Григорий Заречный — Последний рейс tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Последний рейс", wykonawca: Григорий Заречный.

Tekst piosenki

Связь прекратилась — решили заказчики
Ехал мой брат, ехал домой
В фуре гремели коньячные ящики
Он спешил, чтоб побыстрее на свою выскочить трассу
Где менты малость добрее, где не так грабят КАМАЗы
Где друзья мчатся навстречу — кто мигнет, кто посигналит
Он спешил, только под вечер понял, что не успевает
На посту будто нарочно лейтенант час промурыжил
Проверял каждую строчку, под какой спрашивал крышей
И звонить бегал куда-то, на часы глядя украдкой
Лейтенант, что тебе надо, если все в полном порядке?
Небо порвал красный закат
В гору груженый КАМАЗ не разгонится
Тот лейтенант сдал тебя, брат
Если б ты знал, что за встреча готовится
БМВ черного цвета. Ствол в лицо смотрит угрюмо
«Все, мужик, вот и приехал! Открывай фуру без шума!»
И удар битою сзади. И земля вдруг стала ближе
Лишь успел выдохнуть: «бля.» — да разве ж кто это услышит,
А потом год по больницам и вся жизнь будто в кошмаре
Ведь ничего ночью не снится кроме тех конченных тварей
И долгов хватит до гроба — коньячек стоил нехило,
А душа рвется в дорогу и зовет — «Ты же водила!»
Сломана жизнь как полуось
Не подлежащая восстановлению
Жив лейтенант, действует пост
Возятся грузы для нужд населения
Не пишу я блатных песен для потехи сердец братских
Не пишу, да хоть ты тресни — не приучен любить … скотство
Ни за чей счет не живу я и никому зла не желаю
Только в рай на чужом никого не пропускают
Никому нет в нем отмазки — мол, метал бисер за хавку
И слетят лживые маски, станет волк драною шавкой
И крутой станет убогим, и боец будет побитым
Ведь на пути к господу богу нет кустов выбросить биты!!!

Tłumaczenie tekstu piosenki

Komunikacja ustała-postanowili klienci
Mój brat jechał do domu.
W furgonetce grzechotały koniak
Spieszył się, aby szybko wyskoczyć na jego torze
Gdzie gliniarze są trochę milsi, gdzie nie tak rabują Kamazy
Gdzie przyjaciele pędzą na spotkanie - Kto mruga, kto sygnalizuje
Spieszył się, dopiero wieczorem zdał sobie sprawę, że nie ma czasu
Na posterunku, jakby celowo porucznik Chas promurizhil
Sprawdzałem każdą linię, pod którą pytałem o dach
I zadzwonić biegł gdzieś, na zegarek patrząc ukradkiem
Poruczniku, czego chcesz, skoro wszystko jest w porządku?
Niebo podarł czerwony zachód słońca
Pod górę załadowany KAMAZ nie rozpędzi się
Porucznik Cię wydał, bracie.
Gdybyś wiedział, jakie spotkanie się szykuje.
BMW w kolorze czarnym. Lufa w twarz patrzy ponuro
"Wszystko, człowieku, to jest to! Otwórz furę bez hałasu!»
I uderzenie kijem od tyłu. I ziemia nagle stała się bliżej
Tylko zdążył wydech: "kurwa."- ale kto to usłyszy,
A potem rok w szpitalach i całe życie jest jak koszmar.
W końcu nic nie śni w nocy, z wyjątkiem tych skończonych stworzeń
A długi wystarczą do trumny-koniak był wart sporo,
A dusza pęka na drogę i woła — " ty prowadziłeś!»
Złamane życie jak półoś
Nie do odzyskania
/ Align = "left" /
Majstrować ładunki dla potrzeb ludności
Nie piszę zbójeckich piosenek dla Zabawy braterskich serc
Nie piszę, ale chociaż jesteś pęknięty — nie jesteś przyzwyczajony do kochania ... bestialstwa
Nie żyję z niczyjego powodu i nie chcę nikogo skrzywdzić
Tylko do raju na czyimś nie można nikogo wpuszczać
Nikt nie ma w nim wymówki-mówią, metalowe koraliki na przekąskę
I będą latać kłamliwe maski, będzie Wilk dranoyu pies
I stromy będzie nędzny, a wojownik zostanie pobity
Przecież na drodze do Pana Boga nie ma krzaków wyrzucić bity!!!