Тимур Шаов — Чему нас жизнь учит tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Чему нас жизнь учит", wykonawca: Тимур Шаов.
Tekst piosenki
Врач приехал — я валяюсь, как бревно.
«Доктор, может, это пневмония атипичная?»
Он, чихнув, ответил: «Не исключено».
Доктор масочку надел, прочёл мне лекцию:
Дескать, «истребляем мы природу — нашу мать,
Вот она и посылает нам инфекцию,
Чтобы с нами, с вахлаками, совладать.
Но чума нас не взяла, и СПИД не выкосил.
Мы в ответ сливаем в реки керосин.
А Природа вновь выдумывает вирусы —
Мы снова мрём, но гадим из последних сил.
А в этом мире мы — случайные прохожие.
Так что ешьте лук, батенька, а на ночь парацетамол.
Отнеситесь философски — воля Божия,
Все там будем", — попрощался и ушел.
Вот те на! Так что же, значит,
Нет порядка на планете?
Человечество свинячит,
А за это я в ответе?
А я же в детстве был юннатом,
Я ж кормил собак убогих,
Я же пестовал пернатых
И, пардон, членистоногих.
Я ж не изверг, не подлюка,
Я ж загнусь тут без укола.
Дайте что-то, кроме лука,
Пара — кроме — цетамола!
Ну чего же вы, наука, вашу мать!
С мелким вирусом не в силах совладать?
Участковый авиценна, доктор-спец,
Шёл бы лучше, гад, клонировать овец.
Помираю тут, как Митька без ухи, —
А ведь страдаю за чужие за грехи.
Где-то зверя бьют злокозненные гаврики,
Выковыривают птицу из дупла.
Вымер редкий вид козла в Восточной Африке —
И теперь я отвечаю за козла!
Лук жую, жую — давлюсь, а слёзы катятся.
А я ведь тоже ставил сеть на осетра!
Но теперь я осознал, готов покаяться,
Да боюсь, что околею до утра.
Я окно раскрыл: чернеет небосвод,
Чей-то бледный конь пасётся у ворот,
Малярийные летают комары,
Кто-то смотрит из озоновой дыры.
Смотрит строго, вижу: пальцем погрозил.
Ой, тревога! Дайте мне аминазин!
Землю роем, воду мутим.
Рыбки дохнут — рыбок жалко.
Лес в дерьме, река в мазуте,
В поле — мусорная свалка.
И киты уже всем стадом,
Нефтяной планктон откушав,
С громким криком «на фиг надо!»
Вдруг бросаются на сушу.
На Луну летим из пушки,
Звездолёт на Марс посадим.
Мало нам Земли-старушки —
Мы и в космосе нагадим!
Луком я, как Чипполино, провонял,
Но к утру гляжу — и кризис миновал.
Ой, напугали как меня — ну просто жуть!
Надо супчика куриного хлебнуть.
Но я с Природой поквитаюсь всё равно:
Покурю — окурок выкину в окно.
Пахнут мусорные кучи.
Хулиган собаку мучит.
Вот чему нас жизнь учит?
А ничему она не учит!
Tłumaczenie tekstu piosenki
Lekarz przyjechał-leżę jak kłoda.
"Doktorze, może to nietypowe zapalenie płuc?»
On, kichając, odpowiedział: "możliwe".
Doktor założył maskę, dał mi wykład:
Mówią: "eksterminujemy naturę-naszą matkę,
To ona wysyła nam infekcję.,
By z nami, z wahlakami, poradzić sobie.
Ale zaraza nas nie zabrała, a AIDS nie.
W zamian spuszczamy naftę do rzek.
A natura ponownie wymyśla wirusy —
Znowu umieramy, ale sramy z ostatnich sił.
A na tym świecie jesteśmy przypadkowymi przechodniami.
Więc jedz cebulę, batenka, a na noc paracetamol.
Traktuj filozoficznie-wola Boża,
Wszyscy tam będziemy " - pożegnał się i odszedł.
O rany! Więc co to znaczy?,
Nie ma porządku na planecie?
Ludzkość świni,
Czy to moja wina?
A ja jako dziecko byłem junnatem.,
Karmiłem biedne psy.,
Opiekowałem się ptakami.
Przepraszam, stawonogów.
Nie jestem potworem, nie łajdakiem.,
Zginę tu bez zastrzyku.
Daj coś poza cebulą,
Para-z wyjątkiem-cetamolu!
No dalej, nauka, kurwa!
Mały wirus nie może sobie z tym poradzić?
Komisariat Avicenna, lekarz specjalny,
Lepiej Sklonuj Owce.
Umieram tu jak Mitka bez ucha, —
Ale cierpię za grzechy innych ludzi.
Gdzieś bestię biją złowrogie gawryki,
Wykopują ptaka z dziupli.
Wymarły rzadki gatunek kozła w Afryce Wschodniej —
A teraz ja odpowiadam za kozła!
Żuję cebulę, żuję-dławię się, a łzy toczą się.
Ja też założyłem sieć na jesiotra!
Ale teraz zdałem sobie sprawę, że jestem gotów pokutować,
Boję się, że zmienię się do rana.
Otworzyłem okno: niebo staje się czarne,
Czyimś bladym koniem pasącym się przy bramie,
Komary latające malarii,
Ktoś patrzy z dziury ozonowej.
Wygląda surowo, widzę: palec pogroził.
Alarm! Daj mi aminazynę!
Ziemia Rój, woda mutim.
Ryby umierają-szkoda ryb.
Las w gównie, rzeka w mazucie,
W polu — wysypisko śmieci.
A wieloryby są już w stadzie.,
Plankton naftowy,
Z głośnym okrzykiem "do diabła z tym!»
Nagle rzucają się na ląd.
Na Księżyc lecimy z armaty,
Wylądujemy na Marsie.
Mało nam Ziemi-staruszki —
Spierdolimy w kosmosie!
Jak Chippolino pachniałem cebulą.,
Ale rano patrzę-i kryzys minął.
Och, przestraszyłeś mnie jak ja - cóż, po prostu przerażające!
Trzeba zjeść zupę z kurczaka.
Ale i tak odwdzięczę się naturze.:
Palę, A niedopałek wyrzucę przez okno.
Pachną śmieciami.
Chuligan dręczy psa.
Tego uczy nas życie?
Niczego nie uczy!