La Fouine — Quand je partirai tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Quand je partirai", wykonawca: La Fouine.
Tekst piosenki
You light up another cigarette and I pour the wine
It’s four o’clock in the morning and it’s starting to get light
Now I’m right where I want to be, losing track of time
But I wish that it was still last night
Quand j’partirai ne venez pas pleurer sur ma tombe, combien sont sincères?
Combien de drames, de vraies galères, combien de faux frères?
Quand j'étais vraiment dans la merde, combien m’ont tendu la main?
Ne jamais remettre à demain ce qu’on peut faire à une main
Déjà à l'époque, on m’enviait pour une barrette
J’fais d’l’auto-stop sur le chemin du Paradis et seul le Diable s’arrête
Cimetière de Trappes, en p’tite équipe, ramenez pas trop d’de-mon
On vit entre anges et démons, combien me connaissent de nom?
Quand j’partirai, dites à ma famille que j’les aime
Que mon truc c’est la solitude, que j’ai du mal à dire «je t’aime»
Quand j’partirai, dites à mon dealer qu’il est au chômage
Drôle de personnage, pas besoin qu’on m’rende hommage
Dites à mes vrais amis que l’amitié s'étend à jamais
Que j'étais nul en maths car quand on aime on n’compte jamais
Vous direz aux matons que l’peura m’a fait changer d’air
Que ma fierté c’est l’Maroc et que j’préfère manger par terre
Aucun remord, j’ai vécu pleinement
Un titulaire sur le terrain, c’est dix rageux qui parlent sur le banc
Quand j’partirai, dites à mon père que rien ne sert de pleurer
Dites à ma fille que ses prières remplaceront les courriers
Dites à mes profs que rien à foutre si j’ai pas eu leurs diplômes
Dites aux rageux que cet album va sûrement peser dix tonnes
Quand j’partirai, vous passerez le salam au Congo
Vous leur direz qu’on y mange bien, vous remercierez le Togo
Le Cameroun et l’Algérie, le Canada, Djibouti
J’aurai p’t-êt' un seul remord: ne pas revoir l’public du Mali
J’partirai la tête haute, ma fille, n'écoute pas les gens!
J’ai des souvenirs de Dakar, de quelques frères d’Abidjan
Quand j’partirai, la concurrence pourra sortir d’son trou
Et seulement une fois enterré, vous pourrez prendre son pouls
Je serai pas loin, je serai à jamais dans le cœur d’la famille
De quelques fans anéantis, de quelques sœurs des Antilles
Quand j’serai plus là, vous direz à certains frères qu’ils m’ont déçu
Que moi j’ai pas une belle plume, seulement un putain d’vécu!
Vécues, les années passent et je vois les choses empirer
Seigneur, ayez pitié le jour où j’partirai
Quand j’partirai, certains faux frères feront mine d'être déçus
Veulent rouler avec moi, auparavant m’auraient marché dessus
Dites à mes fans que j’suis fou d’eux, que je n'étais rien sans eux
Que la vie, ça blesse, et qu’il n’y a pas d’fumée sans coup d’feu
Big up à Fred Musa, Pascal Cefran c’est la même
Encore un rap anti-FN sur ta FM
Quand j’partirai, certains bâtards feront leurs condoléances
Où étaient-ils quand les factures arrivaient à échéance?
Où étaient-ils quand les Restos du Cœur servaient le daron?
Où étaient-ils quand les huissiers prenaient l’fauteuil du salon?
Où étaient-ils quand les yeux mouillés, Maman manquait d’liquide?
Étaient-ils là au mitard, avec une envie d’suicide?
Les années passent, bordel de merde, et j’vois les choses empirer
Seigneur, ayez pitié le jour où j’partirai
Yeah, le jour où j’partirai, j’emmènerai rien avec moi
Pas d’appartement, pas d’bijou, pas d’voiture
J’ai jamais rappé pour cette merde, t’façon
Et ça, les vrais le savent, depuis mon premier album
Quand j’partirai, la seule chose qui est importante pour moi
C’est qu’j’espère que j’aurai l’temps de dire:
«Achhadou an lâ ilâha illa-llâh, washadou ana muhammad rasûlu-llâh»
Et j’veux entendre chanter… Fouiny Babe!
J’veux vous entendre chanter…
La réussite, ça génère des inimitiés Fouiny, ça crée des ennemis:
Ton succès se retourne contre toi!
Qu’est-ce que tu vas faire, tuer ton succès?
Tu préférerais ne pas avoir réussi?
C’n’est pas compliqué, ou on réussit et on s’fait quelques ennemis
Ou bien on loupe son coup, et on s’fait quelques amis
C’est une question de choix…
Tłumaczenie tekstu piosenki
Zapalasz kolejnego papierosa, a ja na wino.
Jest cztery godziny w godzinach porannych i zaczyna świecić.
Teraz mam rację, gdzie chcę być, tracąc ślad czasu
Ale chcę, żeby to było jeszcze wczoraj.
Kiedy odejdę, nie przychodź płakać na moim grobie, ilu szczerych?
Ile dramatów, prawdziwych galer, ilu fałszywych braci?
Kiedy naprawdę byłem w gównie, który z was wyciągnął mi rękę?
Nigdy nie odkładaj na jutro tego, co można zrobić jedną ręką
Już wtedy byłem zazdrosny o spinkę do włosów
Jeżdżę autostopem w drodze do Raju i tylko diabeł się zatrzymuje
Cmentarne włazy, na komendę, nie zabieraj za dużo des Monts
Żyjemy między aniołami i demonami, który z Was zna mnie po imieniu?
Kiedy odejdę, powiedz mojej rodzinie, że ich kocham
Że moja sprawa to samotność, że trudno mi powiedzieć "" Kocham Cię»
Kiedy wyjdę, powiedz mojemu dilerowi, że jest bezrobotny
Zabawna postać, nie muszę płacić daniny.
Powiedz moim prawdziwym przyjaciołom, że przyjaźń trwa wiecznie
Że jestem do bani w matematyce, ponieważ kiedy kochasz, nigdy nie liczysz
Powiesz matonom, że ciężarówka zmusiła mnie do zmiany powietrza.
Że moją dumą jest Maroko i że wolę jeść na podłodze
Bez wyrzutów sumienia, żyłem w pełni
Jeden właściciel na boisku, to dziesięć Rage, którzy mówią na ławce
Kiedy odejdę, powiedz ojcu, że nie ma sensu płakać.
Powiedz mojej córce, że jej modlitwy zastąpią listy.
Powiedz moim nauczycielom, że nie dostanę Dyplomu.
Powiedz, że ten album na pewno waży dziesięć ton.
Kiedy odejdę, poprowadzisz Salaam do Konga.
Powiesz im, że dobrze się odżywiamy, podziękujesz temu
Kamerun I Algieria, Kanada, Dżibuti
Będę miał tylko jedną skruchę: nie widzieć publiczności Mali
Wyjdę z podniesioną głową, dziewczyno, nie słuchaj ludzi!
Mam wspomnienia z Dakaru, niektórych braci z Abidżanu.
Kiedy odejdę, konkurencja może wyjść z nory
I dopiero po pochowaniu będziesz mógł wziąć jego puls
Będę blisko, na zawsze będę w sercu rodziny
Od kilku zniszczonych fanów, od kilku sióstr z Indii Zachodnich
Kiedy mnie nie będzie, powiesz braciom, że mnie rozczarowali.
Że nie mam ani jednego pięknego pióra, tylko jeden diabeł żył!
Życie, lata mijają i widzę, że sprawy się pogarszają
Boże, zmiłuj się nad dniem, w którym odejdę.
Kiedy odejdę, niektórzy fałszywi bracia będą rozczarowani
Chcą jeździć ze mną, zanim nadepną na mnie
Powiedz moim fanom, że Szaleję za nimi, że bez nich nie byłem niczym
Że życie boli, ale nie ma dymu bez strzału.
Duży do Fred Musa, Pascal Cefran jest taki sam
Kolejny anty-FN RAP NA FM
Kiedy odejdę, niektórzy drani będą współczuć.
Gdzie byli, gdy rachunki wygasały?
Gdzie oni byli, gdy restauracje serca służyły daronowi?
Gdzie byli, gdy komornicy zajmowali fotel w salonie?
Gdzie byli, gdy mamie brakowało płynu z mokrymi oczami?
Czy byli tam, w Mitard, z pragnieniem samobójstwa?
Lata mijają, do cholery, i widzę, że sprawy stają się jeszcze gorsze.
Boże, zmiłuj się nad dniem, w którym odejdę.
Tak, w dniu, w którym odejdę, nie wezmę niczego ze sobą.
Nie ma mieszkania, biżuterii, samochodu.
Nigdy o tym nie myślałem.
I to, prawdziwi wiedzą, z mojego pierwszego albumu
Kiedy odejdę, jedyną rzeczą, która jest dla mnie ważna
To jest coś, co mam nadzieję, że będę miał czas, aby powiedzieć:
"Aszchadu An Lu ilaha illa-llah, wasadu Ana Muhammad Rasulu-llah»
I chcę usłyszeć jak śpiewa ... Fouiny Babe!
Chcę usłyszeć jak śpiewasz.…
Sukces, rodzi wrogość, tworzy wrogów:
Twój sukces obraca się przeciwko tobie!
Co zrobisz, zabijesz swój sukces?
Wolałbyś, żeby się nie udało?
To nie jest trudne, albo odnosimy sukcesy i zdobywamy wrogów
Albo po prostu go pokonamy i zaprzyjaźnimy się.
To kwestia wyboru…