Сурганова и Оркестр — Неужели не я tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Неужели не я", wykonawca: Сурганова и Оркестр.
Tekst piosenki
Неужели не я, освещенный тремя фонарями,
Столько лет в темноте по осколкам бежал пустырями,
И сиянье небес о подъемного крана клубилось?
Неужели не я? Что-то здесь навсегда изменилось.
Кто-то новый царит, безымянный, прекрасный, всесильный.
Над отчизной горит, разливается свет темно-синий,
А в глазах у борзых мельтешат фонари — по цветочку,
Кто-то вечно идет возле новых домов в одиночку.
Значит, нету разлук, значит, зря мы просили прощенья
У своих мертвецов. Значит, нет для зимы возвращенья.
Остается одно: по земле проходить бестревожно.
Невозможно отстать. Обгонять — только это возможно
Поздравляю себя с этой ранней находкой, с тобою,
Поздравляю себя с удивительно горькой судьбою,
С этой вечной рекой, с этим небом в прекрасных осинах,
С описаньем утрат за безмолвной толпой магазинов.
Слава Богу, чужой. Никого я здесь не обвиняю.
Никого не узнать. Я иду, тороплюсь, обгоняю.
Как легко мне теперь, оттого, что ни с кем не расстался.
Слава Богу, что я на земле без отчизны остался.
Не жилец этих мест, не мертвец, а какой-то посредник,
Совершенно один, ты кричишь о себе напоследок:
Никого не узнал, обознался, забыл, обманулся,
Слава Богу, зима. Значит, я никуда не вернулся.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Czy to nie ja, oświetlony trzema latarniami,
Przez tyle lat w ciemności przez odłamki biegłem nieużytki,
I niebo świeciło na dźwigu?
Czy to nie ja? Coś się tu zmieniło na zawsze.
Ktoś nowy króluje, bezimienny, piękny, wszechmocny.
Nad ojczyzną świeci, rozlewa się światło ciemnoniebieskie,
A w oczach Greyhound melteshat latarnie-na kwiat,
Ktoś zawsze idzie do nowych domów sam.
Więc nie ma rozłąki, więc niepotrzebnie prosiliśmy o wybaczenie
U swoich zmarłych. Więc nie ma powrotu na zimę.
Pozostaje jedno: na ziemi, aby przejść bez lęku.
Nie da się uciec. Wyprzedzanie — tylko to możliwe
Gratuluję sobie tego wczesnego odkrycia, z Tobą,
Gratuluję sobie zaskakująco gorzkiego losu,
Z tą wieczną rzeką, z tym niebem w pięknych osikach,
Z opisem strat dla cichego tłumu sklepów.
Dzięki Bogu, obcy. Nikogo tu nie oskarżam.
Nikogo nie poznam. Idę, spieszę się, wyprzedzam.
Teraz jest mi łatwo, bo z nikim nie zerwałem.
Dzięki Bogu, że jestem na ziemi bez ojczyzny.
Nie mieszkaniec tych miejsc, Nie martwy, ale jakiś pośrednik,
Zupełnie sam, krzyczysz o sobie na koniec:
Nikt nie rozpoznał, pomylił się, zapomniał, oszukał,
Dzięki Bogu, zima. Więc nigdzie nie wróciłem.