Смоки Мо — Антон tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Антон", wykonawca: Смоки Мо.

Tekst piosenki

Немного пасмурно сегодня хуйня
Антон решал вопросы, трудно ли быть богом ему
И сколько стоит доза радости, если печаль не стоит ничего
И хочет ли он быть там, где всё решено
Собачьи глаза намокли каплями,
Скулит душа, скребёт лапами.
Полные пакеты папирос,
Минеральная вода и письма с букетами роз.
Куда течёт река и где берёт начало она
На волнах, снимая мокрую одежду,
Вперемешку с пеной и надеждами,
К югу мокрой спиной, зачарованный
Снежной красотой стоял Антон.
Белым бархатом горы сверкали каратами там.
Тот стоп-кадр плавно, так, как надо.
Неторопливо снег таял, превращаясь во влагу.
Всё будет, как обычно. — Подумал он.
Миллионы хлопьев спустят горы, и утонет мечта.
Сегодня днём судьба обещала Антону
Новые силы, все самые сильные стороны.
Обнажённые тела на земле переплетались,
Руки гладили пальцы, вонзив ногти в талию.
Там, где мать смотрела фотографии детей,
И вместе с ними копалась в хронике дней.
Болеет Антон, замерзает, в городе дуют ветра.
На порывах пьяный воздух изо рта.
Кривые рельсы, стальные полосы,
В окне вагона горит бардовый закат.
У перрона полные дамы дарят за деньги то, чего не хватает.
Хватило вчера. А уже понедельник мается.
Ольгино, остановка Площадь Ленина.
Антон заснул ещё на Удельной, как будто пьяный в стельку.
Во сне его навестила тётя Вита,
Мать, отец и друг Никита говорили слитно.
Видно трудный день был вчера, заметно это.
Антон был дома, но в этом доме ветра.
И как этот чертов мир станет моим,
Если меня может предать моя мать
Куда мне деться от мутных глаз тех людей,
Ведь я же вырос с ними, и в чём причина злобы моей
Дома из окна машины мелькали.
Антон в городе теряет молодость. Его встречали
Гроздья пыльной рябины, глаза детей невинных,
Будущих психов, объебанных СПИДом.
В сторону, где горели огнём шпили,
Псы рычали в спину проезжавшему мимо Антону.
Сколько лет этот город тонет под накипью
В один момент он закроет глаза его.
Куда течёт река и где берёт начало она
Всё-таки вопросы мучали.
На следующий день Антон уже выбрался в центр.
Метр за метром прямо к храму, но сперва решил зайти в шаверму.
В таких местах обычно прожигают время личности,
Но здесь было всё как-то нетипично —
Слишком много спичек, слишком много салфеток для рук,
Слишком много камер на стенах, и никого вокруг.
Не было привычных глаз, пустых перечниц,
Девиц в фартуках, пения певиц в динамиках.
Паранойя окутала Антона в миг,
Долбила по ушам тик-тирик, тик.
Не буди, пока ещё не судим. Откуда эти вопли
Голоса, капли, собачьи глаза намокли.
Душа настойчиво тянула к храму,
Но обезображенное, худое тело как-то сидело упрямо.
Наверно, всё-таки трудно быть богом,
И быть ли им вообще, богом быть зачем
Антон запел ла-ла, ла-ла.
Я замерзаю, в городе дуют ветра,
В городе летают пули, в любое время замерзает тело.
Тема интересна, время кормит демонов.
Время, где моя вера С утра я направлялся к храму,
Но под вечер опять заснул на Удельной.
А вот уже и вторник задаёт свой ритм.
Как я мог убивать время, будучи сам убитым
Полуукрытым, полуодетым, валявшимся у сцены.
Меня будили пьяные бармены.

Tłumaczenie tekstu piosenki

Trochę pochmurno dzisiaj, kurwa
Anton zastanawiał się, czy trudno mu być bogiem
I ile kosztuje dawka radości, jeśli smutek nie jest nic wart
I czy chce być tam, gdzie wszystko jest ustalone
Psie Oczy zamoczone kroplami,
Skomląc duszę, drapiąc łapami.
Pełne pakiety papierosa,
Woda mineralna i listy z bukietami róż.
Gdzie płynie rzeka i gdzie pochodzi
Na falach, zdejmując mokre ubrania,
Zmieszane z pianką i nadziejami,
Na południe mokre Plecy, zaczarowany
Śnieżnym pięknem był Anton.
Biały aksamit góry błyszczały karatami tam.
Ten Stopklatka płynnie, tak jak powinien.
Spokojnie śnieg topniał, zamieniając się w wilgoć.
Wszystko będzie jak zwykle. - Pomyślał.
Miliony płatków zbożowych opuszczą góry, a sen utonie.
Dziś po południu los obiecał Antonowi
Nowe moce, wszystkie mocne strony.
Nagie ciała na ziemi splecione,
Ręce gładziły palce, wbijając paznokcie w talię.
Gdzie matka oglądała zdjęcia dzieci,
I razem z nimi grzebała w kronice dni.
Anton choruje, zamarza, w mieście wieje wiatr.
W podmuchach pijanego powietrza z ust.
Krzywe szyny, taśmy stalowe,
W oknie wagonu pali się bardowy Zachód słońca.
Na peronie pełne panie dają za pieniądze to, czego brakuje.
Wystarczyło wczoraj. A już poniedziałek.
Olgino, przystanek Plac Lenina.
Anton zasnął jeszcze na jednostce, jakby pijany w strzępy.
We śnie odwiedziła go ciocia Vita,
Matka, ojciec i przyjaciel Nikita rozmawiali razem.
Widać ciężki dzień był wczoraj, widać to.
Anton był w domu, ale w tym domu jest wiatr.
I jak ten cholerny świat stanie się mój,
Jeśli moja matka może mnie zdradzić.
Gdzie mogę uciec od mętnych oczu tych ludzi,
Przecież dorastałem z nimi i jaki jest powód mojej złośliwości
Domy z okna samochodu błysnęły.
Anton w mieście traci młodość. On
Pęczki zakurzonej jarzębiny, Oczy niewinnych dzieci,
Przyszli psychole, którzy mają AIDS.
W stronę, gdzie płonęły wieże,
Psy warczały w plecy Przejeżdżającemu Antonowi.
Ile lat to miasto tonie pod szumowiną
W jednej chwili zamknie oczy.
Gdzie płynie rzeka i gdzie pochodzi
Jednak pytania dręczyły.
Następnego dnia Anton już wyszedł do centrum.
Metr po metrze prosto do świątyni, ale najpierw postanowił udać się do Shawerma.
W takich miejscach zwykle spala się czas osoby,
Ale tutaj wszystko było jakoś nietypowe —
Za dużo zapałek, za dużo chusteczek do rąk,
Za dużo kamer na ścianach i nikogo w pobliżu.
Nie było zwykłych oczu, pustych pieprzników,
Dziewczyny w fartuchach, śpiewaczki w głośnikach.
Paranoja otoczyła Antona w mgnieniu oka,
Tick-tick, tick.
Nie budź się, póki jeszcze nie osądzamy. Skąd te krzyki
Głosy, krople, psie Oczy zmokły.
Dusza uporczywie ciągnęła do świątyni,
Ale zniekształcone, chude ciało jakoś siedziało uparcie.
Trudno być bogiem.,
I czy w ogóle, dlaczego być bogiem
Anton zaśpiewał la-la, la-la.
Zamarzam, w mieście wieje wiatr,
W mieście latają kule, w każdej chwili ciało zamarza.
Temat jest interesujący, czas karmi demony.
Czas, w którym moja wiara od rana zmierzałem do świątyni,
Ale wieczorem znowu zasnął na konkretnej.
A tu wtorek ustawia swój rytm.
Jak mogłem zabić czas, będąc sam zabity
Na wpół zakryty, na wpół ubrany, leżący przy scenie.
Budzili mnie pijani barmani.

Teledysk do piosenki Антон (Смоки Мо)