Крестовый туз — Рынок tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Рынок", wykonawca: Крестовый туз.
Tekst piosenki
И даже покупала леденцы!
На жутко сэкономленные средства…
И также улыбались продавцы…
На рынок мы ходили, как на праздник, —
Ведь негде больше в городе гулять…
А я, пацан, был шустрый и проказник,
И рано научился воровать…
А рынок, наш рынок гудел, как всегда…
А мимо, а мимо, неслись поезда…
Товары, коробки, столы и места…
Продайте, купите — рубли, как с куста…
Цыгане, палатки, менты и ворьё…
Игрушки, лошадки и детство моё…
Как раньше, здесь вьетнамцы и китайцы,
Галимые баулы и мешки…
И азеры, крутые, словно яйца!
Хохлы, мордва, с капустой пирожки…
Здесь праздник жизни, и, конечно, денег!
Музон, шашлык, дублёнки и чулки…
И бомж бухой, и бывший академик
С одной тележки продают шнурки…
А рынок, наш рынок гудит, как всегда…
А мимо, а мимо, идут поезда…
Товары, коробки, столы и места…
Продайте, купите — рубли, как с куста…
Цыгане, палатки, менты и ворьё…
Игрушки, лошадки и детство моё…
Воры в машинах чёрных разъезжают,
Охрана тоже в джипах, бмв…
Работы здесь на всех всегда хватает, —
Все граждане гуляют здесь с лавэ!
И если вор в чужую сумку метит,
Чтоб щипачом, в тихую своровать,
Охранник — тот вообще конкретный рэкет, —
Он с чеком ходит бабки собирать!
Наш рынок, как магнитом к себе тянет, —
На рынок ходят все, кому не лень!
Здесь что-то продают и покупают,
И просто так гуляют целый день…
Хоть много здесь творится безобразий,
Но, несмотря на дождь, жару и град,
На рынок все приходят, как на праздник,
Народ здесь совершает променад!
Сюда водила мама меня в детстве,
И даже покупала леденцы!
На жутко сэкономленные средства…
И также улыбались продавцы…
Tłumaczenie tekstu piosenki
Nawet kupiłam lizaki!
Na strasznie zaoszczędzone pieniądze…
A także uśmiechnięci sprzedawcy…
Na rynku poszliśmy jak na wakacje, —
W końcu nie ma gdzie chodzić w mieście…
A ja, Młody, byłem zwinny i psotny,
I wcześnie nauczył się kraść…
A rynek, nasz rynek brzęczał jak zawsze…
/ Align = "left" / …
Towary, pudełka, stoły i miejsca…
Sprzedaj, kup-Ruble, jak z buszu…
Cyganie, namioty, policjanci i złodzieje…
Zabawki, konie i moje dzieciństwo…
Jak kiedyś, Wietnamczycy i Chińczycy.,
Galima Baule i worki…
I Azerowie, twardzi jak jaja!
Chochły, Mordwa, z kapustą paszteciki…
Tutaj jest świętem życia i oczywiście pieniędzy!
Muzyka, szaszłyki, kożuchy i pończochy…
I bezdomny, i były Akademik
Z jednego wózka sprzedają sznurowadła…
A rynek, nasz rynek brzęczał jak zawsze…
/ Align = "left" / …
Towary, pudełka, stoły i miejsca…
Sprzedaj, kup-Ruble, jak z buszu…
Cyganie, namioty, policjanci i złodzieje…
Zabawki, konie i moje dzieciństwo…
Złodzieje w samochodach czarnych jeżdżą,
Strażnicy też są w jeepach, BMW…
Praca tutaj jest zawsze wystarczająca dla wszystkich, —
Wszyscy obywatele chodzą tu z laveux!
A jeśli złodziej w czyjejś torbie,
/ Align = "left" / ,
Strażnik - ten konkretny haracz, —
Zbiera kasę z czekiem!
Nasz rynek jest jak magnes do siebie ciągnie, —
Każdy, kto nie jest leniwy, wchodzi na rynek!
Tutaj coś się sprzedaje i kupuje,
I po prostu chodzą cały dzień…
Przynajmniej wiele się tu dzieje.,
Ale pomimo deszczu, ciepła i gradu,
Na rynku wszyscy przychodzą jak na wakacje,
Ludzie tutaj robią promenadę!
Mama zabrała mnie tu, gdy byłam mała.,
Nawet kupiłam lizaki!
Na strasznie zaoszczędzone pieniądze…
A także uśmiechnięci sprzedawcy…