Зимовье зверей — Сказки нашего двора tekst piosenki i tłumaczenie
Strona zawiera teksty i polskie tłumaczenie piosenki "Сказки нашего двора", wykonawca: Зимовье зверей.
Tekst piosenki
Во дворах послевоенных, в тех несказочных дворах,
Где среди военнопленных промышляла детвора,
Где вкуснее карамели каша с хреном пополам,
Мы несказочно взрослели не по дням, а по делам.
Из недетской сказки нашего двора
Выходили столяры, профессора.
Кто-то вышел в офицеры, кто-то в пасечники.
И совсем-совсем немногие — в сказочники.
Во дворах шестидесятых, где весенние ветра
Спать ребятам и девчатам не давали до утра,
Где нечесаные дали, стадионы и мосты,
Мы несказочно врастали в эти взрослые мечты.
Из весенней сказки нашего двора,
Где идеи выдавались на гора,
Кто-то вышел в дипломаты, кто-то в истопники.
И совсем-совсем немногие — в сказочники.
В перестроенных кварталах перестроечных дворов,
Где так часто не хватало доброты и докторов,
Где свободы воздух вязок и указы — не указ,
Всем нам стало не до сказок или сказкам не до нас.
Из последней сказки нашего двора,
Где шумел камыш, шуршала мишура,
Кто-то выбился в торговцы, кто-то в поставщики.
И совсем-совсем немногие — в сказочники.
Эти сказки мы всю жизнь в себе несем
Сказки нам нужны всегда, везде, во всем,
А без них мы как без времени временщики…
Потому-то нам всего важнее сказочники.
Tłumaczenie tekstu piosenki
Na dworach powojennych, w tych nieokreślonych dworach,
Gdzie wśród jeńców wojennych była dzieci,
Gdzie jest smaczniejsza karmelowa owsianka z chrzanem na pół,
Dorastaliśmy nieprawdopodobnie skokowo, ale w interesach.
Z niedzieckiej opowieści naszego podwórka
Wychodziły stolarze, profesorowie.
Ktoś wyszedł na oficera, ktoś na pasiecznika.
I bardzo, bardzo niewielu-w gawędziarzy.
Na dziedzińcach lat sześćdziesiątych, gdzie wiosenne wiatry
Chłopcy i dziewczęta nie dali spać do rana,
Gdzie nieczyste Dali, stadiony i mosty,
Dorastaliśmy w tych dorosłych marzeniach.
Z wiosennej opowieści naszego podwórka,
Gdzie idee zostały wydane na Mt,
Ktoś wstąpił do dyplomatów, ktoś do Nędzników.
I bardzo, bardzo niewielu-w gawędziarzy.
W przebudowanych dzielnicach dziedzińców przebudowych,
Gdzie tak często brakowało życzliwości i lekarzy,
Gdzie wolności powietrza i dekrety-nie dekret,
Wszyscy nie jesteśmy do bajek lub bajek nie do nas.
Z ostatniej bajki naszego podwórka,
Gdzie hałasował trzcina, szeleścił świecidełko,
Ktoś jest sprzedawcą, ktoś jest sprzedawcą.
I bardzo, bardzo niewielu-w gawędziarzy.
Te opowieści nosimy całe życie w sobie
Bajki potrzebujemy zawsze, wszędzie, we wszystkim,
A bez nich jesteśmy jak bez czasu czasochłonne…
Dlatego jesteśmy ważniejsi od gawędziarzy.