Franz Josef Degenhardt — Ballade von den Weißmachern tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Ballade von den Weißmachern", wykonawca: Franz Josef Degenhardt.
Tekst piosenki
beendet hat sein Studium,
da zog er aus der Lernfabrik
in eine andre um.
Das war ein großes Seifenhaus.
Mit hundert andern stellte er schier dreißig Jahr tagein tagaus
die allerfeinste Seife her.
Die hatte hundert Weißmacher.
Und hat sein Lebtag nicht gefragt,
warum er solchen Unsinn macht.
Und er bekam als Lohn dafür
ein Haus und Wagen, Kind und Frau.
Das nannte er sein Eigentum.
So handelte er auch genau.
Da durfte keiner ran und rein.
Das liebte und das putzte er zum Wochenend, jahraus jahrein,
mit allerfeinstem Seifenschmeer.
Der hatte hundert Weißmacher.
Und hat sein Lebtag nicht gefragt,
warum er solchen Unsinn macht.
Und als er fünfzig Jahr alt war,
da fing er plötzlich an zu schrein.
Er kotzte in den Seifentrog,
und dabei fiel er rein.
Natürlich hatte er kein Glück.
Zerkocht, zermahlen wurde er,
gepreßt zu tausend Seifenstück.
Die Seife ist noch im Verkehr,
und die hat hundert Weißmacher.
Und hat sein Lebtag nicht gefragt,
warum er solchen Unsinn macht.
In diesem Produktionsprozeß
wird zum Produkt, wer produziert.
Das ändert sich solange nicht,
bis es geändert wird.
Denn ihm gehört der Apparat,
den nennt man heut noch «Arbeiter»,
erst, wenn der ihn sich genommen hat,
dann ist er keine Ware mehr,
wenn er sie in die Hölle schickt, die Weißmacher.
Und das sei nicht nur so gesagt.
Es kommt drauf an, daß man es macht.
Tłumaczenie tekstu piosenki
ukończył studia,
więc wyprowadził się z fabryki szkoleniowej.
w Andre dookoła.
To był duży dom mydlany.
Z setką innych postawił trzydzieści lat z dnia na dzień
najcieńsze mydło tutaj.
Miała stu białogwardzistów.
I nie zapytał go o życie,
dlaczego robi coś tak głupiego?
I otrzymał za to nagrodę
Dom i wóz, dziecko i żona.
Nazywał to swoją własnością.
Tak działał na pewno.
Nikt nie mógł tam wejść.
To on kochał i czyścił na weekend, rok po roku,
z najcieńszym morzem mydlanym.
Miał stu białogwardzistów.
I nie zapytał go o życie,
dlaczego robi coś tak głupiego?
A kiedy miał pięćdziesiąt lat,
i nagle zaczął krzyczeć.
Wymiotował w mydlanym korytku.,
i upadł.
Oczywiście nie miał szczęścia.
Rozdrobniony, rozdrobniony był,
wyciśnięty do tysiąca kawałków mydła.
Mydło jest nadal w ruchu,
a ona ma setkę białogwardzistów.
I nie zapytał go o życie,
dlaczego robi coś tak głupiego?
W tym procesie produkcyjnym
staje się produktem tego, kto produkuje.
To się nie zmienia, dopóki,
dopóki nie zostanie zmieniony.
Po tym wszystkim, jest właścicielem urządzenia,
dziś jest również nazywany " robotnikiem»,
tylko wtedy, gdy wziął go sobie,
to nie jest już towarem.,
jeśli wyśle ich do piekła, białych gwardzistów.
I to było powiedziane z jakiegoś powodu.
To zależy od tego, co robisz.