Таня Тишинская — Волчица tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Волчица", wykonawca: Таня Тишинская.

Tekst piosenki

Шёл пацан с охоты как-то домой
Вдруг волчёнка он увидел в предорожных кустах
Рядом с матерью, волчицей седой.
Тот скулил и дёргал матери пустые соски,
А под ней кипела кровью земля
Взял пацан его из непокорной тайги,
У него теперь другая семья.
Целый год его лечил, а вернее её,
Попалам всё что имел с ней делил.
Сколько волка не корми, Возьмёт природа своё,
И весной её он в лес отпустил.
Шёл ему тогда всего-лишь девятнадцатый год,
Небо синью отражалось в глазах.
Он бежал, а над ущельем душу рвал пулемёт,
И сошлись лоб в лоб господь и алах.
Духи шли, и добивали его лучших друзей,
Ждал когда дойдёт черёд донего.
Словно резали под горло молодых лебедей,
Он увидел над собою её.
И подумал, смерть пришла раньше чем ожидал,
На каких-нибудь пятнадцать шагов.
Он примерно представлял её зверинный оскал,
Острые как штык ножи от клыков.
Маме он сказал — прости, А девчёнке — прощай,
И душою провалился во мглу.
А волчица потащила то-ли в ад, то-ли в рай
Его тело по камням в заставу.
Сколько времяни прошло, теперь не скажет никто
Всё мелькало перед ним как в бреду.
Она звёздными ночами согревала его
Рядом с ним ложилась спать на снегу.
Он отчётливо услышал вдалеке гул брони
И вертушек барабанную дробь.
Еле слышно прохрипел волчице — это свои
И как мать поцеловал её в лоб.
От Афгана он дальше прошагал всю Чечню
И вернулся в край родной наконец.
Схоронил он дома батю, и маманю свою
С другом девушка ушла подвенец.
Поселился возле леса, в самой крайней избе
Говорили люди, что в тот-же год.
Одинокая волчица появилась в тайге,
Как учуяла самца своего.
Его именем гордился показательный полк
Зря тайгу чесал отряд ягерей
Он исчез, но знаю я, что ушёл старый волк
С одинокою волчицей своей.

Tłumaczenie tekstu piosenki

Dzieciak szedł do domu z polowania.
Nagle zobaczył wilczaka w krzakach przedrozhnyh
Obok matki, wilczycy siwej.
Ten jęknął i szarpał matki puste Sutki,
A pod nią gotowała się krew ziemi
Zabrał go dzieciak z niesfornej tajgi.,
Ma teraz inną rodzinę.
Cały rok go leczył, a raczej ją.,
Mam wszystko, co z nią dzieliłem.
Ile wilka nie karmić, weź natura,
Wiosną wypuścił ją do lasu.
Szło mu wtedy dopiero-dopiero dziewiętnasty rok,
Niebieskie niebo odbijało się w oczach.
Uciekł, a nad wąwozem duszę rozerwał Karabin maszynowy,
I pan i Alah zjednoczyli się czoło.
Duchy szły i dobijały jego najlepszych przyjaciół.,
Czekałem, aż nadejdzie kolej donego.
Jakby cięli pod gardło młodych łabędzi,
Zobaczył ją nad sobą.
I pomyślałem, że śmierć przyszła wcześniej, niż się spodziewałem.,
Jakieś piętnaście kroków.
Z grubsza wyobrażał sobie jej zwierzęcy uśmiech,
Ostre jak bagnet noże od kłów.
Powiedział mamie: "przepraszam", a dziewczynie "Żegnaj".,
I duszą wpadł w mrok.
Wilczyca zaciągnęła go do piekła, albo do nieba.
Jego ciało po kamieniach w placówce.
Ile czasu minęło, teraz nikt nie powie
Wszystko błysnęło przed nim jak szaleństwo.
Rozgrzewała go w gwiaździste noce.
Obok niego poszła spać na śniegu.
Wyraźnie usłyszał w oddali szum zbroi
I Gramofony Werble.
Ledwie słyszę ochrypły Wilczyce-to jest jego
I jak matka pocałował ją w czoło.
Z Afganistanu szedł dalej przez całą Czeczenię
I w końcu wrócił do rodzinnego kraju.
Pochował swojego ojca w domu i swoją matkę
Z przyjacielem dziewczyna odeszła.
Osiedlił się w pobliżu lasu, w skrajnej chacie
Ludzie mówili, że w tym samym roku.
Samotny wilk pojawił się w tajdze,
Jak wyczułam swojego mężczyznę.
Jego imieniem był pułk pokazowy
Na próżno tajga drapał oddział yagerei
Zniknął, ale wiem, że odszedł stary wilk.
Z samotną wilczycą.