Олег Митяев — Тоска tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Тоска", wykonawca: Олег Митяев.
Tekst piosenki
Разбрасывая по чужой квартире короткий вопрос:
«Куда ты уехал, куда? От комнаты этой пустой,
К которой ведут провода нежней паутинки простой?»
И ни забытого зонта, ни сувенира,
Навроде тёток с коромыслами из Гжели,
Ни фотографии вдвоём, и над квартирой
Летает эхо: «Неужели? Неужели?»
Ах, неужели на заправленной постели
Уже ни разу ничего им не приснится?
Скрипят качели во дворе: «Ах, неужели?»,
Как будто на зиму оставшаяся птица.
Звенит телефон в синеву, за окна, где в небе тоска
Стоит, натянув тетиву, и хочет вот-вот отпускать.
И заскользит стрела, отправленная метко,
И разобьёт стекло с каракулями стужи,
И потечёт тоска в наш дом с холодным ветром,
И я озябну, ощутив, что я не нужен.
Но это потом, а пока звенит телефон за стеной,
И кажется, что никогда ничто не случится со мной.
А там, в квартире незнакомой, кто-то плакал,
Не подходя упрямо, не включая света,
И наподобие вопросительного знака,
Спина тряслась, как будто веточка под ветром.
А я не слышал. Я был рядом и не слышал…
Гудки кружились, как листвою засыпая
Следы того, кто в синеву куда-то вышел,
И это всё, что я запомнил, засыпая.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Rzucając na czyjeś mieszkanie krótkie pytanie:
"Dokąd pojechałeś, dokąd? Od tego pustego pokoju,
Do którego prowadzą przewody łagodniejsze niż prosta pajęczyna?»
Ani zapomnianego parasola, ani pamiątki.,
Jak ciotki z wahaczami z Gzheli,
Ani zdjęcia razem, ani nad mieszkaniem
Echo leci: "naprawdę? Naprawdę?»
Ach, czy na schowanym łóżku
Nigdy nie śnią o niczym?
Skrzypiące huśtawki na podwórku: "ach, naprawdę?»,
Jakby pozostały ptak na zimę.
Dzwoni telefon na niebiesko, za oknami, gdzie na niebie tęsknota
Stoi, ciągnąc cięciwę i chce się wypuścić.
I wsunąć strzałę, wysłany dokładnie,
I rozbije szybę z doodlesami zimna,
I tęsknota płynie do naszego domu z zimnym wiatrem,
I zamarznę, czując, że nie jestem potrzebny.
Ale to jest później, a na razie dzwoni telefon za ścianą,
I wydaje się, że nic mi się nie stanie.
A tam, w mieszkaniu nieznajomej, ktoś płakał,
Nie zbliża się uparcie, nie w tym światła,
I jak znak zapytania,
Plecy trzęsły się jak gałązka pod wiatrem.
Nie słyszałem. Byłem w pobliżu i nie słyszałem…
Brzęczenie kręciło się jak liście zasypiające
Ślady kogoś, kto wyszedł gdzieś na niebiesko,
I to wszystko, co zapamiętałem zasypiając.