Владимир Кузьмин — Желтая дорога tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Желтая дорога", wykonawca: Владимир Кузьмин.
Tekst piosenki
Желтая дорога — пыль и безнадега,
Отдохну немного и продолжу путь.
На душе усталость и в коленях слабость,
Где ж былая сладость, что томила грудь?
А за поворотом — лужи и болота,
Напевает что-то, как обычно, дождь.
И знакомый голос шелестит, как колос:
«Ох, пропадешь! Ох, пропадешь! Ох, попадешь!»
«Ох, пропадешь! Ох, пропадешь! Ох, попадешь!»
Ты прости мне бог мой, отплати мне долг мой —
В жизни той не долгой грешен был и я.
Дай мне только силы избежать могилы
И забыть постылый рокот воронья.
А за поворотом — лужи и болота,
Напевает что-то, как обычно, дождь.
И знакомый голос шелестит, как колос:
«Ох, пропадешь! Ох, пропадешь! Ох, попадешь!»
«Ох, пропадешь! Ох, пропадешь! Ох, попадешь!»
Желтая дорога — пыль и безнадега,
Отдохну немного и продолжу путь.
На душе усталость и в коленях слабость,
Где ж былая сладость, что томила грудь?
А за поворотом — лужи и болота,
Напевает что-то, как обычно, дождь.
И знакомый голос шелестит, как колос:
«Ох, пропадешь! Ох, пропадешь! Ох, попадешь!»
«Ох, пропадешь! Ох, пропадешь! Ох, попадешь!»
Tłumaczenie tekstu piosenki
Żółta droga — kurz i beznadziejność,
Odpocznę trochę i ruszę dalej.
Na duszy zmęczenie i słabość w kolanach,
Gdzie jest stara słodycz, która dręczyła pierś?
A za zakrętem — kałuże i bagna,
Nuci coś, jak zwykle, deszcz.
A znajomy głos szeleści jak Kłos:
"Och, znikniesz! Nie ma mowy! Trafisz!»
"Och, znikniesz! Nie ma mowy! Trafisz!»
Wybacz mi, mój Boże, spłać mój dług —
Ja też nie grzeszyłem przez długi czas.
Daj mi tylko siłę, by uciec przed Grobem.
I zapomnieć wstydliwy ryk kruka.
A za zakrętem — kałuże i bagna,
Nuci coś, jak zwykle, deszcz.
A znajomy głos szeleści jak Kłos:
"Och, znikniesz! Nie ma mowy! Trafisz!»
"Och, znikniesz! Nie ma mowy! Trafisz!»
Żółta droga — kurz i beznadziejność,
Odpocznę trochę i ruszę dalej.
Na duszy zmęczenie i słabość w kolanach,
Gdzie jest stara słodycz, która dręczyła pierś?
A za zakrętem — kałuże i bagna,
Nuci coś, jak zwykle, deszcz.
A znajomy głos szeleści jak Kłos:
"Och, znikniesz! Nie ma mowy! Trafisz!»
"Och, znikniesz! Nie ma mowy! Trafisz!»