Bright Eyes — On My Way To Work tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "On My Way To Work", wykonawca: Bright Eyes.

Tekst piosenki

There’s a car parked where the block begins
And these people singing praises
Say it’s all because of him
And there’s a bird perched on a frayed wet wire
And his voice sings out for a lover
But it’s covered by the choir
Of voices reaching way beyond the rafters
With devotion they perform these sacred tasks
They cross themselves and offer up their checkbooks
Slight suffering is not too much to ask
Besides, we all are making money
And we’re all fucking alone
And we don’t know what we’re doing
Maybe just buying us some hope
Because we know that we are lonely
Well, yeah, lonely that’s for sure
And the older ones are coughing
Yeah, the older ones they’re dying
Maybe we’re all dying
I pass a graveyard on my way to work
Today I saw two dozen white roses
On a fresh new mound of dirt
And I wondered about the occupant
When the darkness finally swallowed him
Was he calm and content?
Or was he sweating in a struggle to keep breathing
Ripping apart the sheets that dressed his bed
Crying out loud for someone to help him
Then collapsing on his back all pale and dead
Maybe it’s me who’s this unstable
Always obsessed about the end
Why can’t I let what happens happen
And just enjoy the time I spend?
Oh, how I wish it was that easy
But when there is no point to anything

Tłumaczenie tekstu piosenki

Tam, gdzie zaczyna się blok, jest zaparkowany samochód.
A ci ludzie śpiewają pochwały
Powiedz, że to wszystko przez niego.
# And there ' s A bird perched on a frashed wet wire #
And his voice sings out for a lover
/ Align = "left" /
Głosy sięgające daleko poza krokwie
Z oddaniem wykonują te święte zadania
Krzyżują się i oferują swoje książeczki czekowe.
/ Align = "left" /
Poza tym, wszyscy zarabiamy pieniądze.
I wszyscy jesteśmy kurwa sami
And we don 't know what we' re doing
Może po prostu kupuję nam trochę nadziei.
Ponieważ wiemy, że jesteśmy samotni
Cóż, tak, samotny to na pewno
A starsi kaszlą.
Tak, starsi umierają.
Może wszyscy umieramy.
Mijam cmentarz w drodze do pracy.
Dziś widziałem dwa tuziny białych róż.
Na nowym kopcu brudu
I zastanawiałam się nad lokatorem.
Kiedy ciemność w końcu go pochłonęła
Był spokojny i zadowolony?
A może pocił się w walce o oddychanie?
Rozdziera prześcieradła, które ubrały jego łóżko.
Krzycząc głośno, żeby ktoś mu pomógł.
Potem upadł na plecy blady i martwy.
Może to ja jestem niestabilna.
Zawsze ma obsesję na punkcie końca.
Dlaczego nie mogę pozwolić, by stało się to, co się dzieje?
I cieszyć się czasem, który spędzam?
Chciałabym, żeby to było takie proste.
Ale kiedy nie ma sensu nic