто не позвонил,
И темнота не расплескалась,
Сквозь мелкий дождь ночных чернил
Лишь записать осталось.
Случайность — промысел судьбы,
Подарок благосклонный Бога.
Но чуда не случилось бы,
Когда б не повод и дорога.
Когда б не кончилась зима,
Когда б не кончилось здоровье,
И не свели бы их дела
В лечебном Подмосковье.
Никто не жаждал катастроф,
Не рвался в новую реальность,
Никто не видел вещих снов —
Произошла случайность.
Случайность — промысел судьбы,
Без стука ангел тихо входит,
И вот совсем другие мы,
И всё, что с нами происходит.
И ничего на первый взгляд
Не вызывало в ней влеченья,
И он четыре дня подряд
Болтал для развлеченья.
Но вот вернулся цвет весне,
Возникли запахи и звуки,
Они и в парке, и во сне
Не разнимали руки.
И он приехал к ней потом
В какой-то захолустный город.
Спешил, ловил снежинки ртом,
Искал какой-то повод.
Остановились все дела,
Родня гнала, не понимая,
И жизнь у них уже была
Совсем-совсем другая.
Случайность? Или их вина,
Что жизнь, спокойная как море,
Была уже обречена
На разрушение и горе.
Казалось, только записать…
К несчастью, результат ничтожен.
Не смог я тайны разгадать,
И доктор Чехов — тоже…
Tłumaczenie tekstu piosenki
Ach, jak łatwo to opisać
Roman Kuroński, trywialny,
Podczas gdy zwykle będzie spać
Powiat Wojewódzki.
Nikt jeszcze nie zadzwonił.,
I ciemność się nie rozproszyła,
Przez drobny deszcz nocnego atramentu
Zostawiono.
Przypadek-łowisko przeznaczenia,
Dar dobroczynny Boga.
Ale cud by się nie wydarzył,
Kiedy nie ma powodu i drogi.
Kiedy nie skończy się zima,
Kiedy nie zabraknie zdrowia,
I nie połączyliby ich sprawy
W leczniczym Przedmieściu.
Nikt nie pragnął katastrofy,
Nie wpadł w nową rzeczywistość,
Nikt nie widział proroczych snów —
To był wypadek.
Przypadek-łowisko przeznaczenia,
Bez pukania Anioł cicho wchodzi,
A teraz jesteśmy zupełnie inni,
I wszystko, co się z nami dzieje.
I nic na pierwszy rzut oka
Nie wywołało w niej pociągów,
I jest cztery dni z rzędu
Gadałem dla Zabawy.
Ale kolor powrócił na wiosnę,
Pojawiły się zapachy i dźwięki,
Są w parku i we śnie
Trzymaliśmy ręce przy sobie.
I przyszedł do niej później.
Do jakiegoś miasteczka.
Spieszyłem się, łapałem płatki śniegu ustami,
Szukałem jakiegoś powodu.
Wszystko się zatrzymało.,
Rodzina goniła, nie rozumiejąc,
I mieli już życie
Zupełnie inaczej.
Wypadek? Lub ich wina,
Że życie jest spokojne jak Morze,
Była już skazana na zagładę.
Na zniszczenie i smutek.
Wydawało się tylko nagrać…
Niestety, wynik jest nikły.
Nie mogłem rozwikłać tajemnic.,
Dr Czechow też…