Jacques Douai — A la bastoche tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "A la bastoche", wykonawca: Jacques Douai.
Tekst piosenki
Il était né près du canal
Là-bas dans l’quartier d’l’Arsenal
Sa maman, qu’avait pas d’mari,
L’appelait son petit Henri…
Mais on l’appelait la Filoche,
A la Bastoche.
I’n’faisait pas sa société
Du génie de la liberté,
Il n'était pas républicain,
Il était l’ami du rouquin
Et le p’tit homme à la Méloche,
A la Bastoche.
A c’tte époqu'-là, c'était l’bon temps:
La Méloche avait dix-huit ans,
Et la Filoche était rupin:
Il allait des fois en sapin,
Il avait du jonc dans sa poche,
A la Bastoche.
Mais ça ne peut pas durer toujours,
Après la saison des amours
C’est la mistoufle, et bien souvent,
Faut s’les caler avec du vent
Filer la comète et la cloche,
A la Bastoche.
Un soir qu’il avait pas mangé,
Qu’il rôdait comme un enragé,
Il a, pour barboter l’quibus,
D’un conducteur des omnibus,
Troué la panse et la sacoche,
A la Bastoche.
Et sur la bascule à Charlot,
Il a payé sans dire un mot:
A la Roquette, un beau matin,
Il a montré à ceux d’Pantin,
Comment savait mourir un broche
De la Bastoche !
Il était né près du canal
Là-bas dans l’quartier d’l’Arsenal
Sa maman, qu’avait pas d’mari,
L’appelait son petit Henri…
Mais on l’appelait la Filoche,
A la Bastoche !
Tłumaczenie tekstu piosenki
Urodził się nad kanałem
W dzielnicy Arsenalu.
Jego mama, która nie miała męża.,
Nazywał go swoim małym Henrykiem.…
Ale nazywaliśmy go Filochą.,
Na Bastoche.
Nie byłam jego towarzystwem.
Od geniuszu wolności,
Nie był republikaninem.,
Był przyjacielem Rudego.
- Zapytał, patrząc na Melosha.,
Na Bastoche.
To był dobry czas w tym czasie:
Melosh miał osiemnaście lat,
I Filocha była rupina:
Czasami chodził do choinki.,
On pierścień w kieszeni,
Na Bastoche.
Ale to nie może trwać wiecznie,
Po sezonie miłości
To mistuf i bardzo często,
Muszą być przyciśnięte przez wiatr.
Przekręć kometę i dzwon,
Na Bastoche.
Pewnego wieczoru nie jadł,
Że błąkał się jak szalony.,
On,,
Od kierowcy omnibusów,
Przewiercił opatrunek i torbę.,
Na Bastoche.
I na bujanym fotelu w Charlot,
Zapłacił bez słowa.:
Na rakiecie w jeden piękny poranek,
Pokazał na tych, którzy,
Jak umiem umrzeć wrzeciono
W Bastoche !
Urodził się nad kanałem
W dzielnicy Arsenalu.
Jego mama, która nie miała męża.,
Nazywał go swoim małym Henrykiem.…
Ale nazywaliśmy go Filochą.,
A Bastoche !