Виталий Аксёнов — Артист tekst piosenki i tłumaczenie

Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Артист", wykonawca: Виталий Аксёнов.

Tekst piosenki

Над городом звёзд капюшон,
Теплом обласканный поздний вечер
В домик к артисту зашёл.
Говорили в общем ни о чём,
Тут и дождик ухом зацепил.
После ночь пришла, и втроём
Они слушали, как тот говорил.
Были пальцы в кровь и голос в надлом,
И он пел так, смакуя стихи,
О дорогах взятых им босиком,
Бился слог от дерьма до чести.
Не сдержать гнедых тех его,
Словом бил, поводья рвались,
И те трое, что в доме его
Друг на друга взглянув, разошлись.
Пусть идёт он жить, пусть идёт,
Хочет счастья, пусть найдёт,
Только там смотри, сынок,
Сумеешь не упасть будет толк.
И кто знает, может быть и так,
На тех проспектах и площадях,
Уйдя из этих девственных мест,
Найдет он свой аплодисмент.
И брёл тот артист от дворца до избушки,
Сколько тех ног износил,
Где самовар, где сиротская кружка,
Но своё, так и не находил.
И по новой жизнь он начинал,
Шнуровал себя, лез в ремни.
Новый день с надеждой встречал,
А провожал в отчаянии.
Но был он из тех немногих таких,
Кому доступ к добру разрешен.
За всё то большое в судьбах людских
Тех благ будет не лишен.
И вдруг ветер с песней закружил,
Ночь творила всяк чудеса,
Дождик не скрывал той слезы
От счастья пузырил и плясал.

Tłumaczenie tekstu piosenki

Nad miastem gwiazd,
Ciepło pieszczone późnym wieczorem
Poszedłem do domu artysty.
Rozmawialiśmy o niczym.,
Tu i deszcz zaczepił ucho.
Po noc przyszła, i trójka
Słuchali, jak mówił.
Były palce we krwi i głos w złamaniu,
I śpiewał tak, rozkoszując się poezją,
O drogach zabranych przez niego boso,
Biła sylaba od gówna do honoru.
Nie zniechęcaj tych jesionów,
Słowem bił, lejce rozdarły,
I tych trzech, którzy są w jego domu.
Spojrzeli na siebie, rozeszli się.
Niech żyje, niech idzie,
Chce szczęścia, niech znajdzie,
Tylko popatrz, synu.,
Będziesz w stanie nie spaść na dobre.
I kto wie, może tak,
Na tych alejach i placach,
Opuszczając te Dziewicze miejsca,
Znajdzie swój aplauz.
I ten artysta brnął od pałacu Do chaty,
Ile tych nóg zużyłem,
Gdzie jest samowar, gdzie jest sierota,
Ale nigdy nie znalazłem swojego.
Zaczynał nowe życie.,
Zasznurował się, wspiął w pasy.
Nowy dzień spotkał się z nadzieją,
A odprowadzał w rozpaczy.
Ale był jednym z tych niewielu,
Kto ma dostęp do dobra.
Za wszystko, co wielkie w losach ludzi
Tych dóbr nie będzie pozbawionych.
I nagle wiatr z piosenką wirował,
Noc czyniła cuda,
Deszcz nie ukrywał tej łzy
Ze szczęścia bulgotał i tańczył.