Тимур Шаов — Грипп tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Грипп", wykonawca: Тимур Шаов.
Tekst piosenki
Но нищий в переходе мне сказал:
«Весь мир — бардак, а мы в нем — сутенеры.
Болезни за грехи нам Бог послал!»
Москва не крестится, пока не слышит грома
И гордо заявляет: «Я сама!»
Ниспослан грипп на оба наших дома,
Хвала Создателю, хотя бы не чума!
Весь мир в соплях гриппозного угара.
И коль Творец так карты разложил,
Чихайте так, чтоб чих не тратить даром,
Чтоб заболел лишь тот, кто заслужил.
Чихайте на мерзавцев и подонков,
Пусть лоб у подлецов огнем горит.
Чихайте зычно, смачно и подолгу.
Оружье пролетариата — это грипп!
Как все течет, все из меня!
И из тебя течет, в гриппозном смысле слова.
Да выбрось «Колдрекс» — это все фигня,
Налей перцовочки, УПСА, ну, будь здорова!
Вложите в чих всю горечь от бесправья,
Всю боль обиды, что пришлось в себе носить.
Весь пыл неутоленного тщеславья,
Всю историческую скорбь больной Руси.
Чиновники борзеют год от года,
А мы язык засунем в попу и молчим.
Как я чихнул бы на избранников народа!
Жаль только в Думе пропускной режим.
Стране на все начхать на самом деле.
Всю жизнь проходит босяком и в неглиже.
И, кстати, чихните кто-нибудь на Церетели, —
Пусть отдохнет немного городской бюджет.
А мегаполис кашляет до хрипа,
И Вальсингам болеет в Горках втихоря.
Москва справляет пир во время гриппа.
И вирусы расходует зазря.
Не надо чихать на детей и философов,
На меценатов любезных, на спонсоров,
На докторов, на старушек, на дворников,
Жен музыкантов и жен алкоголиков.
На менестрелей и, в первую голову, —
На Мищуков, Мирзояна, Егорова,
Рабов шестиструнки кагорточку малую,
Бардов и так жизнь не очень и балует…
Надо чихать на соседа сварливого,
Злую жену и на мужа блудливого.
На графоманов, воинственных критиков,
Умных фашистов и глупых политиков.
На дураков, бандюков отмороженных,
Снобов, скучающих с кислыми рожами.
Да не поможет, боюсь, ни черта.
Феличита, феличита…
Феличита, феличита…
Tłumaczenie tekstu piosenki
Ale żebrak w przejściu powiedział mi:
"Cały świat to bałagan, a my jesteśmy alfonsami.
Bóg zesłał nam choroby za grzechy!»
Moskwa nie zostanie ochrzczona, dopóki nie usłyszy grzmotu
I dumnie oświadcza: "ja sama!»
Grypa została zesłana na oba nasze domy,
Chwała Stwórcy, przynajmniej nie pladze!
Cały świat jest grypowy.
A jeśli Stwórca tak rozłożył karty,
Kichaj tak, aby kichać nie marnować,
Żeby zachorować tylko ten, kto na to zasłużył.
Kichajcie na łajdaków i łajdaków.,
Niech czoło łajdaków płonie ogniem.
Kichaj zuchwale, pikantnie i przez długi czas.
Broń proletariatu to grypa!
Jak wszystko płynie, wszystko ze mnie!
I wypływasz z grypy.
Wyrzuć Caldrex.,
Nalej trochę pieprzu, Oops, na zdrowie!
Zainwestuj w kichanie całą gorycz od bezprawia,
Cały ból urazy, który musiałem nosić w sobie.
Cały zapał niestrudzonej próżności,
Cały historyczny smutek chorej Rusi.
Urzędnicy borzayut rok po roku,
A my wsadzimy język w dupę i nic nie powiemy.
Jak kichnąłbym na wybranych ludzi!
Szkoda tylko w Dumie.
Kraj ma to w dupie.
Całe życie spędza jako Bosak i w negliżu.
Przy okazji, kichnijcie na Cereteli., —
Niech trochę odpocząć budżet miasta.
A Metropolia kaszle do świszczącego oddechu,
I Walsingham choruje w rollercoasterze po cichu.
Moskwa ucztuje podczas grypy.
A wirusy marnują się na próżno.
Nie kichaj na dzieci i filozofów,
Na patronów łaskawych, na sponsorów,
Na lekarzy, na staruszki, na woźnych,
Żony muzyków i żony alkoholików.
Na minstrele i, w pierwszej głowie, —
Miszczuków, Mirzojana, Jegorowa,
Niewolników sześciostrunowych cahortochku małego,
Bardow i tak życie nie jest zbyt rozpieszczone…
Trzeba kichać na sąsiada zrzędliwy,
Złą żonę i męża rozpustnego.
Na grafomanów, wojowniczych krytyków,
Mądrych faszystów i głupich polityków.
Na głupców, bandytów odmrożonych,
Snobów znudzonych kwaśnymi twarzami.
Nie pomoże, obawiam się, że nic.
Felicita, Felicita…
Felicita, Felicita…