Красная плесень — Кальян tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Кальян", wykonawca: Красная плесень.
Tekst piosenki
Зовут меня не дятел, а Сидоров Костя,
К своей девчонке новой иду сегодня в гости.
Она из Пакистана, а может, из Ирана.
Короче, я не помню: я был немного пьяный.
Буду я сегодня с ней кальян пыхтеть,
Буду с ней о Плесени я торохтеть.
Буду ей показывать красивую Москву,
А, может быть, ещё кое-что ей покажу.
Снимает он кроссовки, заблудно улыбаясь,
Часа четыре с ней в прихожей разьясняясь.
В ответ я ей киваю, тапки надеваю,
Проходим с нею в зал — я там офигеваю:
На мраморном полу в начищенном углу
Стоит кальян огромный, размером с кочегарку!
Пых-пых-я чувствую пых.
Пых-пых-я чувствую пых.
Пых-пых-я чувствую пых.
Пых-пых!
Мы курили на полу, мы курили в углу,
Мы курили на диване, и даже в ванне,
Мы курили на тахте, те-те-те…
Никогда я не забуду об этом кальяне.
Потом я сказал «ОК», и пошёл ловить гусей,
Тараканов, лебедей и восточных блядей.
Они прятались в углу за кальяном на полу,
За мочалками в диване, и, естесственно, в ванне.
Они прятальись везде: на окне и на тахте,
Они прятались, товарищи, повсюду, ду-ду…
Часов, наверно, восемь за ними он гонялся,
Потом упал с балкона, и чуть не обо… ся.
Я полз по траншеям, как Штирлиц по окопам,
Потом ловил котов я по огородам.
Откуда огороды, вы спросите, в Москве?
А я откуда знаю! Ге-ге-ге-ге-ге…
Меня нашла под утро дежурная машина,
Но только очень зря — я прокусил им шины,
Погнул им трансформатор и пуливеризатор,
И этот, как его, погонный радиатор!
Tłumaczenie tekstu piosenki
Nie nazywam się dzięcioł, ale Sidorov Kostya,
Idę dziś odwiedzić moją nową dziewczynę.
Jest z Pakistanu, może Iranu.
Krótko mówiąc, nie pamiętam: byłem trochę pijany.
Będę dziś z nią szisza dmuchać,
Będę z nią o pleśni spieszyć.
Pokażę jej piękną Moskwę,
Może jeszcze coś jej pokażę.
Zdejmuje trampki, uśmiechając się zagubiony,
Cztery godziny z nią w korytarzu, aby dowiedzieć się.
W odpowiedzi kiwam jej głową, wkładam kapcie,
Idziemy z nią do sali — ja tam kurwa:
Na marmurowej podłodze w wypolerowanym rogu
Szisza jest ogromna, wielkości palacza!
Czuję to.
Czuję to.
Czuję to.
Pychota!
Paliliśmy na podłodze, paliliśmy w kącie,
Paliliśmy na kanapie, a nawet w wannie,
Paliliśmy na tachcie, te-te-te…
Nigdy nie zapomnę o tej fajce.
Potem powiedziałem " OK " i poszedłem złapać gęsi,
Karaluchy, łabędzie i orientalne dziwki.
Ukrywali się w kącie za fajką wodną na podłodze,
Za myjkami na kanapie i, oczywiście, w wannie.
Ukrywali się wszędzie: na oknie i na tachcie,
Ukrywali się, towarzysze, wszędzie, doo-doo…
Ścigał ich jakieś osiem godzin.,
Potem spadł z balkonu i prawie...
Czołgałem się po okopach jak Stirlitz po okopach,
Potem złapałem koty w ogrodach.
Skąd pochodzą ogrody warzywne, pytasz, w Moskwie?
Skąd mam wiedzieć? Ge-ge-ge-ge-ge…
Znalazła mnie rano wóz dyżurny.,
Ale tylko na próżno-ugryzłem im opony,
Zginał im transformator i pocisk,
I ten, jak jego, Grzejnik do biegania!