Зимовье зверей — Мелодия непонимания tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Мелодия непонимания", wykonawca: Зимовье зверей.
Tekst piosenki
Улицы злые, пустые дома.
Фонари навесные. В каждом окне — город-тюрьма.
Прятаться поздно — там на реке уже плавят мосты.
Люди и звезды спят вдалеке, сушат хвосты.
Дома и машины прижались плотнее друг к другу, друг к другу,
Предчувствуют вьюгу, но им так не хочется здесь околеть.
И я, чтоб не замерзнуть, — по кругу, по кругу, по кругу,
Наполовину голодный, замерзший, умерший на треть…
Мелодия непонимания…
Тяжелые мысли — тяжелый снег…
Не требую ни любви, ни внимания,
Но все же, но все же, но все же — я тоже человек.
(Собаке — собачье…)
Лестницы стынут, ступени скользят.
В промокшую спину — люди плюют, звезды грозят.
И нельзя возвращаться: там, где ты был, уже плавят мосты.
Лишь остается вращаться по ближнему кругу беды.
Разучены танцы, но песни — никто никогда не услышит.
Усталые мысли разбросаны, их не собрать, не согреть.
И я, чтоб не поддаться, все выше, и выше, и выше —
Стремянкою в небо, к утру обреченный сгореть.
Восход неестественно тих
Назло катаклизмам природы,
И те, что на вольных хлебах,
Давно улетели на юг, —
Земная печаль не для них…
Крылатые тени свободы…
Мы встретимся в теплых краях,
В уютных краях чьих-то рук…
Мелодия непонимания…
Тяжелые мысли — тяжелый снег…
Не требую ни любви, ни внимания,
Но все же, но все же, но все же — я тоже человек.
(Медведю — медвежье…)
Tłumaczenie tekstu piosenki
Ulice są złe, puste domy.
Latarnie na zawiasach. W każdym oknie — miasto-Więzienie.
Ukrywanie się za późno - tam na rzece już topnieją mosty.
Ludzie i gwiazdy śpią w oddali, susząc ogony.
Domy i samochody przycisnęły się mocniej do siebie, do siebie,
Przeczuwają zamieć, ale nie chcą się tu kręcić.
A ja, aby nie zamarznąć — - w kółko, w kółko, w kółko,
Na wpół głodny, zamarznięty, zmarły o jedną trzecią…
Melodia nieporozumienia…
Ciężkie myśli-ciężki śnieg…
Nie wymaga ani miłości, ani uwagi,
Ale nadal, ale nadal, ale nadal — ja też jestem człowiekiem.
(Pies — pies…)
Schody opadają, schody się ślizgają.
W mokrych plecach-ludzie plują, Gwiazdy grożą.
I nie możesz wrócić: tam, gdzie byłeś, mosty już się topią.
Pozostaje tylko obracać się w bliskim kręgu kłopotów.
Tańce są opanowane, ale piosenki-nikt nigdy nie usłyszy.
Zmęczone myśli są rozproszone, nie można ich zebrać, nie ogrzać.
A ja, aby nie ulegać, coraz wyżej, i wyżej, i wyżej —
Drabinka do nieba, rano skazany na spalenie.
Wschód słońca jest nienaturalnie cichy
Na złość kataklizmom natury,
I te na wolnych chlebach,
Dawno temu poleciał na południe, —
Ziemski smutek nie jest dla nich…
Skrzydlate cienie wolności…
Spotkamy się w ciepłych miejscach,
W przytulnych krańcach czyichś rąk…
Melodia nieporozumienia…
Ciężkie myśli-ciężki śnieg…
Nie wymaga ani miłości, ani uwagi,
Ale nadal, ale nadal, ale nadal — ja też jestem człowiekiem.
(Niedźwiedziu-niedźwiedziu…)