Владимир Бочаров — Исповедь сторожевого пса tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Исповедь сторожевого пса", wykonawca: Владимир Бочаров.

Tekst piosenki

И кормили клыки и в лесу и в поле.
А я в вольере сижу и, как скот в загоне,
Я бродяг сторожу на запретной зоне.
Я и в холке в него, да и злостью в батю
Вольный дух той родни, здесь, я не растратил.
Сдали нервы вчера, злобный стал я, что-то.
Иль работа не та, сучая работа.
А до леса рукою подать от зоны.
Но, как войти мне в него — там свои законы.
Я для них просто пёс, да по масти красный,
А прикрываться отцом — бить понты напрасно.
Но, больше нет моих сил, охранять колючку.
И я вчера учудил, всё от жизни сучьей.
Как завыл на луну от душевной раны,
Разбудил старшину, пуганул охрану.
Но, сколько пугать тех, кто в робах рядом,
И стала жизнь не всласть, делать ноги надо.
Там в лесу, разложу всё, как есть ребятам,
А те — поймут, иль порвут, но делать ноги надо.
И, как будто с небес, на меня везенье
Вдруг рывок, прямо в лес, через оцепленье.
И меня с поводка мол: «Давай, Полкаша!»
А я клыками сверкнул, что ж, мол: «Воля ваша»!
И я понёсся за ним, словно за надеждой,
Чуя адреналин, аж поверх одежды:
«Да ты не бойся. Теперь, оба мы в опале.
Ты к себе — я к себе и, поминай, как звали.
Ты домой — а я в лес и, поминай, как звали».

Tłumaczenie tekstu piosenki

I karmione kły w lesie i na polu.
A ja siedzę w klatce i jak bydło w zagrodzie,
Pilnuję Włóczęgów na ograniczonym obszarze.
Jestem w kłębie w nim, a gniew w Ojcu
Nie zmarnowałem wolnego ducha tego Rodneya.
Wczoraj zdałem nerwy, byłem zły, coś.
Albo praca nie jest tą suką.
A do lasu ręką podawać ze strefy.
Ale jak wejść mi do niego — tam są moje prawa.
Jestem dla nich tylko psem, ale w kolorze czerwonym,
A ukrywanie się za ojcem-bicie Ponty na próżno.
Ale nie mam już mocy, by strzec cierni.
A ja wczoraj, wszystko od życia suki.
Jak wył na Księżyc z rany psychicznej,
Obudziłem bosmana, przestraszyłem strażników.
Ale ile straszyć tych, którzy są w pobliżu Roby,
I stało się życie nie jest dobre, musisz zrobić nogi.
Tam, w lesie, rozłożę to, co jest chłopakom.,
A ci — zrozumieją, lub zerwą, ale musisz zrobić nogi.
I, jak z nieba, mam szczęście
Nagle szarpnięcie, prosto do lasu, przez kordon.
I mnie ze smyczy mówią: "Chodź, Polkasha!»
I błysnąłem kłami, cóż, mówią: "twoja wola"!
I poszedłem za nim jak za nadzieją.,
Wyczuwając adrenalinę, aż na ubrania:
"Nie bój się. Teraz oboje jesteśmy w opałach.
Ty do siebie, ja do siebie i pamiętaj, jak się nazywali.
Ty do domu-a ja do lasu i, pamiętaj, jak się nazywali".