Влади — Эпизод tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Эпизод", wykonawca: Влади.
Tekst piosenki
Мышцы рвут утренний жгут, пока я От сонных смут отвыкаю,
Теплых, тихих,
Упрямо силюсь возобновить их,
Но теряются нити.
Вернется ли память ко мне о том,
Что жалит меня уютным трепетом.
Перину живую скомканной грудой
Локтем жму я, грудью к постели.
Ленивый, неряшливый, подоспели
Наплывы дня вчерашнего
И взваливают на меня багаж его,
И в подробности окунают заживо,
С недоделанными давними идеями и Нескладными планами, но тут ошпаренный
Восторгом, я нахожу дорогу и дышу
Щекотной судорогой.
Отзвуки пронеслись, мелькнули, кольнули,
Швырнули меня к столу, бросив … на стуле,
И пошел озноб от локтей до темени
С радостным спазмом в солнечном сплетении.
Это воскресло во мне как дежавю,
Все слова переживу и оживлю.
Сна догадки, что-то на губах уже
Просит посадки, ну не бумагу же.
Всегда держу его в режиме ожидающем,
Теперь спешу, но он не слышит мои клавиши.
Гневно вожу мышью в книжном ворохе,
Нервно переношу загрузочные шорохи.
А строки уже брызжут взахлеб, входя в потоки,
Хотя сразу вязнут в них же, и головоломки
Все залили до края, и я их разгребаю, плескаю.
После часов бормотания шепотом сиплым
Босоногого топота в ритм
Было много отсеяно ситом,
Исправь тут, сотри там.
Утомленный словесного хлама тонной
Целиком читаю стих, незнакомый словно,
И дрожь ползет опять с живота на грудь.
Этот эпизод мне бы описать как-нибудь.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Mięśnie wymiotują poranną opaskę uciskową, podczas gdy ja od śpiących kłopotów odzyskuję,
Ciepłe, ciche,
Uparcie staram się je odnowić.,
Ale nici są tracone.
Czy pamięć powróci do mnie,
Co mnie gryzie przytulnym drżeniem.
Pierze żywą zmiętą stertą
Łokciem ściskam, klatką piersiową do łóżka.
Leniwy, niechlujny, przybyły
Napływ dnia wczorajszego
I dźwigają na mnie jego bagaż,
A szczegóły są zanurzone żywcem,
Z niedoskonałymi pomysłami i nieudolnymi planami, ale tutaj jest poparzony
Rozkosz, znajduję drogę i oddycham
Łaskocze.
/ Align = "left" / ,
Rzucili mnie na stół, rzucając ... na krześle,
I poszedł dreszcze od łokci do korony
Z radosnym skurczem splotu słonecznego.
To zmartwychwstało we mnie jak Deja Vu,
Przetrwam wszystkie słowa i ożyję.
Sen domysły, coś na ustach już
Prosi o lądowanie, cóż, nie Papier.
Zawsze trzymam go w trybie gotowości,
Teraz się spieszę, ale on nie słyszy moich klawiszy.
Gniewnie prowadzę myszką w stosie książek,
Nerwowo znoszę szelest rozruchowy.
A linie już rozpryskują się, wchodząc w strumienie,
Chociaż od razu wiążą się z nimi, a zagadki
Wszystko jest zalane do krawędzi, a ja je rozbijam, rozpryskuję.
Po godzinach mamrotania szepczącym siplym
Boso Deptanie w rytm
Wiele zostało przesiewanych przez sita,
Napraw tutaj, Usuń tam.
Zmęczony słownej śmieci ton
Czytam cały wiersz, obcy jak,
I dreszcze pełzają ponownie z brzucha na klatkę piersiową.
Chciałbym kiedyś opisać ten odcinek.