Daniel Viglietti — Construcción tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Construcción", wykonawca: Daniel Viglietti.

Tekst piosenki

Amó aquella vez como si fuese última
Besó a su mujer como si fuese última
Y a cada hijo suyo cual si fuese el único
Y atravesó la calle con su paso tímido
Subió a la construcción como si fuese máquina
Alzó en el balcón cuatro paredes sólidas
Ladrillo con ladrillo en un diseño mágico
Sus ojos embotados de cemento y lágrimas
Sentóse a descansar como si fuese sábado
Comió su pan con queso cual si fuese un príncipe
Bebió y sollozó como si fuese un náufrago
Danzó y se rió como si oyese música
Y tropezó en el cielo con su paso alcohólico
Y flotó por el aire cual si fuese un pájaro
Y terminó en el suelo como un bulto fláccido
Y agonizó en el medio del paseo público
Murió a contramano entorpeciendo el tránsito
Amó aquella vez como si fuese el último
Besó a su mujer como si fuese única
Y a cada hijo suyo cual si fuese el pródigo
Y atravesó la calle con su paso alcohólico
Subió a la construcción como si fuese sólida
Alzó en el balcón cuatro paredes mágicas
Ladrillo con ladrillo en un diseño lógico
Sus ojos embotados de cemento y tránsito
Sentóse a descansar como si fuese un príncipe
Comió su pan con queso cual si fuese el máximo
Bebió y sollozó como si fuese máquina
Danzó y se rió como si fuese el próximo
Y tropezó en el cielo cual si oyese música
Y flotó por el aire cual si fuese sábado
Y terminó en el suelo como un bulto tímido
Agonizó en el medio del paseo náufrago
Murió a contramano entorpeciendo el público
Amó aquella vez como si fuese máquina
Besó a su mujer como si fuese lógico
Alzó en el balcón cuatro paredes flácidas
Sentóse a descansar como si fuese un pájaro
Y flotó en el aire cual si fuese un príncipe
Y terminó en el suelo como un bulto alcohólico
Murió a contromano entorpeciendo el sábado

Tłumaczenie tekstu piosenki

Kochał ten czas, jakby to był ostatni.
Pocałował żonę, jakby była ostatnia.
I każdemu swojemu synowi, który, gdyby był jedynym,
I szedł ulicą swoim nieśmiałym krokiem.
Wszedł na plac budowy jak maszyna.
Podniósł na balkon cztery solidne ściany.
Cegła z cegły w magicznym designie
Jej oczy są matowe od cementu i łez.
Tak jak w sobotę.
Zjadł chleb z serem, jakby był księciem
PIŁ I szlochał jak Rozbitek.
Tańczył i śmiał się, jakby słyszał muzykę.
I potknął się na niebie swoim alkoholowym krokiem.
I płynął w powietrzu jak ptak.
I wylądował na podłodze jak zwiotczała bryła.
I cierpiał w środku publicznego spaceru.
Zginął, zakłócając przejazd.
Kochał tamten raz, jakby był ostatnim.
Pocałował żonę, jakby była jedyną.
I każdemu synowi, który byłby marnotrawny.
I przeszedł przez ulicę swoim alkoholowym krokiem.
Wspiął się na plac budowy, jakby był solidny
Podniósł na balkonie cztery magiczne ściany
Cegła z cegły w logicznym projekcie
Jego oczy są matowe od cementu i TRANZYTU.
Siedział i odpoczywał jak książę.
Zjadł chleb z serem, który byłby maksymalny
PIŁ I szlochał, jakby był maszynowy.
Tańczył i śmiał się, jakby był następny.
I potknął się na niebie, jakby usłyszał muzykę.
I płynął w powietrzu, jakby to była sobota.
I wylądował na podłodze jak nieśmiały guzek.
Cierpiał na środku promenady.
- Zapytał, nie spuszczając z niej wzroku.
Kochał czas jak samochód.
Pocałował żonę, jakby to było logiczne.
Podniósł na balkon cztery zwiotczałe ściany.
Siedział i odpoczywał jak ptak.
I unosił się w powietrzu, jakbym był księciem.
I znalazł się na podłodze jak alkohol.
Zmarł w sobotę.