Mononc' Serge — Les cochons tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Les cochons", wykonawca: Mononc' Serge.
Tekst piosenki
Mon oncle Albert buvait d’la bière
Et chauffait en même temps
Dans c’temps-là tout l’monde faisait ça
Y’avait rien d’mal là-dedans
Ceux qui tinquaient se d’mandaient pas
Comment rentrer chez eux
La liberté régnait
Les hommes étaient heureux
Mais maintenant tout a changé
L'âge d’or est révolu
Maintenant les cochons
Font régner l’angoisse dans nos rues
Et gare à toi si t’as l’malheur
De profiter de la vie
Ils surgiront de l’ombre
Pour t’enlever ton permis
Faut pas qu’les cochons m’pognent, non
Faut pas qu’les cochons m’pognent
La main sur le goulot, le pied sur le champignon
Faut pas qu’les cochons m’pognent, non
Faut pas qu’les cochons m’pognent
Si y m’pognent, m’as aller en prison
Chauffer chaud, c’est confier à Dieu
Le contrôle du volant
C’est narguer les forces qui travaillent
À notre asservissement
C’est marcher sur un fil de fer
Tendu entre deux pôles
L’infini de la mort
La fraîcheur de la geôle
Mais le shérif n’aime pas
Que les hommes soient libres
Il les fait marcher au pas
La main sur son gros calibre
C’est le moyen qu’a trouvé
Cet être borné et fade
De se venger de ceux
Qui tripent en malade
Faut pas qu’les cochons m’pognent, non
Faut pas qu’les cochons m’pognent
De récidive en récidive, je défie l’oppression
Faut pas qu’les cochons m’pognent, non
Faut pas qu’les cochons m’pognent
Si y m’pognent, m’as aller en prison
Et si autant de braves soulons
Font péter la balloune
Et si les towings emportent
Les restes de leurs minounes
Mieux vaut encore payer ce prix
Que lâchement s'écraser
Devant la tyrannie
De la sobriété
Faut pas qu’les cochons m’pognent, non
Faut pas qu’les cochons m’pognent
Le quarante onces entre les deux cuisses, la pédale au fond
Faut pas qu’les cochons m’pognent, non
Faut pas qu’les cochons m’pognent
Si y m’pognent, m’as aller en prison
Tłumaczenie tekstu piosenki
Mój wujek Albert pił piwo.
I ogrzewa się w tym samym czasie
W tamtych czasach wszyscy tak robili.
Nie było w tym nic złego.
Ci, którzy dzwonili, nie
Jak wrócić do domu
Wolność panowała
Mężczyźni byli szczęśliwi
Ale teraz wszystko się zmieniło
Złoty wiek minął
Teraz świnie
Na naszych ulicach panuje tęsknota
I uważaj, jeśli zdarzy ci się nieszczęście.
Cieszyć się życiem
Wyskoczą z cienia
Żeby odebrać Ci prawa.
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Ręka na szyi, stopa na grzybie
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Jeśli mnie złapią, pójdę do więzienia.
Rozgrzać się na gorąco - oznacza powierzenie Bogu
Sterowanie kierownicą
To kpina z ciężko pracujących
Do naszego zniewolenia
To chodzenie po żelaznym drucie
Rozciągnięty między dwoma biegunami
Nieskończoność śmierci
Świeżość więziennej
Ale szeryf nie lubi
Niech mężczyźni będą wolni
Sprawia, że idą o krok
Ręka na jego dużego kalibru
To jest sposób, który znalazł
To nudne i miękkie stworzenie
Zemścić się na tych,
Którzy majstrują w chorym
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Od nawrotu do nawrotu przeciwstawiam się uciskowi
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Jeśli mnie złapią, pójdę do więzienia.
A jeśli jest tak wiele odważnych dusz
Sprawiają, że pierdnięcie
A jeśli towingowie zostaną zabrani
Resztki swoich kociąt
Lepiej jeszcze zapłacić tę cenę
Co tchórzliwy upadek
Przed tyranią
Trzeźwość
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Czterdzieści uncji między dwoma biodrami, pedał na dole
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Nie chcę, żeby świnie mnie wykopały.
Jeśli mnie złapią, pójdę do więzienia.