Léo Ferré — Les indifférentes (Récital a Bobino - Les années Odéon) tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Les indifférentes (Récital a Bobino - Les années Odéon)", wykonawca: Léo Ferré.

Tekst piosenki

J’ai pris à Mackie son costume
Mais sa complainte sans appel
Qu’il se la chante à Withchapel
Je suis allergique à la brume
J’ai acheté, avec les rentes
Que me rapportent mes chansons
A un taulier de Barbizon
Une guinguette pas marrante
Même au plus beau de la saison
C’est pour mes belles indifférentes
Que je voulais mettre en prison !
Ces filles-là sont toutes celles
Qui jadis, quand j’avais du cœur
M’assassinaient d’un air moqueur
Ou bien se prétendaient pucelles
Leurs prénoms c’est monnaie courante
L’important, c’est qu’elles soient là
En frêles robes de gala
Et qu’elles soient restées charmantes
Mes Ophélie de cinéma
Elles ne sont plus indifférentes
Maintenant, elles ont peur de moi
Elles ne seront plus à personne
Elles garderont leur beauté
Pas plus qu’il n’y aura d'été
Pour elles ne viendra l’automne
Dans ce jardin où se lamente
A tout jamais le vent d’hiver
Sur le pick-up c’est le même air
D’une musique sidérante
Et qui leur tape sur les nerfs
Et mes belles indifférentes
Sont sensibles à ce truc pervers
Il faut les voir quand je radine
Grandi par mes talons bottier
Et que je prends un air altier
En faisant siffler ma badine
Elles m’apportent, déférentes
Mes cigarettes, mon whisky
Mais je ne dis jamais merci
Et garde une moue méprisante
A la manière de Mackie
Et mes belles indifférentes
De leurs mains glacées me supplient
Elles supplient pendant des heures
Ce n’est pas du travail bâclé
Et tout à coup je ferme à clef
Et je les laisse là, qui pleurent
N'écoutez pas les gens qui mentent
En disant qu’ils ont rencontré
L’une ou l’autre, ce n’est pas vrai !
C’est des sosies ou des parentes
Les vraies de vrai sont enfermées
Dans ma guinguette pas marrante
D’où elles ne sortiront jamais
Mes vraies, mes belles indifférentes
Que je n’ai pas cessé d’aimer

Tłumaczenie tekstu piosenki

Mam Garnitur Maquis.
Ale jego bezapelacyjny płacz
Niech zaśpiewa ją w Witchhapel.
Mam alergię na mgłę.
Kupiłem, z rentami
Co mówią mi moje piosenki
- Zapytał Barbizon.
Nie wesoła dziewczyna
Nawet w najpiękniejszym sezonie
To dla moich obojętnych piękności
Że chciałem pójść do więzienia !
Te dziewczyny są wszystkie te
Kto kiedyś, Kiedy miałem serce
Mierzyli mnie śmiesznym spojrzeniem.
Albo podszywali się pod pokojówki.
Ich imiona są powszechne.
Najważniejsze, że tam są.
W bujnych świątecznych sukienkach
I niech pozostaną piękni
Film Ofelia
Nie są już obojętni
Teraz się mnie boją.
Nie będą już nikomu
Zachowają swoje piękno
Nie będzie więcej lata
Dla nich nadejdzie tylko jesień
W tym ogrodzie, gdzie się smuci
Wiecznie zimowy wiatr
Na pickupie to samo powietrze
Od niesamowitej muzyki
I to działa na ich nerwy
I moje obojętne piękności
Wrażliwy na tę perwersyjną rzecz
Trzeba je zobaczyć, kiedy ja
Dorastał na moich obcasach Botki
I że biorę powietrze Altier
- Moje dziecko syknęło.
Przynoszą mi, deferent
Moje papierosy, moja whisky
Ale nigdy nie dziękuję.
I trzyma pogardliwe westchnienie
Na sposób Maki
I moje obojętne piękności
Ich lodowate ręce błagają mnie
Błagają godzinami.
To nie jest niechlujna praca
I nagle zamykam
I zostawiam je tam, które płaczą
Nie słuchaj ludzi, którzy kłamią
Mówiąc, że się spotkali
Ani jedno, ani drugie-nieprawda !
Są to sobowtóry lub krewni
Prawdziwe od prawdziwych są zamknięte
W moim Nie-wesołym Hunowie
Skąd nigdy nie wyjdą
Moje prawdziwe, moje piękne obojętne
Że nigdy nie przestałem kochać