Владимир Высоцкий — Ещё не вечер tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Ещё не вечер", wykonawca: Владимир Высоцкий.
Tekst piosenki
Четыре года рыскал в море наш корсар, в боях и штормах не поблекло наше знамя.
Мы научились штопать паруса и затыкать пробоины телами.
За нами гонится эскадра по пятам. Ha море штиль и не избегнуть встречи.
Но нам сказал спокойно капитан: -Еще не вечер, еще не вечер!
Вот развернулся боком флагманский фрегат, и левый борт окрасился дымами,
Ответный залп — на глаз и наугад. Вдали пожар и смерть. Удача с нами!
Из худших выбирались передряг, но с ветром худо и в трюме течи,
А капитан нам шлет привычный знак: -Еще не вечер, еще не вечер!
Ha нас глядят в бинокли, в трубы сотни глаз, и видят нас, от дыма злых и серых,
Но никогда им не увидеть нас прикованными к веслам на галерах!
Неравный бой. Корабль кренится наш. Спасите наши души человечьи!
Но крикнул капитан: -Ha абордаж ! Еще не вечер ! Еще не вечер.
Кто хочет жить, кто весел, кто не тля — готовьте ваши руки к рукопашной!
А крысы пусть уходят с корабля — они мешают схватке бесшабашной.
И крысы думали: А чем не шутит черт?! И тупо прыгали, спасаясь от картечи.
А мы с фрегатом становились к борту борт. Еще не вечер. Еще не вечер !
Лицо в лицо, ножи в ножи, глаза в глаза! Чтоб что б не достаться спрутам или
крабам,
Кто с кольтом, кто с кинжалом, кто в слезах, — мы покидали тонущий корабль.
Но нет ! Им не послать его на дно — поможет океан, взвалив на плечи.
Ведь океан-то с нами заодно ! И прав был капитан — еще не вечер !
Tłumaczenie tekstu piosenki
Cztery lata włóczył się po morzu nasz Korsarz, w walkach i burzach nie wyblakł nasz sztandar.
Nauczyliśmy się cerować żagle i uszczelniać dziury ciałami.
Eskadra nas ściga. Morze jest spokojne i nie unika spotkania.
Ale kapitan powiedział nam spokojnie: - jeszcze nie wieczór, jeszcze nie wieczór!
Oto okręt flagowy odwrócił się bokiem, a lewa burta była pomalowana dymami,
Rewanż — na oko i losowo. W oddali ogień i śmierć. Powodzenia z nami!
Z najgorszych wybierano kłopoty, ale z wiatrem źle i w ładowni nieszczelności,
A kapitan wysyła nam zwykły znak: - jeszcze nie wieczór, jeszcze nie wieczór!
Ha nas wpatrują się w lornetki, w rury setki oczu, i widzą nas, od dymu Złych i szarych,
Ale nigdy nie zobaczą nas przykutych do wiosła na galerach!
Nierówna walka. Statek jest nasz. Ocal nasze ludzkie dusze!
Ale kapitan krzyknął: - Ha abordaż ! To jeszcze nie wieczór ! To jeszcze nie wieczór.
Kto chce żyć, kto jest wesoły, kto nie jest mszycą-przygotuj swoje ręce do walki wręcz!
I niech szczury opuszczają statek-przeszkadzają w walce lekkomyślny.
A szczury myślały: a co nie żartuje piekło?! I głupio skakali, uciekając przed śrutem.
A ja i fregata staliśmy na pokładzie. To jeszcze nie wieczór. To jeszcze nie wieczór !
Twarzą w twarz, noże w noże, oczy w oczy! Aby nie dostać ośmiornice lub
Krab,
Kto z Coltem, kto ze sztyletem, kto we łzach-opuszczaliśmy tonący statek.
Ale nie ! Nie wyślą go na dno — pomoże ocean, trzymając go na ramionach.
Przecież Ocean jest z nami w tym samym czasie ! I Kapitan miał rację — jeszcze nie wieczór !