Тимати — Откровение tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Откровение", wykonawca: Тимати.
Tekst piosenki
Доминик:
Вечный вопрос с начала времён
Сила любви — это рай или ад?
Бешеный крик, сдавленный стон
Жизнь, что отнимет и брошенный взгляд
Путь, что начало от сердца берёт
Пролегает сквозь горы сомнения
И кончается возле железных ворот
Ворот одного откровения.
Тимати:
Белый голубь в руке, голова на плахе
Взбираюсь на голгофу, кровь на рубахе
Вокруг вздохи, летят камни, упрёки
Больше нету сил, и не видно конца дороги.
Через перевалы, минуя пропасти и скалы
Сотни километров позади, но это лишь начало
И каждый раз помалу стынет кровь в жилах
Вот что сделала со мной любовь-сила.
Сердце вырвалось, на небеса вспарило
Так легко кружило.
Но, наигравшись, так жестоко отпустило
Оно летело вниз, горело, падать не хотело
Упав же, разлетелось на куски, покинув тело.
Осколки разлетелись по всему свету
Иголками вошли в тела, их больше нету.
И не спастись им от тоски, депрессия сжимает виски
Апатия поработила их тело, дело сделано,
Сбылось пророчество. Я оьрёк своих людей на одиночество.
Преступление против человечества совершено
Погибло моё творчество.
Остатки зодчества ложатся на бумагу
Хватаю ручку словно меч и продолжаю сагу
Воимя любви, клятву на крови
Я пущу тебе по венам стихи.
Мои мечты, как оазис в пустыне
Подай воды, тону в песочной трясине
Твои сады, там далеко на вершине
Их волшебные плоды сотни странников сгубили.
Погубили людей и мои стрелы.
Ты разбила мне сердце и я потерял веру
В унисон зазвенят мои нервы
У виска пистолет и я выстрелю первый.
Белый голубь в руке, голова на плахе
Взбираюсь на голгофу, кровь на рубахе
Вокруг вздохи, летят камни, упрёки
Больше нету сил, и не видно конца дороги.
Через перевалы, минуя пропасти и скалы
Сотни километров позади, но это лишь начало
И каждый раз помалу стынет кровь в жилах
Вот что сделала со мной любовь-сила.
Я упал на колени, поднял к верху руки
«Господи, зачем обрёк меня на муки,
Но не услышал звуки, небеса молчали
И я пошёл бродить по миру в печали.
Ноги устали, и кровоточат раны
И пелена на глазах, и опустели карманы.
А в переди чужие страны, новые лица
Много народу в этой Божьей кузнице
Узники матрицы, рабы телеэкранов
Маленькие девочки зализывают раны
Осколки моего сердца нанесли им травмы,
Но есть ещё надежда изменить исход драмы
Мама — земля, матушка моя кормилица
Сколько лет искать правду, столько лет учиться.
Пора остановиться, но не могу вернуться
Я без любви домой, без теплоты в сердце.
В тишине ночной, постой
Я нарушу твой покой
Я пришёл забрать осколок у тебя
Он мой.
Провожу рукой, а взамен даю тебе счастье и покой
Постой.
Вроде все осколки собрались воедино
Это был последний, передо мной картина
Моё сердце дарю тебе, душу и тело
Надеюсь сейчас ты получила то чего хотела.
Тернистая аллея, я иду, старея
Твоя любовь меня давно не греет
Старушка осень, хрутят листья под ногами
Напоминая о том, что было между нами
Тридцать лет назад, кидая в прошлое взгляд
Только сейчас понимаю, насколько был виноват
Где-то чуть-чуть грубоват, к тебе излишне ревнив
Прости меня, я был так нетерпелив
Я сам создал мотив, и не пришёл на встречу
И не сбылась эта ночь, я был с другой в этот вечер.
Прости меня если сможешь,
Но ты меня не простила
Я думал время всё сгладит
Я думал время всё сгладит,
Но оно вдруг застыло…
Белый голубь в руке, голова на плахе
Взбираюсь на голгофу, кровь на рубахе
Вокруг вздохи, летят камни, упрёки
Больше нету сил, и не видно конца дороги.
Через перевалы, минуя пропасти и скалы
Сотни километров позади, но это лишь начало
И каждый раз помалу стынет кровь в жилах
Вот что сделала со мной любовь-сила.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Dominic:
Wieczne pytanie Od początku czasu
Moc miłości to niebo czy piekło?
Wściekły krzyk, ściśnięty jęk
Życie, które zabierze i rzuci wzrok
Sposób, że początek z serca bierze
Biegnie przez góry wątpliwości
I kończy się przy żelaznej bramie
Brama jednego objawienia.
Timati:
Biały gołąb w ręku, głowa na bloku
Wspinam się na Kalwarię, krew na koszuli
Wokół Westchnień, latające kamienie, wyrzuty
Nie ma już siły i nie widać końca drogi.
Przez przełęcze omijając przepaści i skały
Setki kilometrów w tyle, ale to dopiero początek
I za każdym razem krew w żyłach powoli stygnie
To właśnie zrobiła mi miłość-moc.
Serce wyrwało się do nieba
Tak łatwo krążyło.
/ Align = "left" /
Leciał w dół, płonął, nie chciał spaść
Upadł, rozpadł się na kawałki, pozostawiając ciało.
Odłamki rozleciały się po całym świecie.
Igły weszły do ciał, już ich nie ma.
I nie uciec od tęsknoty, depresja ściska whisky
Apatia zniewoliła ich ciało.,
Przepowiednia się spełniła. / Align = "left" /
Zbrodnia przeciwko ludzkości popełniona
Moja twórczość zmarła.
Resztki architektury leżą na papierze
Chwytam rączkę jak miecz i kontynuuję sagę.
Twoje imię miłości, przysięga na krew
Dam ci wiersz w żyłach.
Moje marzenia są jak oaza na pustyni
Podaj wodę, tonę w piaskowym bagnie
Twoje ogrody są daleko na szczycie.
Ich magiczne owoce zniszczyły setki wędrowców.
Zabiłeś ludzi i moje strzały.
Złamałaś mi serce i straciłem wiarę.
/ Align = "left" /
Głowa ma broń i strzelę pierwszy.
Biały gołąb w ręku, głowa na bloku
Wspinam się na Kalwarię, krew na koszuli
Wokół Westchnień, latające kamienie, wyrzuty
Nie ma już siły i nie widać końca drogi.
Przez przełęcze omijając przepaści i skały
Setki kilometrów w tyle, ale to dopiero początek
I za każdym razem krew w żyłach powoli stygnie
To właśnie zrobiła mi miłość-moc.
Upadłem na kolana, podniosłem ręce do góry
"Panie, dlaczego skazał mnie na mękę,
Ale nie usłyszałem odgłosów, niebo milczało
I poszedłem wędrować po świecie w smutku.
Nogi są zmęczone i krwawią rany
I zasłona na oczach i opróżnione kieszenie.
A przed obcymi krajami, nowe twarze
Dużo ludzi w tej Bożej kuźni
Więźniowie macierzy, niewolnicy telewizji
Małe dziewczynki lizać rany
Odłamki mojego serca spowodowały u nich obrażenia.,
Ale wciąż jest nadzieja na zmianę wyniku dramatu
Matka jest ziemią, matka jest moją Żywicielką
Tyle lat szukania prawdy, tyle lat nauki.
Czas przestać, ale nie mogę wrócić.
Jestem bez miłości do domu, bez ciepła w sercu.
W ciszy nocnej, czekaj
Naruszę twój spokój.
Przyszedłem odebrać Ci odłamek.
Jest mój.
Trzymam rękę, a w zamian daję ci szczęście i spokój
Postać.
Wygląda na to, że wszystkie odłamki zebrały się razem
To był ostatni, przede mną obraz
Moje serce daje ci duszę i ciało
Mam nadzieję, że masz to, czego chciałaś.
Ciernista Aleja, idę, starzejąc się
Twoja miłość mnie nie rozgrzewa.
Starsza pani jesień, chrupiące liście pod stopami
Przypominając sobie, co było między nami.
Trzydzieści lat temu, rzucając okiem w przeszłość
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak bardzo byłem winny
Gdzieś trochę niegrzeczny, zbyt zazdrosny o Ciebie
Przepraszam, byłem taki niecierpliwy.
Sam stworzyłem motyw i nie przyszedłem na spotkanie.
I ta noc się nie spełniła, byłem z innym tego wieczoru.
Przepraszam, jeśli potrafisz.,
Ale mi nie wybaczyłaś.
Myślałem, że czas to wygładzi.
Myślałem, że czas to wygładzi.,
Ale nagle Zamarło.…
Biały gołąb w ręku, głowa na bloku
Wspinam się na Kalwarię, krew na koszuli
Wokół Westchnień, latające kamienie, wyrzuty
Nie ma już siły i nie widać końca drogi.
Przez przełęcze omijając przepaści i skały
Setki kilometrów w tyle, ale to dopiero początek
I za każdym razem krew w żyłach powoli stygnie
To właśnie zrobiła mi miłość-moc.