Rein — Megalopolis tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Megalopolis", wykonawca: Rein.
Tekst piosenki
Non si spara sui disertori
Nati in borghi dimenticati
Dove sfuggono alle loro coscienze
E dormono sotto le stelle
Qualche volta ridono, quando non hanno paura
E adesso in fondo alle luci del viale
La polizia spegne gli ultimi fuochi
Nelle notti al fosforo bianco
In cui bruciamo le ambizioni migliori
Per gli ipocriti che al mattino, contano i caduti
Oltre il consumo, che ci consuma gli occhi
Oltre la pioggia che ci batte nel petto
Finché cadremo come cade la neve
Precipitando dolcemente controvento
E cantando in silenzio
Torneremo alla terra
Non si spara sui nostri visi puliti
Incastonati nel traffico di Roma
Che cercano un poco di cielo
Tra le antenne fiorite sui prati
Fino alla luce dell’alba, che comunque verrà
Oltre il consumo, che ci consuma gli occhi
Oltre la pioggia che ci batte nel petto
Finché cadremo come cade la neve
Precipitando dolcemente controvento
E cantando in silenzio
Torneremo alla terra
E a pochi passi dalla frontiera
Con centomila chilometri sul cuore
Ci infileremo nei letti di provincia
Come gli uccelli che cercano di emigrare
Ma con ricordi leggeri
Fatti per non tornare
Oltre il consumo, che ci consuma gli occhi
Oltre la pioggia che ci batte nel petto
Finché cadremo come cade la neve
Precipitando dolcemente controvento
E cantando in silenzio
Torneremo alla terra
Tłumaczenie tekstu piosenki
Nie strzelaj do dezerterów
Urodzeni w Zapomnianych wioskach
Gdzie wymykają się sumieniu
I śpią pod gwiazdami
Czasami śmieją się, gdy się nie boją
A teraz na dole są światła bulwaru
Policja gasi Ostatnie pożary
W nocy biały fosfor
Gdzie spalamy najlepsze ambicje
Dla hipokrytów, którzy rano wierzą w poległych
Poza konsumpcją, która zużywa nam oczy
Nad deszczem bijącym nas w klatkę piersiową
Aż padniemy jak śnieg
Delikatnie spada
I śpiew w ciszy
Wrócimy na ziemię.
Nie strzelaj do naszych czystych twarzy
Osadzone w ruchu Rzymskim
Którzy szukają trochę nieba
Wśród kwitnących wąsów na łąkach
Aż do świtu, które i tak nadejdzie
Poza konsumpcją, która zużywa nam oczy
Nad deszczem bijącym nas w klatkę piersiową
Aż padniemy jak śnieg
Delikatnie spada
I śpiew w ciszy
Wrócimy na ziemię.
I kilka kroków od granicy
Ze sto tysięcy kilometrów na sercu
Wkroczymy do prowincjonalnych łóżek.
Jak ptaki próbujące wyemigrować
Ale z lekkimi wspomnieniami
Fakty, aby nie wrócić
Poza konsumpcją, która zużywa nam oczy
Nad deszczem bijącym nas w klatkę piersiową
Aż padniemy jak śnieg
Delikatnie spada
I śpiew w ciszy
Wrócimy na ziemię.