БАСТА — Там, где нас нет tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Там, где нас нет", wykonawca: БАСТА.
Tekst piosenki
Хорошо там, где нас нет,
Там ведь вечное лето, а дома ненастье.
Эх, печаль, что не в деньгах счастье,
А то бы я на раз-два смог бы счастье украсть.
И рвёт на куски словно сто сквозных,
И пустил на ветер я всё, что спёр с казны.
На чужбине хотел своё сердце глубоко зарыть,
Сады Райские там, да только я в них всё равно сорник.
Хорошо там, где нас нет,
Там ведь вечное лето, а дома ненастье.
Эх, печаль, что не в деньгах счастье,
А то бы я на раз два смог бы счастье украсть.
И перед образами крещусь с тремя перстами,
Молюсь, но знаю я, душа болеть не перестанет,
Мы люди сплав на нас негде пробы ставить,
Навеки веки ставим мы на кресте хоть и на нас креста нет.
Доля русская мы на эту долю в доле в полном праве,
Родина не отпустит, породила сама, сама и удавит.
И вместо слёзок у неё сок берёзовый,
Всё легко мне без неё, но её мне нелегко забыть.
Твоя воля — кого миловать, а кого казнить,
За тебя твои детки готовы лечь костьми,
На закате сел играть, встал за миг до зари совсем седым,
Проиграл её всю, хоть все были козыри.
Хорошо там, где нас нет,
Там ведь вечное лето, а дома ненастье.
Эх, печаль, что не в деньгах счастье,
А то бы я на раз-два смог бы счастье украсть.
И рвёт на куски словно сто сквозных,
И пустил на ветер я всё, что спёр с казны.
На чужбине хотел своё сердце глубоко зарыть,
Сады Райские там, да только я в них всё равно сорник.
Эх ты Родина - мамочка, Боженька - папочка,
Наволочкой - облачка, Солнце - лампочка.
Дом казённый, резная изба-избушка, расписные хоромы,
Калёная дверь, а в двери кормушка.
Где родился там и пригодился, так говоря,т вроде,
Но, край, где пригодился я, не стал мне родиной.
Тут не будет так как у них там, не тот кайф,
Не то приход, брат, не тот выхлоп.
Давно не виделись с отцом, на телефон да по душам — не то,
Видимо, срок не вышел, ну значит на потом.
Тетушки, да бабки повязали чёрные платки.
Отнеси, брат, за меня бате сто алых гвоздик.
У нас всё так: приходим в этот мир не по своей воле,
Не по своей уходим.
И грудь пробила дробь - чёрная смородина,
Мама, мама, родина.
Это дверь в одну сторону, один раз открыв,
Обратно не закроешь...
Ева...
Хорошо там, где нас нет,
Там ведь вечное лето, а дома ненастье.
Эх, печаль, что не в деньгах счастье,
А то бы я на раз-два смог бы счастье украсть.
И рвёт на куски словно сто сквозных,
И пустил на ветер я всё, что спёр с казны.
На чужбине хотел своё сердце глубоко зарыть,
Сады Райские там, да только я в них всё равно сорник.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Dobrze tam, gdzie nas nie ma,
Jest wieczne lato, a pogoda w domu.
Ech, smutek, że nie w pieniądzach szczęście,
Bo mógłbym ukraść szczęście na raz lub dwa.
I rozrywa na stu kawałkach.,
I wszystko, co ukradłem ze skarbca.
Na obczyźnie chciał głęboko zakopać swoje serce,
Ogrody Raju tam, ale tylko ja w nich i tak sornik.
Dobrze tam, gdzie nas nie ma,
Jest wieczne lato, a pogoda w domu.
Ech, smutek, że nie w pieniądzach szczęście,
Bo mógłbym ukraść szczęście na dwa razy.
I przed obrazami chrzczę trzema palcami,
Modlę się, ale wiem, że dusza nie przestanie boleć,
/ Align = "left" / ,
Na wieki stajemy na krzyżu, choć nie ma na nas krzyża.
Udział rosyjski my na ten udział w udziale w pełnym prawo,
Ojczyzna nie puści, zrodziła się sama, sama i udusi.
I zamiast łez ma sok brzozowy,
Wszystko jest dla mnie łatwe bez niej, ale nie jest mi łatwo o niej zapomnieć.
Twoja wola - kogo miłować, a kogo stracić,
Dla Ciebie Twoje dzieci są gotowe do leżenia kości,
O zachodzie słońca usiadł grać, wstał na chwilę przed świtem bardzo siwy,
Przegrałem ją wszystkie, chociaż wszyscy byli atutami.
Dobrze tam, gdzie nas nie ma,
Jest wieczne lato, a pogoda w domu.
Ech, smutek, że nie w pieniądzach szczęście,
Bo mógłbym ukraść szczęście na raz lub dwa.
I rozrywa na stu kawałkach.,
I wszystko, co ukradłem ze skarbca.
Na obczyźnie chciał głęboko zakopać swoje serce,
Ogrody Raju tam, ale tylko ja w nich i tak sornik.
Ojczyzna-mamusiu, Boże tatusiu,
/ Align = "left" /
Dom Skarbowy, rzeźbiona Chatka-Chatka, malowane chóry,
Drzwi są spalone, a w drzwiach podajnik.
Gdzie się urodził i przydał, więc mówiąc, t jak,
Ale krawędź, w której się przydałem, nie stała się Moją ojczyzną.
To nie będzie tak, jak oni tam, to nie jest ten dreszczyk emocji,
Złe przyjście, bracie, zły wydech.
Dawno nie widziałem ojca, przez telefon tak szczerze — nie to,
Najwyraźniej termin nie minął, więc na później.
Ciotki, ale kasa zawiązała Czarne chusty.
Zanieś mi sto szkarłatnych goździków.
Wszyscy jesteśmy tacy: nie przychodzimy na ten świat z własnej woli,
Nie na własną rękę.
I pierś przebiła ułamek-czarna porzeczka,
Mamo, mamo, ojczyzna.
To drzwi w jedną stronę, otwierając raz,
Nie zamkniesz tego z powrotem...
Ewa...
Dobrze tam, gdzie nas nie ma,
Jest wieczne lato, a pogoda w domu.
Ech, smutek, że nie w pieniądzach szczęście,
Bo mógłbym ukraść szczęście na raz lub dwa.
I rozrywa na stu kawałkach.,
I wszystko, co ukradłem ze skarbca.
Na obczyźnie chciał głęboko zakopać swoje serce,
Ogrody Raju tam, ale tylko ja w nich i tak sornik.