Владимир Высоцкий — Песня о Судьбе tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Песня о Судьбе", wykonawca: Владимир Высоцкий.
Tekst piosenki
Куда ни втисну душу я, куда себя ни дену,
За мною пес — Судьба моя, беспомощна, больна, —
Я гнал ее каменьями, но жмется пес к колену —
Глядит, глаза безумные, и с языка — слюна.
Морока мне с нею —
Я оком грустнею,
Я ликом тускнею
И чревом урчу,
Нутром коченею,
А горлом немею, —
И жить не умею,
И петь не хочу!
Неужто старею?
Пойти к палачу?..
Пусть вздернет скорее,
А я заплачу.
Я зарекался столько раз, что на Судьбу я плюну,
Но жаль ее, голодную, — ласкается, дрожит, —
Я стал тогда из жалости подкармливать Фортуну —
Она, когда насытится, всегда подолгу спит.
Тогда я гуляю,
Петляю, вихляю,
И ваньку валяю
И небо копчу.
Но пса охраняю,
Сам вою, сам лаю —
О чем пожелаю,
Когда захочу.
Когда постарею,
Пойду к палачу, —
Пусть вздернет скорее,
А я заплачу.
Бывают дни, когда я голову в такое пекло всуну,
Что и Судьба попятится, испуганна, бледна, —
Я как-то влил стакан вина для храбрости в Фортуну —
С тех пор ни дня без стакана, еще ворчит она:
Закуски — ни корки!
Мол, я бы в Нью-Йорке
Ходила бы в норке,
Носила б парчу!..
Я ноги — в опорки,
Судьбу — на закорки, —
И в гору и с горки
Пьянчугу влачу.
Я не постарею —
Пойду к палачу, —
Пусть вздернет скорее,
А я заплачу.
Однажды пере-перелил Судьбе я ненароком —
Пошла, родимая, вразнос и изменила лик, —
Хамила, безобразила и обернулась Роком, —
И, сзади прыгнув на меня, схватила за кадык.
Мне тяжко под нею,
Уже я бледнею,
Уже сатанею,
Кричу на бегу:
Не надо за шею!
Не надо за шею!
Не надо за шею, —
Я петь не смогу!
Судьбу, коль сумею,
Снесу к палачу —
Пусть вздернет на рею,
А я заплачу!
Tłumaczenie tekstu piosenki
Gdzie nie wcisnę duszy, gdzie się nie oddam,
Dla mnie pies-mój los, bezradny, chory, —
Goniłem ją kamieniami, ale pies przycisnął do kolana —
Patrzy, oczy są szalone, A język — ślina.
Kłopoty z nią —
Jestem smutna.,
/ Align = "left" /
I brzuchem dudnienie,
Wnętrze koczenei,
A gardłem niema, —
Nie umiem żyć.,
Nie chcę śpiewać!
Starzeję się?
Iść do Kata?..
Niech powiesi szybko,
Ja zapłacę.
Tyle razy się skarżyłem, że Pluję na los.,
Ale szkoda jej, głodny — - pieści, drży, —
Zacząłem wtedy z litości karmić fortunę —
Ona, kiedy jest wystarczająco, zawsze śpi przez długi czas.
Wtedy chodzę,
Pętla, Wirówka,
/ Align = "left" /
I Kopę niebo.
Ale pilnuję psa.,
Sam wyję, sam szczekam —
O czym tylko zechcę.,
Kiedy tylko zechcę.
Kiedy się zestarzeję.,
Pójdę do Kata., —
Niech powiesi szybko,
Ja zapłacę.
Są dni, kiedy wsadzę głowę w takie piekło.,
Że los cofnie się, przestraszony, blady, —
Kiedyś wylałem kieliszek wina dla odwagi do fortuny —
Od tego czasu ani dnia bez szklanki, wciąż narzeka:
Przekąski — bez skórki!
Jakbym był w Nowym Jorku
Poszłabym w norce.,
Nosiłam brokat!..
I nogi-w podpory,
Przeznaczenie - na zakorkach, —
I pod górę i ze zjeżdżalni
Pijam.
Nie zestarzeję się. —
Pójdę do Kata., —
Niech powiesi szybko,
Ja zapłacę.
Raz przeniosłem Los przez przypadek —
/ Align = "left" / , —
/ Align= "left" / , —
I od tyłu wskoczyła na mnie, chwyciła za jabłko Adama.
To dla mnie trudne.,
Już blednę.,
Już szatan,
Krzyczę w biegu:
Nie za szyję!
Nie za szyję!
Nie za szyję., —
Nie mogę śpiewać!
/ Align= "left" / ,
/ Align = "left" / —
Niech powiesi na reyu,
Ja zapłacę!