Salif — Enfance gâchee tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Enfance gâchee", wykonawca: Salif.
Tekst piosenki
Petit, je sais que ton regard n’est que le reflet de ton mal-être
Qu'à chaque fois qu’y a les shmits, t’es en alerte
Que quand ça sent la patate, que ça pue la maison d’arrêt
Tu te dis juste «300 barres, c’est bon j’arrête»
On n’oublie pas les galères, on vit avec
Quand moi je revenais du charbon, toi t’y allais
Il faut je te dise aussi, que chez nous se mettre à l’aise
Rime trois fois sur quatre avec la calèche
Mais petit, aussi vrai qu’on a qu’un père, qu’on a qu’une mère
Qu’on a qu’une bite, on a qu’une vie
Même les murs vieillissent, même les tags s’effacent
L'école c’est naze mais avoir le bac c’est classe
Petit, sors de la merde et n’hésite pas
Ce qui compte c’est pas la manière, c’est juste le résultat
Dis-toi, si tu marches seul, on dira que t’as craqué
Que même le temps se fout de ta gueule car on ne peut le rattraper
Je viens plaider pour la jeunesse à l’enfance gâchée
C’est plutôt triste, maintenant ils fument et boivent sans se cacher
Loin des clichés de la cité, notre agressivité
N’est que le reflet de notre mal-être faut que vous le sachiez
J’ai que ça à dire à ces gamins
Ouais moi aussi je fumais mon sbar dès le matin
Non, moi aussi je me suis caché derrière une bouteille et un joint
Heureusement depuis le temps j’ai fait du chemin
Si dans ma tête et mon corps c'était la merde
Si tout était à refaire, je referai la même
Car loin des yeux de ma mère, de ses pleurs et de ses cris
Ce que j'étais a fait de moi ce que je suis
Petit, quand il a un insigne l’homme se la raconte, c’est bête mais c’est ainsi
Ils aiment nous voir dans des cellules capitonnées
Ne va pas croire que les suicides soient juste des cas isolés
Petit, le savoir est une arme mais ils refusent qu’on s’arme
Pour être sur qu’on die ces bâtards nous condamnent
Les juges font tomber les peines comme des feuilles en automne
T’obliges à mettre des merdes collantes dans ton rectum
Mais, à 10 ans t’as la gouache, à 20 ans t’as la trique
À 30 ans si t’as rien fait, direction l’hosto psychiatrique
Quand la rue te renie, tu rages, tu ramollis
Pfff, tu prends les nerfs contre un type barge sur un bolide
Mais petit, nos vies sont toutes similaires
Dis-toi que les pères d’aujourd’hui ne sont que les bandits d’hier
Que sur une bande de dix potos, au final il n’en reste qu’un
Que tu peux enculer tout le monde ton seul rival c’est le destin
J’ai que ça à dire à ces gamins
Ouais moi aussi je fumais mon sbar dès le matin
Non, moi aussi je me suis caché derrière une bouteille et un joint
Heureusement depuis le temps j’ai fait du chemin
Si dans ma tête et mon corps c'était la merde
Si tout était à refaire, je referai la même
Car loin des yeux de ma mère, de ses pleurs et de ses cris
Ce que j'étais a fait de moi ce que je suis
Je viens plaider pour la jeunesse à l’enfance gâchée
C’est plutôt triste, maintenant ils fument et boivent sans se cacher
Loin des clichés de la cité, notre agressivité
N’est que le reflet de notre mal-être faut que vous le sachiez
Remplis ta bourse je te l’annonce
Tout ceci, toute cette vie n’est qu’une course contre la montre
Dans le mal pas de gagnant, que des perdants
L’argent ça se trouve pas, ça se gagne en se démerdant
Petit, faut rester dans l’anonymat
Pas besoin de faire le beau, d’avoir les cheveux gomina
Tu te trimbales tes barrettes entre les couilles
Pfff, ton téléphone est comme le mien, il est sur écoute
Petit, je connais la rue de long en large
Dis-toi que les cerveaux ne sont pas ceux qui vont en cage
Tu sais petit, les bonhommes te le diront
Là-bas tes potes t'écriront les autres t’oublieront
Triste constat, triste siècle
Petit la vie c’est dure mais tu le sais pas
Les années, tout ce qui nous séparent
Pas là pour donner des conseils, moi je veux juste que tu t’y prépare
J’ai que ça à dire à ces gamins
Ouais moi aussi je fumais mon sbar dès le matin
Non, moi aussi je me suis caché derrière une bouteille et un joint
Heureusement depuis le temps j’ai fait du chemin
Si dans ma tête et mon corps c'était la merde
Si tout était à refaire, je referai la même
Car loin des yeux de ma mère, de ses pleurs et de ses cris
Ce que j'étais a fait de moi ce que je suis
Tłumaczenie tekstu piosenki
Kochanie, wiem, że Twoje spojrzenie jest odbiciem Twojej dolegliwości.
Że za każdym razem, gdy masz Schmidta, masz się na baczności.
Co, gdy pachnie ziemniakami, co śmierdzi domem dla więźniów?
Po prostu mówisz sobie: "300 batonów, w porządku.»
Nie zapominamy o galerach, żyjemy z
Kiedy wróciłem z węgla, ty
Muszę ci też powiedzieć, że będzie nam wygodnie.
Wierszyk trzy razy na cztery z powozem
Ale mały, tak prawdziwy jak u nas, jak u ojca, u nas jak u matki.
Że mamy tylko penisa, mamy tylko życie
Nawet ściany się starzeją, nawet znaki są usuwane
Szkoła to gówno, ale jest szkoła to klasa
Mały, WYJDŹ z gówna i nie wstydź się
Ważne nie jest to, jak, to tylko wynik
Powiedz sobie, że jeśli pójdziesz sam, powiemy, że jesteś spłukany.
Że nawet czas, aby pluć na twoją twarz, bo nie możemy go dogonić
Przyszedłem błagać o młodość w zepsutym dzieciństwie
To dość smutne, teraz palą i piją bez ukrywania się
Z dala od miejskich stereotypów, nasza agresywność
To tylko odbicie naszego złego stanu zdrowia, powinieneś o tym wiedzieć.
Muszę im powiedzieć.
Tak, ja też paliłem mój sbar od rana
Nie, ja też schowałem się za butelką i plombą.
Na szczęście od tego czasu przyjechałem
Gdyby w mojej głowie i ciele było gówno
Gdyby wszystko zostało przerobione, zrobiłbym to samo
Bo z dala od oczu mojej matki, od jej płaczu i krzyku
To, czym byłem, uczyniło mnie tym, kim jestem
Mały, kiedy ma odznakę, człowiek mówi sobie, że to głupie, ale tak jest
Lubią widzieć nas w miękkich klatkach
Nie uwierzy, że samobójstwa to tylko pojedyncze przypadki
Kochanie, wiedza to broń, ale oni odmawiają broni.
Żeby mieć pewność, że umrzemy, te dranie nas osądzą.
Sędziowie upuszczają wyroki jak liście jesienią
Każesz wsadzić lepkie gówno do odbytnicy.
Ale w wieku 10 lat masz gwasz, w wieku 20 lat masz wzwód
W wieku 30 lat, jeśli nic nie zrobiłeś, idź do szpitala psychiatrycznego.
Kiedy ulica Cię wyrzeka, śmiejesz się, zmiękczasz
PFF, denerwujesz się jakąś barką w bolidzie.
Ale niewiele, nasze życie jest podobne
Powiedz sobie, że dzisiejsi ojcowie to tylko wczorajsi bandyci.
Że na pasie dziesięciu potosów, w końcu pozostaje tylko jeden
Że możesz przelecieć wszystkich twój jedyny przeciwnik-to przeznaczenie
Muszę im powiedzieć.
Tak, ja też paliłem mój sbar od rana
Nie, ja też schowałem się za butelką i plombą.
Na szczęście od tego czasu przyjechałem
Gdyby w mojej głowie i ciele było gówno
Gdyby wszystko zostało przerobione, zrobiłbym to samo
Bo z dala od oczu mojej matki, od jej płaczu i krzyku
To, czym byłem, uczyniło mnie tym, kim jestem
Przyszedłem błagać o młodość w zepsutym dzieciństwie
To dość smutne, teraz palą i piją bez ukrywania się
Z dala od miejskich stereotypów, nasza agresywność
To tylko odbicie naszego złego stanu zdrowia, powinieneś o tym wiedzieć.
Wypełnij swoje stypendium.
Całe to życie to wyścig z czasem.
W zło nie ma zwycięzcy niż przegrani
Nie znajdziesz pieniędzy, zarabiasz, zapomniałeś
Mały, musimy pozostać anonimowi.
Nie trzeba robić pięknie, mieć włosy homina
Wsuwasz spinki między jaja.
Pfff, Twój telefon wygląda jak mój, jest podsłuchiwany.
Mały, znam ulicę wzdłuż i wszerz.
Powiedz sobie, że mózgi nie są tymi w klatce.
Wiesz, mały, ludzie ci powiedzą.
Tam Twoi przyjaciele napiszą do ciebie, inni o Tobie zapomną.
Smutny wniosek, smutny wiek
Kochanie, życie jest ciężkie, ale nie wiesz.
Lata, wszystko, co nas dzieli
Nie tutaj, aby udzielać rad, chcę tylko, żebyś się na to przygotował.
Muszę im powiedzieć.
Tak, ja też paliłem mój sbar od rana
Nie, ja też schowałem się za butelką i plombą.
Na szczęście od tego czasu przyjechałem
Gdyby w mojej głowie i ciele było gówno
Gdyby wszystko zostało przerobione, zrobiłbym to samo
Bo z dala od oczu mojej matki, od jej płaczu i krzyku
To, czym byłem, uczyniło mnie tym, kim jestem