Владимир Высоцкий — Райские яблоки tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Райские яблоки", wykonawca: Владимир Высоцкий.
Tekst piosenki
Я умру говорят, — мы когда-то всегда умираем.
Съезжу на даpмовых, если в спину сподобят ножом, —
Убиенных щадят, отпевают и балуют раем.
Не скажу про живых, а покойников мы бережём.
В грязь ударю лицом, завалюсь покрасивее набок, —
И ударит душа на ворованных клячах в галоп.
Вот и дело с концом, — в pайских кущах покушаю яблок.
Подойду не спеша — вдруг апостол веpнёт, остолоп.
Чуp меня самого! Наважденье, знакомое что-то, —
Неродящий пустырь и сплошное ничто — беспредел,
И среди ничего возвышались литые ворота,
И этап-богатырь — тысяч пять — на коленках сидел.
Как ржанёт коренник, — я смирил его даром овсовым,
Да репей из мочал еле выдрал и гриву заплёл.
Петp-апостол, старик, что-то долго возился с засовом,
И кряхтел, и ворчал, и не смог отворить — и ушёл.
Тот огpомный этап не издал ни единого стона,
Лишь на корточки вдруг с онемевших колен пересел.
Вот — следы песьих лап. Да не pай это вовсе, а зона!
Всё вернулось на круг, и Распятый над кругом висел.
Мы с конями глядим: вот уж истинно — зона всем зонам!
Хлебный дух из ворот — это крепче, чем руки вязать.
Я пока невредим, но и я нахлебался озоном,
Лепоты полон рот, и ругательства трудно сказать.
Засучив рукава, пролетели две тени в зелёном.
С криком — «В рельсу стучи!» — пропорхнули на крыльях бичи.
Там малина, братва, — нас встречают малиновым звоном!
Нет, звенели ключи — это к нам подбирали ключи.
Я подох на задах, на руках на старушечьих дряблых,
Не к Мадонне прижат Божий Сын, а в хоромах — холоп.
В дивных райских садах просто прорва мороженных яблок,
Но сады сторожат и стреляют без промаха в лоб.
Херувимы кружат, ангел окает с вышки — занятно!
Да не взыщет Христос, — рву плоды ледяные с дерев.
Как я выстрелу рад — ускакал я на землю обратно,
Вот и яблок принёс, их за пазухой телом согрев.
Я вторично умру — если надо, мы вновь умираем.
Удалось, Бог ты мой, я не сам — вы мне пулю в живот.
Так сложилось в миру — всех застреленных балуют раем.
А оттуда — землёй — бережёного Бог бережёт.
В грязь ударю лицом, завалюсь поcле выстрела набок.
Кони хочут овсу, но пора закусить удила.
Вдоль обрыва, с кнутом, по-над пропастью, пазуху яблок
Я тебе принесу — потому и из рая ждала.
(первая редакция текста в начале 1978)
Tłumaczenie tekstu piosenki
Mówią, że kiedyś zawsze umieramy.
Pojadę z darmowymi, jeśli ktoś dźgnie mnie w plecy., —
Zabici są oszczędzani, śpiewani i rozpieszczani rajem.
Nie powiem o żywych, ale o martwych.
W błocie uderzę twarzą, upadnę bardziej kolorowo na bok, —
I uderzy duszę na skradzionych kłach w galop.
To koniec, - w rajskich krzewach jeść jabłka.
Nie będę się spieszył, a Apostoł zwróci, palancie.
Zaklepać mnie! Obsesja, znajome coś, —
Nieurodzajne pustkowie i nicość-bezprawie,
I wśród niczego wznosiła się odlewana Brama,
I etap-Bohater-pięć tysięcy-siedział na kolanach.
Jak śmieje się korzeń, - pogodziłem go darem owsa,
Tak, łopian z Sikania ledwo zdjął i grzywa spleciona.
Piotr Apostoł, Stary człowiek, coś długo bawił się z zasuwą,
I chrząknął, i narzekał, i nie mógł otworzyć — i odszedł.
Ten wielki etap nie wydał ani jednego jęku,
Tylko w kucki nagle z zdrętwiałe kolana przeniesiony.
To są ślady pieskich łap. Tak, to nie raj, ale strefa!
Wszystko wróciło do kręgu, a Ukrzyżowany nad kręgiem wisiał.
My z końmi patrzymy: to prawda-strefa dla wszystkich stref!
Duch chleba z bramy jest mocniejszy niż ręce na drutach.
Nic mi nie jest, ale mam też Ozon.,
Lepoty są pełne ust, a przekleństwa trudno powiedzieć.
Zwijając rękawy, przeleciały dwa cienie w kolorze zielonym.
Z krzykiem — " w szynie Pukaj!/ align = "left" /
Tam malina, bracia, - jesteśmy witani malinowym dzwonkiem!
Nie, dzwoniły klucze — to do nas odbierały klucze.
Umarłem na tyłach, na rękach na starych, zwiotczałych kobietach.,
Nie do Madonny jest przypięty Syn Boży, ale w chórze — chłop.
W cudownych ogrodach rajskich po prostu przełamać lody jabłek,
Ale ogrody pilnują i strzelają bez chybienia w czoło.
Cherubiny krążą, Anioł okayat z wieży-ciekawe!
Niech Chrystus nie będzie szukał, - rozdarcie owoców lodowych z drzew.
Jak mam strzelać rad-uciekłem na ziemię z powrotem,
Więc przyniosłem jabłka, rozgrzewając je za zatoką ciała.
Umrę po raz drugi - jeśli to konieczne, znowu umieramy.
Udało się, mój Boże, nie jestem sobą — strzeliłeś mi w brzuch.
Tak się stało w świecie - wszyscy zastrzeleni rozpieszczają raj.
A stamtąd-Ziemia-strzeżony Bóg chroni.
Uderzę twarzą w błoto, po strzale na bok.
Konie chcą owsa, ale nadszedł czas, aby ugryźć wędkę.
Wzdłuż klifu, z batem, nad przepaścią, zatoką jabłek
Przyniosę ci-dlatego czekałam z raju.
(pierwsza edycja tekstu na początku 1978)